Błędne koło

Mnich, debiut fabularny The Maw Nainga, to opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie i o próbie doznania uczucia przynależności, które skazane są na porażkę.

 

Zawana – młody mnich, w dzieciństwie przygarnięty prosto z ranguńskich ulic przez przeora klasztoru – wiedzie zrytualizowane, skromne życie z dala od zgiełku miasta. Zamiast skupić się na codziennych obowiązkach, bardziej interesuje się wszelkimi sygnałami docierającymi z zewnątrz – czy to muzyką dobywającą się ze współdzielonego z nowicjuszami odtwarzacza, czy listami potajemnie wymienianymi z mieszkającą w okolicy Marlar.

Dorastającego chłopca nęci perspektywa zmiany i osiągnięcia większej wolności. Problem w tym, że, ze względu na swój status, przebywając poza klasztorem cały czas znajduje się gdzieś pomiędzy. Nie umie odnaleźć się wśród swoich rówieśników egzystujących w zupełnie inny sposób, a co dopiero wśród społeczeństwa w ogóle. Nie tylko nie posiada wystarczających umiejętności, by przekroczyć tę przepaść, ale przede wszystkim – nie ma na to wystarczających sił. Zwłaszcza że większość jego wyobrażeń szybko upada – Marlar wcale nie będzie przy nim, przypadkowi przechodnie mu nie pomogą, a przeszkody nie znikną same.

W pozbawionym muzyki Mnichu malarskie, zmysłowe ujęcia wybujałej roślinności i dudniących kropel deszczu – przyrody pociągającej swoim nieprzejednaniem oraz żyjącej własnym, niczym niezakłócanym rytmem – doskonale kontrastują z sytuacją Zawany. Zawieszony między dwoma przestrzeniami, klasztorem i miastem, zdaje się być wykorzeniony, pozbawiony szans na pełne odnalezienie się w którymkolwiek z miejsc. Bohater, z jednej strony kierowany poczuciem obowiązku wobec umierającego mistrza, z drugiej – poddający się temu, co niegdyś dostał od losu, faktycznie zachowuje status quo.

Na poziomie czysto fabularnym film The Maw Nainga przypomina punkt wyjścia do poetyckiej wędrówki, jaką jest Wiosna, lato, jesień, zima i… wiosna Kim Ki-duka. Stary mnich wychowuje młodego, rutynę zaburza pojawienie się kobiety, lecz finalnie uczeń zajmuje miejsce mentora. Na tym podobieństwa się jednak kończą. W Mnichu nie ma osoby, która pomogłaby Zawanie pokierować swoim życiem i nauczyła go pewnych prawd. Przejęcie roli przeora nie wiąże się z odkryciem siebie. Wszelkie poszukiwania po prostu zostają zaniechane. Bierność bohatera mentalnie pozostawia go niemal w tym samym momencie, w którym był na początku. Można więc powiedzieć, że Mnich, skupiając się na zachwianym poczuciu tożsamości jednostki i jej trudnościach z dookreśleniem się, nabiera bardzo współczesnego wymiaru.

Magda Malinowska

Mnich

reżyseria: The Maw Niang

premiera: 5 lipca 2014 (świat)

produkcja: Birma, Czechy

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.