I don’t carry a gun…I drive

Myśleliście, że nie da się połączyć kiczowatej stylistyki lat osiemdziesiątych z brutalnym kinem sensacyjnym? Duńczycy potrafią. Udowadnia to najnowszy film Windinga Refna, z mocną obsadą i o niepozornym tytule Drive.

You give me a time and a place, I give you a five-minute window, anything happens in that five minutes and I’m yours no matter what. I don’t sit in while you’re running it down, I don’t carry a gun… I drive. Tak w skrócie wygląda nocne życie młodego hard-ass’a z Los Angeles. Tajemniczy mężczyzna, którego imię do końca filmu jest dla nas zagadką, w dzień pracuje jako mechanik i kaskader, w nocy zaś jest tytułowym Kierowcą, najmowanym przez gangsterów do brudnej roboty. Wszystko idzie jednak dobrze do pewnego momentu, standardowo wszystko psuje kobieta. Irene, sąsiadka bohatera, pojawia się w jego życiu równie niespodziewanie, co idące za nią kłopoty. Pojawia się ona, uczucie, a następnie… jej mąż. Nie zazdrość, a porachunki gangsterskie mężczyzny Irene okazują się być momentem zwrotnym w życiu Drivera. Gdy na szali znajdują się życie ukochanej i jej syna główny bohater przechodzi do czynów. Od podjętych działań i decyzji nie będzie już jednak odwrotu.

 

Film młodego duńskiego reżysera Nicolasa Windinga Refna zdecydowanie wymyka się z ramek filmu masowej konsumpcji. Sensacyjna sekwencja otwierająca film kontrastuje z kiczowatą, różową czcionką napisów początkowych i disco muzyką lat 80., a jednak wszystko współgra idealnie. Mało słów, sporo akcji. Ciekawy ruch kamery w scenach pościgów powoduje, iż wyglądają jak screeny wyjęte z rasowej gry wyścigowej. Do tego bardzo dobrze dobrana obsada filmu. Ryan Gosling jako uosobienie amerykańskiego twardziela to majstersztyk. Kamienna twarz, zaciskane w furii dłonie w skórzanych rękawiczkach i zaledwie kilka słów wypowiedzianych w trakcie całego filmu tworzy niezapomniany obraz głównego bohatera. Jest niczym rycerz, rezygnuje z wszystkiego, co ma dla miłości i kobiety. Carrey Mulligan jako tajemnicza i urocza Irene też daje radę.

Film spodoba się fanom Quentina Tarantino. Zarówno czasem noirowy klimat, jak i sposób zwolnienia w dość brutalnych scenach walki czy dosadność obrazów strzelanin i walk przypomną wam Pulp Fiction lub Wściekłe Psy. Film to ambitne kino sensacyjne, dobra rozrywka i spora dawka adrenaliny na jesienne, nudne wieczory. Zamiast typowej sezonowej melancholii proponuję wyścig z czasem na miejscu pilota nieobliczalnego Kierowcy.

Natalia Spychała

Drive

reżyseria: Nicolas Winding Refn

premiera: 20 maja 2011 (Świat), 16 września 2011 (Polska)

produkcja: USA

Zapoznaj się z konkursem Dying Light!

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.