Jednym z głównych punktów dziewiątej edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków jest retrospektywa Johna Woo, w ramach której można obejrzeć sześć tytułów z pierwszego, hongkońskiego okresu twórczości reżysera. Wśród nich znalazł się „Killer” (znany także jako „Płatny morderca”), do dziś uważany za jedno z jego największych osiągnięć.

 

Film rozpoczyna się nocną panoramą Hongkongu, utrzymaną w zimnych, niebieskich barwach. Po chwili przenosimy się do wnętrza kościoła, skąpanego w ciepłym świetle licznych świec otaczających figurę Matki Boskiej. To właśnie tutaj tytułowy zabójca otrzymuje teczkę z bronią, pieniędzmi oraz informacjami dotyczącymi jego kolejnego zlecenia – nie wiedząc jeszcze, że zbliżająca się akcja diametralnie odmieni jego życie. Ta początkowa, niezwykle spokojna scena to oczywiście cisza przed burzą (w pewnym momencie jak najbardziej dosłowna) – większość filmu wypełniona jest przez efektowne pościgi, krwawe strzelaniny oraz przestępczą intrygę – ale w pewien sposób zapowiada ona to, co będzie się działo na ekranie przez kolejne półtorej godziny. „Killer” nie jest bowiem zwykłą opowieścią gangsterską, ale historią o ofierze, wypełnianiu przeznaczenia oraz miłości silniejszej niż śmierć.

W centrum akcji znajduje się postać mordercy na zlecenie Ah Jonga, wykreowana brawurowo przez Chow-Yun Fata, etatowego aktora Johna Woo z hongkońskiego etapu jego kariery. Choć jest on przestępcą, to bez oporów identyfikujemy się z jego problemami i dylematami – wszystko dzięki wierności zasadom, która sprawia, że widzimy w nim kogoś więcej niż pospolitego rzezimieszka. Gdy okazuje się, że na skutek jednego z oddanego przez niego strzałów wzrok traci śpiewaczka Jennie, Ah Jong postanawia pomóc dziewczynie w zdobyciu pieniędzy na niezbędną operację. Wyrzuty sumienia oraz poczucie honoru zmuszają go do naprawienia swojej winy, ale taka postawa wystawia go na ryzyko śmierci z rąk bezwzględnych współpracowników.

W „Killerze” można znaleźć liczne nawiązania do amerykańskiego kina sensacyjnego. Sam John Woo przyznawał się do inspiracji twórczością m.in. Martina Scorsese, co widać w sposobie rejestracji nocnych ujęć, oświetlonych jaskrawymi, neonowymi barwami. Natomiast sceny odbywające się za dnia sfilmowane są w pełnym słońcu, jakby przypominając, że Hong Kong to nie tylko wielka, kipiąca od miejskiego życia metropolia, ale także wakacyjny kurort, podobny do tych znajdujących się na kalifornijskim wybrzeżu Pacyfiku. Reżyser nie sprowadza jednak warstwy wizualnej do roli ozdoby, starając się raczej wydobyć za jej pomocą nastrój wydarzeń oraz emocje bohaterów.

Z kolei scenariusz filmu nawiązuje do wielu klasycznych historii kryminalnych, takich jak „Samuraj” Melville’a czy „Bullitt” Petera Yatesa. Nie bez powodu rola Chow-Yun Fata – ironiczna, pełna dystansu i niewymuszonej elegancji – może kojarzyć się z ekranowymi wcieleniami Alaina Delona czy Steve’a McQueena. Trudno jednak sprowadzić ją wyłącznie do powierzchownych cytatów, w tragizmie Ah Jonga tkwi bowiem coś archetypicznego: jest trochę samotnym jeźdźcem, trochę posługującym się specyficznym kodeksem moralnym współczesnym samurajem, ale też Chrystusem, akceptującym ofiarę, jaką przyjdzie mu ponieść. Nie bez znaczenia pozostaje tu jego relacja z Jennie, dla której gotów jest oddać życie, byle tylko „zwrócić” jej utracony wzrok, a także ze ścigającym go policjantem, Li Yingiem. Między mężczyznami rozwija się specyficzna przyjaźń, realizująca się najpierw w walce, a potem we wspólnocie tragicznego losu. Tego typu synkretyzm kulturowy, pozwalający pomieścić w jednej postaci tak wiele lokalnych oraz obcych inspiracji, jest typowy dla krajów Dalekiego Wschodu, które przyjęły zachodni styl życia.

Prawdopodobnie właśnie dzięki temu „Killer” jest tak chętnie oglądany przez międzynarodową widownię. Arcydzieło Johna Woo łączy w sobie niezwykły ładunek emocjonalny, eskapistyczne sceny przemocy oraz ironię i poczucie humoru. To także świadectwo przełomu lat 80. i 90., z nieco kiczowatą estetyką, dziwaczną modą i sentymentalnymi piosenkami pop. Choć reżyser nie silił się na uniwersalność, chwytając raczej ducha epoki, to paradoksalnie właśnie dzięki temu udało mu się stworzyć dzieło (jedno z wielu w jego filmografii), które przetrwało próbę czasu.

 

Marcin Sarna

Film jest pokazywany w ramach retrospektywy Johna Woo podczas 9. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków5kilo kultury jest patronem medialnym wydarzenia.

reżyseria: John Woo

premiera: marzec 1989 (świat)

produkcja: Hong Kong

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.