Czarny rynek człowieczeństwa

Ubogi Birmańczyk z Lashio ma szansę odmienić swój los na dwa sposoby: pracując przy wydobyciu jadeitu bądź na czarnym rynku. Na drodze ku zatrudnieniu staje jednak poważny problem – aby je otrzymać, należy wcześniej zgromadzić pokaźne środki na wyprawę do kopalni.

 

W ujmujących surową kompozycją kadrach Białej śmierci Midi Z ponownie zaklina dramat rodaków skazanych na rzeczywistość pozbawioną instytucjonalnej opieki. Za pomocą rozrzedzonych czasem i emocjami obrazów portretuje dwoje poszukujących pracy ludzi, których los połączył na przystanku dla jednośladowych taksówek.

Wprawdzie w przeciwieństwie do poprzednich obrazów reżyser użycza historii znacznie więcej przestrzeni, pozostaje jednak wierny autorskiej stylistyce. Kamera nie ingeruje w świat przedstawiony, pozwalając bohaterom na chwile milczącego współtrwania. Cierpliwie obserwuje rzeczywistość zamykając tragedię postaci w drobnych gestach, rzucanych mimochodem słowach, oddechu wieczornego odprężenia… Częściej jednak czyni to w dojmującym poczuciu ich braku, wygrywającym na ekranie atony bezsilności. Owa formalna nieinwazyjność pozostawia odbiorcę na zewnątrz intrygi. Niweczy tym samym wszelkie próby zbudowania wspólnoty, czyniąc film chłodną wiwisekcją nie tyle jednostek, ile społecznych realiów.

Paradoksalnie, to na tej płaszczyźnie reżyser rysuje nić porozumienia między porządkami filmu. Podobnie jak zabiegi identyfikacyjne widzów, z góry skazane na niepowodzenie są wszelkie działania bohaterów zmierzające do poprawy sytuacji życiowej. Kamera rejestruje te próby z chirurgiczną precyzją. Równocześnie uwypukla elementy, które zwiastują epilog zmagań. Mimo zastosowania chwytów dystansujących i minimalistycznych środków wyrazu protagoniści pozostają jednak wiarygodni. Podskórnie odczuwają bowiem, że są uzależnieni od czynników, na które nie mają wpływu.

W poddanej bezlitosnym prawom ekonomii rzeczywistości, portretowanej przez Midiego Z w duchu naturalizmu poetyckiego, nie ma miejsca na autentyczną więź z drugim człowiekiem. To świat ludzi wewnętrznie pokruszonych, których codzienność od najmłodszych lat reguluje bezwzględny instynkt przetrwania. Pozbawieni możności i umiejętności budowania trwałych relacji bohaterowie, zatraceni w rozpaczliwym działaniu, snują się wśród nadszarpniętych upływem czasu przestrzeni. Są fizycznie obecni, a zarazem emocjonalnie odlegli. Nie-ocaleni…

Katarzyna Szpot

Biała śmierć

reżyseria: Midi Z

premiera: 8 lutego 2014 (świat)

produkcja: Birma, Tajwan

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.