Wybierając sie na „Projekt Sinatra” do Teatru Nowego w Poznaiu, żeby dopełnić cykl Nowej Sceny Muzycznej, miałam w głowie dwa niesamowite spektakle, które widziałam wcześniej w ramach tej odsłony – „Moją Piaf” (recenzję znajdziecie tutaj) i „Imperium” – śpiewaną opowieść o Rosji w wykonaniu rewelacyjnego duetu Mierzwa i Kocurek. Spodziewałam się więc prostoty scenografii w towarzystwie wielkich aktorskich i muzycznych uniesień, muzyków grających na żywo na scenie i znanych melodii w nowej aranżacji. „Projekt Sinatra” jednak zaskakuje. Ale czy na plus?

 

Wchodząc na Scenę Nową i siadając w czerwonym krześle w miłym podniecenu czekałam nato, co się za chwilę wydarzy. Widziałam bowiem przed sobą cudowny minimalizm – cztery miejsca dla muzyków, krzesełko dla wykonawcy i czerwoną róże. „To nie może być zły wieczór” – pomyślałam. Ale to był właściwie koniec pozytywnych wrażeń.

Łukasz Mazurek wyszedł z nienacka z publiczności – element, który miał zadziałać szokująco nie zadziałał w ogóle – śpiewając pierwszą piosenkę. Po czym zaczał opowiadac o muzyce. Niby Frank Sinatra, zupełnie Sinatry nie przypominający – ani w zachowaniu, ani w wyglądzie, ani w sposobie mówienia – zdawał się uczyć publiczność przerywając sobie wywód raz poraz piosenkami. Monolog niestety nie należał do najciekawszych – coś o historii muzyki, coś o muzyce własnej, coś w ogóle nie wiadomo skąd… Wszystko to tworzyło raczej niezbyt składną całość, która nie podołała wyzwaniu poderwania publiczności.

A i piosenki do rewelacyjncyh nie należały, brak w nich interpretacji, duszy, emocji, czegoś co w piosence aktorskiej najważniejsze i co przyciąga ludzi do teatru. Głosow może nienajgorzej, ale śpiew niknął pomiedzy grą instrumentów. Sam Łukasz Mazurek krzątał się nieco nieskładnie po scenie – ni to on sam, ni to aktor interpretujący, ni to Frank Sinatra przybyły na chwilę do Teatru Nowego. W którąkolwiek ze stron by nie pójść, brak w niej było szlifu, była zadecydowanie za słabo zaznaczona i przedstawiona. Wstyd się przyznać, po raz pierwszy podczas oklasków powtarzałam sobie w duchu: „Nie bisuj, nie bisuj”.

Reasumując, kto chce posłuchać dobrej teatralnej muzyki, niech wybierze się raczej na inne odsłony Nowej Sceny Muzycznej. W „Projekcie Sinatra” więcej jest niestety nieskładnego wywodu niż autorskich wykonań. A jeśli chcecie usłyszeć śpiewającego Mazurka polecam raczej „Życie to nie teatr”. Prezentuje tam dużo wyższy aktorski i głosowy poziom.

Joanna Sobocińska

 

PROJEKT SINATRA
NOWA SCENA MUZYCZNA, TEATR NOWY W POZNANIU

Scenariusz: Łukasz Mazurek
Kostiumy: Małgorzata Dąbrowska
Występuje: Łukasz Mazurek
Muzycy: Jacek Winkiel (fortepian), Piotr Maks Wiśniewski (kontrabas), Sławomir Tokłowicz (perkusja), Marcin Kajper (saksofon)

zdjęcia: oficjalny profil Teatru Nowego na Facebooku

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.