Ostatnie miesiące obfitują w filmy o ludziach starszych i ich radzeniu sobie (bądź nie) z przemijaniem. W Cannes premierę miała „Młodość” Paola Sorrentina, a w czerwcu na ekranach polskich kin zagościły dwa filmy z Alem Pacino („Manglehorn”, „Idol”). W nowym obrazie Rose Bosch również natkniemy się na pana, który pięćdziesiątkę dawno ma już za sobą. I choć „Lato w Prowansji” to w założeniu lekka komedia z morałem, francuska reżyserka mocno rozbudowuje fabułę, obierając przy tym różne perspektywy pokoleniowe.

 

Trzyosobowe rodzeństwo – nastolatkowie: Léa (Chloé Jouannet) i Adrien (Hugo Dessioux) oraz kilkuletni Théo (Lukas Pelissier) zmierzają pociągiem ku dalekiej francuskiej prowincji. W tle słyszymy „The Sound of Silence” duetu Simon and Garfunkel, ale już chwilę po ustaniu piosenki można się zorientować, że cicho wcale nie będzie, a młodzi odegrają tu role gniewnych – ostatnią rzeczą, o jakiej marzą, to wakacje w domu dziadków. Bardziej od wiejskiego otoczenia zajmuje ich bowiem łapanie komórkowego zasięgu i facebookowa eksploracja. Nigdy wcześniej nie poznali dziadka – Paula (Jean Reno). On także nie pała entuzjazmem na myśl o spędzeniu dwóch miesięcy w międzypokoleniowej grupie. Jednak sytuacja tego wymaga – matka rodzeństwa przebywa za granicą, a co ważniejsze, właśnie się rozwodzi. Zgryźliwy mężczyzna szybko złapie kontakt z najmłodszym wnukiem – głuchoniemym Théo. W przypadku pozostałej dwójki, która nie pozostaje dłużna wobec docinków dziadka, niechęć prędko przerodzi się w otwarty bunt. Zapowiada się więc ciekawe lato.

Przełamywanie lodów początkowo generuje kilka zabawnych momentów, choć opieraję się one na banalnych schematach. Młodzi to w oczach dziadka przybysze z innego świata, wiecznie wpatrzeni w ekran komputera i praktykujący takie fanaberie jak weganizm. Oni z kolei widzą w nim jątrzyciela i źródło konfliktu. Przez większość filmu brakuje nieco odważniej zarysowanych relacji bohaterów. „Lato w Prowansji” jest komedią, ale ciągłe powtarzanie klucza, w którym dziadek burzy wszelkie plany dwójki i coraz to bardziej zaognia atmosferę, prędko staje się po prostu nudne.

Liczba niepotrzebnych postaci drugoplanowych i infantylnie poprowadzonych wątków pobocznych do reszty zatarła i tak mało skomplikowaną historię rodzinnego pojednania. Najciekawiej zarysowana postać Paula, pokłóconego od wielu lat z córką, popadającego w alkoholizm właściciela plantacji drzew oliwnych (z którymi zresztą czule rozmawia), ustępuje miejsca co najmniej niepokojącym skłonnościom Adriena do przygodnego seksu z dopiero co spotkanymi turystkami czy sercowym perypetiom Léi, zapożyczonym chyba z archiwalnych numerów „Bravo Girl”. Obyczajowa swoboda dość zaskakująco miesza się tu idyllicznym obrazem francuskiej prowincji.

Jean Reno stara się wykreować ciekawą charakterologicznie postać, jednakże scenariuszowe decyzje wydatnie to utrudniają. Mającego w sobie spore pokłady ukrytej empatii podstarzałego pana, reżyserka niepotrzebnie wikła w reminiscencje sprzed kilkudziesięciu lat – w dodatku Francuzka idzie przy tym po linii najmniejszego oporu (ckliwe rozmowy przy albumach ze zdjęciami czy wspominkowy klub dyskusyjny przy ognisku połączony z chóralnym wykonaniem piosenki „Forever Young”). Biorąc pod uwagę aktorski potencjał Reno, korzystne dla filmu byłoby zrzucenie balastu na siłę kreślonej buntowniczej przeszłości, która wydaje się oddziaływać na bohatera w nikły sposób, i przekierowanie fabularnego wektora na proces budowania rodzinnych więzi od podstaw. Jesień życia jest tu kojarzona raczej ze stanem, jaki trzeba pokonać przy pomocy „udanej” młodości, niż procesem akceptacji nowych warunków na własnych zasadach.

Do listy zwrotów akcji, dla jakich Bosch znalazła miejsce w „Lecie w Prowansji”, należy dołączyć rozwiązany w pięć minut wątek sensacyjny. W efekcie całość przybiera kształty mocno epizodyczne, akcja prowadzona jest jak po sznurku, a więzi i antagonizmy wybrzmiewają pobieżnie. Dobre aktorstwo i udanie sfotografowane plenery Prowansji to za mało, by wnieść poruszenie w ramy tej nadmiernie przewidywalnej ckliwie sentymentalnej historii.

 

Michał Litorowicz

„Lato w Prowansji”

reżyseria: Rose Bosch

premiera: 2 kwietnia 2014 (świat), 26 czerwca 2015 (Polska)

produkcja: Francja

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.