Odpowiedzi na postawione pytanie można szukać podczas 9. edycji festiwalu „Sputnik nad Polską”. Podobnie jak w tamtym roku, w prezentowanych filmach odbija się obraz współczesnej Rosji i jej mieszkańców.

 

Rosyjski krajobraz stworzyły przede wszystkim odmienne tematycznie i estetycznie filmy sekcji konkursowej, oddające w pełni wielokulturowość i złożoność problemów kraju, w którego powietrzu wciąż unosi się pamięć o przeszłości. Jednak to kwestie dotyczące nielegalnych migrantów oraz mniejszości dały się szczególnie zauważyć w tym roku. Ich wydźwięk dodatkowo wzmocniły nastroje panujące w Unii Europejskiej po zamachach we Francji.

Moskwa nie wierzy łzom

Migranci są jednym z ważniejszych problemów społecznych w Rosji. Jak pisała na łamach swojego bloga Anna Łabuszewska, Napływ migrantów został wymieniony przez Rosjan na pierwszym miejscu w sondażu badającym najpoważniejsze zagrożenia. To właśnie w stolicy najbardziej zauważalny jest wzrost liczby migrantów, którzy przybywają tu – w większości nielegalnie – z Azji Centralnej. Ale także z Kaukazu Północnego, który leży przecież w granicach Federacji Rosyjskiej. Z niewygodnym tematem zmierzyła się Daria Połtoracaka w „Ucieczce z Moskwabadu” (II Nagroda w konkursie głównym). Bohaterką jej filmu jest Masza Łastoczkina, inspektor Federalnej Służby Migracyjnej. Kobieta kieruje grupą operacyjną stworzoną w celu wyłapywania nielegalnych imigrantów pracujących na czarno w Moskwie. Do jej oddziału zostaje skierowany Hasan – Tadżyk, który już od dłuższego czasu współpracuje z rosyjskimi służbami. Reżyserka bez zbędnych sentymentów portretuje skorumpowanych, cynicznych i pozbawionych szacunku dla drugiego człowieka funkcjonariuszy. Nawet pomagający im w pracy Hasan nie może liczyć na specjalne względy – w końcu jest jednym z „czarnuchów”. Ważny temat koresponduje z konfliktami wewnętrznymi głównych bohaterów postawionych w niejednoznacznych sytuacjach moralnych. Hasan z jednej strony „zdradza” swoich rodaków, z drugiej mówi, że walczy o ich godność. Wydaje się, że jego działania mają jednak bardziej osobisty charakter. Z kolei chłodna i bezwzględna Masza, której mąż zginął z rąk jednego z imigrantów, walczy o zabezpieczenie swojej sytuacji w obcym mieście. Z czasem okazuje się, że obydwoje są tylko narzędziami w rozgrywkach na najwyższych szczeblach władz.

Podobny koncept wykorzystuje Jewgienij Szelakin w swojej gorzko-słodkiej komedii „Czarno-biały”. Reżyser konfrontuje „prawdziwego Rosjanina” Jarosława i pochodzącego z Podkaukazia Nurika. Obydwaj mężczyźni mają zatargi z przestępcą Alhanem, u którego zresztą przez przypadek się spotykają. W konsekwencji tego dość dramatycznego zderzenia Nurik staje się aniołem stróżem Jarosława. Od tego momentu mężczyźni muszą zacząć współpracować, aby uciec przed Alhanem. „Czarno-biały” jest sprawnie zrealizowaną komedią kumpelską, która w subtelny sposób walczy ze stereotypami i narodowymi uprzedzeniami. Rosjanie nie pozostają obojętni również wobec niebezpieczeństwa, jakim są dla całego świata radykalni islamiści. „No comment” Artioma Tiemnikowa pokazuje, w jaki sposób fanatykom udaje się w państwach europejskich werbować młodych ludzi, którzy później walczą na obszarach objętych konfliktami zbrojnymi, oraz mówi o konsekwencjach tego procederu.

„Czarno-biały” 

Do ciebie, człowieku

Niepokoje związane z sytuacją międzynarodową, ale i stosunkami na linii Rosja – Unia Europejska, da się wyczuć w najnowszym filmie Aleksandra Sokurowa, „Frankofonii”, pokazanej w ramach retrospektywy reżysera. Sokurow stworzył filmowy esej poświęcony historii Luwru i europejskiej kultury. „Frankofonia” jest młodszą, ale niestety i mniej udaną, siostrą „Rosyjskiej arki”, którą reżyser zrealizował w petersburskim Ermitażu. Tym razem zdjęcia z Luwru łączą się z materiałami archiwalnymi, paradokumentalnymi inscenizacjami oraz osobistymi przemyśleniami twórcy, który pojawia się w filmie. Wybór bohaterów – Jacques Jaujard, dyrektor Luwru i Franz Graf Wolff Metternich, przedstawiciel administracji wojskowej na okupowanym terenie – nie wydaje się przypadkowy. Dzięki temu Sokurow zderza obrazy II wojny światowej z pięknem sztuki zgromadzonym w paryskim muzeum, co działa niczym antywojenny manifest, którego najlepszym podsumowaniem będą słowa Haima Sokola: Zadaniem sztuki jest pomóc człowiekowi pozostać człowiekiem.

„Frankofonia” 

Niestety, w kategorii rozczarowania należy też mówić o najnowszym filmie Iwana Wyrypajewa. Choć nie zgadzam się ze wszystkimi zarzutami kierowanymi do reżysera, to rzeczywiście „Zbawienie” wypada na tle jego poprzednich filmów nieciekawie. Tym razem reżyser nie zaskakuje rozwiązaniami formalnymi. „Zbawienie” to kameralna i zbyt przeciągnięta w czasie opowieść o młodej zakonnicy, która przeżywa wewnętrzny kryzys. Dziewczyna wystawiana jest na kolejne próby, a nieporadność i niepewność w kontakcie z ludźmi nadają jej rys autentyczności. Jednak spotkania te momentami sięgają wyżyn pretensjonalności i braku wiary w widza. Jednocześnie film ten uświadamia, że mamy problem z rozmawianiem o religijności i duchowości, którym to sztuka, również filmowa, powinna przywracać wagę. Może następnym razem.

Duchy rewolucji

Z kolei o ludowych wierzeniach i związanych z nimi znaczeniami nikt nie opowiada lepiej od Aleksieja Fiedorczenki. Dlatego tak trudno znaleźć mi słowo, które będzie najlepszym komentarzem do decyzji jury – żart? błąd? nieporozumienie? Nie rozumiem, jak w werdykcie można było pominąć najlepszy film tegorocznej sekcji konkursowej. W „Aniołach rewolucji” (przeczytaj naszą recenzję) Fiedorczenko cofnął się do lat 30. XX wieku, aby w oryginalny sposób opowiedzieć o mało znanych wydarzeniach z historii ZSRR. Mieszkańcy północnej Syberii – Chantowie i Nieńcy – nie chcieli przyjąć postulatów nowej władzy, dlatego do kultywującej lokalne tradycje ludności wysłana została grupa radzieckich artystów. Próba przymusowego zarażenia socjalistyczną myślą zakończyła się tzw. powstaniem kazymskim. Co więcej, wątek powstania został połączony z klęską rosyjskiej awangardy, której dokonania zobaczymy nie tylko w filmowych ujęciach, ale i postaciach inspirowanych m.in. Malewiczem, Eisensteinem, Meyerholdem czy Gonczarową. Reżyser łączy bogaty świat sztuki z surowymi krajobrazami Północy. Każdy kadr to obraz, któremu reżyser nadaje symboliczne znaczenie. W naturalny sposób kojarzy się to z twórczością Lecha Majewskiego. W „Aniołach rewolucji” sztuka staje się językiem mówienia o historii i komentowania aktualnych wydarzeń.

„Anioły rewolucji” 

To również kolejna próba rozliczenia się z poprzednim ustrojem, którego skutki są wciąż odczuwane przez mieszkańców współczesnej Rosji, co było tematem innego konkursowego filmu. „Pionierzy marzyciele” to przewrotny dramat, którego bohaterami są trzydziestolatkowie, pamiętający jeszcze czasy socjalizmu. Ich obecna sytuacja zestawiona jest z retrospekcjami z dzieciństwa. Wychowani w duchu systemu solidaryzującego się w walce z wrogiem ludu, dziś wydają się pozostawieni sami sobie i bezradni w świecie, w którym nie ma miejsca dla bohaterów i pionierów (więcej w naszej recenzji).

***

Wśród piętnastu filmów konkursowych znalazły się tematy istotne, szczególnie w kontekście problemu migrantów i konfliktów etnicznych. Na uwagę zasługuje fakt, że w tym roku w konkursie znalazło się kilka komedii, jednak często miały one swój gorzki wydźwięk, jak chociażby „Czarno-biały” czy zwycięska „Kraina Oz”. Kino rosyjskie to kino wciąż mierzące się z demonami sowieckiego imperium i borykające się z licznymi problemami społecznymi oraz politycznymi, z których wynika specyfika tych filmów. Tegoroczna edycja festiwalu nie przyniosła filmowych odkryć (z wyjątkiem wyróżniających się na tle pozostałych tytułów „Aniołów rewolucji”), ale dzięki podjętym przez twórców tematom stała się okazją do zrozumienia uprzedzeń i lęków, które stają się coraz bardziej powszechne – nie tylko w Rosji.

5kilo kultury jest patronem medialnym festiwalu.

Milena Ryćkowska

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.