Można z dumą podnieść czoła i odważnie głosić – 2015 to bardzo dobry rok dla polskiej muzyki. Każdy sezon miał swojego faworyta, nadeszło kilka długo oczekiwanych albumów, kilka zaskoczeń. Praktycznie każdy tegoroczny ranking znajdzie swoich entuzjastów, bo naprawdę jest w czym wybierać. Ponieważ do kin już za chwilę wchodzi „Nienawistna ósemka” Tarantino, poniżej najważniejsza ósemka polskiej muzyki 2015. Oczywiście subiektywnie.

 

SYNY – „Orient” (Latarnia Records)

Z pewnością nie ma w 2015 roku płyty ciekawszej, bardziej intrygującej i mniej oczywistej niż „Orient” duetu Piernikowski i 1988 (dawniej Etamski). Na tyle, że krążek chętniej rozpatrywałabym w kategorii zjawisko aniżeli płyta z muzyką. Uplasowany na granicy hip-hopu i satyry na jego temat, wymykający się jednoznacznej kategoryzacji i ocenie „Orient”, w swojej genialnej wręcz formie pod przykrywką żartu porusza tematy bardzo ważne i ciężkie. Gdzieś w głębi trochę szkoda, że podobnego odbioru nie doczekał się Napszykłat, poprzedni projekt Piernikowskiego. Ale w końcu nie ma co rozpaczać: tylko koni żal. Włanczaj i orientuj się.

słuchaj

 

kIRk – „III” (Asfalt Records)

Tegoroczna płyta kIRka to jeszcze lepsze połączenie elektroniki i trąbki niż dotychczas. „III” zawiera materiał bardzo bogaty, dojrzały i wciąż cholernie intrygujący, a również doskonale wyprodukowany. Jest tu i trans i słuszny bit; smutek, niepokój i intryga. Pomysły na „III” płynnie się przenikają, przez co słuchanie krążka jest jak przekraczanie przez sześć różnych atmosfer.

słuchaj

_

 

Wojciech Jachna / Ksawery Wójciński – „Night Talks” (Fundacja Słuchaj)

Wójciński i Jachna stworzyli wspólnie dzieło, w którym w piękny sposób spokój spotyka się z chaosem. Historie snute przez niekiedy nieposkromione, niekiedy transowe i spokojne partie kontrabasu oraz medytacyjną (a i zaczepną) trąbkę to doskonałe towarzystwo na wiele, wiele wieczorów.

słuchaj

 

Księżyc – „Rabbit Eclipse” (Penultimate Press)

Pisanie o tej płycie jest jak komentowanie potokiem słów najpiękniejszego zachodu Słońca. Wszyscy, którzy kochają w muzyce tajemnicę, powinni kliknąć play i zniknąć. Wybitne, intensywne wydawnictwo „zaginionego” zespołu.

słuchaj

 

Trupa Trupa – „Headache” (Blue Tapes)

„Headache” to jedenaście gitarowych utworów, od których bynajmniej nie rozboli Was głowa. To szansa na zagłębienie się w bezpośednim, czasem brudnym, ale przede wszystkim szalenie wrażliwym brzmieniu.

słuchaj

 

Infradźwięki – „Summer Love” (Wytwórnia Krajowa)
Nie mogę powiedzieć, że „Summer Love” ma w sobie wszystko; wręcz przeciwnie – trochę tej płycie brakuje. Jednak to w ogóle nie ma znaczenia. Pomiędzy słodko-smutnymi dźwiękami gitary wyłania się tak ciekawa melancholia, że po prostu nie wolno krążka pominąć. Infradźwięki robią muzykę jakby naiwną, i to właśnie na „Summer Love” jest najpiękniejsze.

 

Jachna/Buhl – „Synthomatic„

Duet bydgoskich muzyków znany już jest z doskonałego i nastrojowego grania. I choć tegoroczne „Synthomatic” nie jest może najlepszym albumem pośród ich dyskografii, bez wątpienia jednak jest to jeden z ciekawszych albumów tego roku.

 

Taco Hemingway – „Umowa o dzieło” (Asfalt Records)

Taco. Jedyny raper, który robi musakę. Zbędną ignorancją byłoby pominięcie polskiego Hemingwaya jako osobowości muzycznej 2015, bo o „Umowę o dzieło” otarł się chyba każdy. Chwytliwy album, z dobrym, spójnym pomysłem na teksty. Na jak długo Taco zagości na muzycznych salonach – tego nie wiem. Nawet jeśli jednorazowy jest to projekt, z pewnością 2015 to jego rok.

 

Alicja Cieloch

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.