Kambodżańska kinematografia, tak jak i całe społeczeństwo Kambodży, do dziś nie uleczyła w pełni ran zadanych przez krwawy reżim Czerwonych Khmerów. Filmowcy byli jedną z grup szczególnie narażonych na represje – wielu z nich zginęło, a filmów sprzed 1975 roku zachowało się niewiele.

 

Z filmu „Ostatni akt”, będącego pełnometrażowym debiutem kambodżańskiej reżyserki Kulikar Sotho, dowiadujemy się, że z około 300 filmów destrukcyjną działalność Czerwonych Khmerów wymierzoną w sztukę filmową przetrwała tylko co dziesiąta rolka z kinowym przebojem. „Ostatni akt” jest hołdem dla filmowców, którzy w wyniku represji zostali brutalnie pozbawieni życia, a także historią miłosną i dziełem, które przybliża trudną przeszłość kraju. Tyle, jeżeli chodzi o założenia.

Na poziomie fabuły film opowiada historię niepokornej dziewczyny, która nie chce poddać się roli, którą szykuje dla niej rodzina i społeczeństwo. Buntuje się, uciekając przed zaaranżowanym przez ojca małżeństwem do starej, zniszczonej sali kinowej, gdzie odkrywa sekrety dawnych filmów i własnej rodziny. Postanawia dokończyć jeden z filmów, aby pokazać swoją wartość i połączyć skłóconą rodzinę. To krótkie streszczenie brzmi jak zapowiedź nowego filmu animowanego Disneya i niestety taki właśnie styl prostej i naiwnej bajki wybiera reżyserka.

Cukierkowość podkreślana jest na każdym kroku – kolorowymi, ciepłymi zdjęciami i dramatyczną, sentymentalną muzyką, która towarzyszy licznym płomiennym przemowom. Konstrukcja postaci jest płytka, a ich przemiany niewiarygodne – chłopak głównej bohaterki z brutalnego gangstera szybko przeistacza się we wrażliwego aktora, jego oba wcielenia nie łączy zupełnie nic. Akcja przebiega schematycznie, dialogi charakteryzują się subtelnością znaną widzom na całym świecie z telenowel i filmów obyczajowych dla samotnych właścicielek kotów.

Wszystko to powoduje olbrzymie rozczarowanie, ponieważ sam temat aż prosi się o poważne potraktowanie. Wciąż będącej w tyle za krajami regionu kambodżańskiej kinematografii głośny film rozliczający trudną przeszłość mógłby dać silny impuls do rozwoju. Ta szansa zostaje jednak zaprzepaszczona i tonie w melodramatycznym lukrze, który rozmywa intencje autorki.

Jakub Szymczak

„Ostatni akt”

reżyseria: Kulikar Sotho

premiera: 26 października 2014 (świat)

produkcja: Kambodża

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *