Czy teraz widzisz lepiej?

Scena ciszy plakatScena ciszy to naturalne uzupełnienie nominowanej w zeszłym roku do Oscara Sceny zbrodni. Tam Joshua Oppenheimer spotkał się ze sprawcami okrutnych mordów sprzed pięćdziesięciu lat, tu oddaje głos rodzinom ofiar. Nie żąda jednak sprawiedliwości, ale pyta, w jaki sposób pamięć o zbrodni do dziś kształtuje postawy uczestników tamtych wydarzeń oraz ich bliskich.

 

Gdy ponad dekadę temu amerykański reżyser po raz pierwszy wybrał się do Indonezji, pewnie sam nie podejrzewał, że temat bezprecedensowej masakry setek tysięcy cywili dokonanej w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku stanie się tak ważną częścią jego życia. Realizacja Sceny zbrodni wymagała od niego nie tylko odwagi, ale przede wszystkim cierpliwości – samo zdobycie zaufania dawnych oprawców (nadal sprawujących mniej lub bardziej oficjalną władzę w kraju) z pewnością kosztowało go wiele czasu. Wysiłek opłacił się z nawiązką: praca Oppenheimera niewątpliwie zapisze się w historii kina dokumentalnego i stanowi dowód na jego ogromną, a chyba wciąż niedocenianą siłę. Scena ciszy, choć trafia do światowego obiegu dwa lata po wspomnianym filmie, nie jest – w sensie chronologicznym – jego kontynuacją. To raczej spojrzenie (tytułowe the look) z drugiej strony: oczami rodzin ofiar, które nigdy nie mogły na głos wypowiedzieć swojej żałoby, a na dodatek wciąż żyją w strachu przed możliwą powtórką tamtych krwawych wydarzeń. Jeśli Scena zbrodni zadawała pytania o możliwość odkupienia win, to tu akcenty rozłożone są nieco inaczej, kierując uwagę przede wszystkim na kwestie pamięci i przebaczenia.

Przewodnikiem po zakamarkach zbiorowej (nie)pamięci jest tu Adi – brat zamordowanego przed pięćdziesięcioma laty Ramliego, którego imię stało się synonimem bezmyślnego ludobójstwa dokonanego na domniemanych komunistach. Jego śmierć była o tyle wyjątkowa, że jako jeden z niewielu zdołał uciec przed bojówkami i przed ponownym schwytaniem dać świadectwo o rozgrywającym się w indonezyjskich lasach koszmarze. Reżyser towarzyszy Adiemu w podróży tropem tamtych wydarzeń: pod pretekstem objazdowego badania wzroku odwiedzają oni osoby odpowiedzialne za masakrę, by po kilku minutach skierować dyskusję na niespodziewane dla rozmówców tory. Podobnie jak w poprzednim filmie, tak i tu najmocniej uderza nie fakt samej zbrodni, ale to, z jak wielką swobodą, wręcz dumą, o odrażających detalach poszczególnych morderstw opowiadają ich sprawcy. Żaden z nich nie czuje się winny – niektórzy są wręcz przekonani, że skoro zabijali komunistów, to należy im się nie kara, ale nagroda za dobre uczynki. Inaczej niż w Scenie zbrodni Oppenheimer nie drąży jednak tematu, pozostając zaledwie biernym obserwatorem oszustwa, jakiemu swoich interlokutorów poddaje Adi. Nie osądza ich  pozwala, by zrobili to sami.

Scena ciszy

Sam proces badania wzroku za pomocą okularów z nakładanymi soczewkami działa tu na co najmniej trzech poziomach – nie tylko umożliwia bezpieczny kontakt z nie podejrzewającymi niczego oprawcami, ale także rozbraja ich, ośmiesza, odbierając władzę i poczucie komfortu. Jednak przede wszystkim jest trafną metaforą procesu, który zachodzi w rozmówcach: moment, w którym Adi przyznaje się do pokrewieństwa z Ramlim, zmusza zbrodniarzy do odmiennego spojrzenia na swoje czyny. Od tej pory widzą oni lepiej – pielęgnowana przez dekady narracja zaczyna się nagle rozpadać; popadają w zakłopotanie, czasem wręcz wściekłość. Dalsza racjonalizacja bestialskich mordów staje się powoli niemożliwa i ustępuje miejsca świadomości wagi swoich czynów – która z reguły skutkuje wyparciem, ale może też prowadzić do zrozumienia i pojednania. Ani Oppenheimer, ani jego bohater nie są jednak naiwni i wiedzą, że niektóre rany nigdy nie zabliźnią się całkowicie, a pełne rozliczenie z przeszłością – o której pamięć blaknie z każdym kolejnym rokiem – jest nie tylko niemożliwe, ale wręcz bezcelowe. Swego rodzaju refrenem Sceny ciszy jest ujęcie Adiego obserwującego na ekranie telewizora wypowiedzi tych, którzy pół stulecia temu wydawali i wykonywali rozkazy posyłające na śmierć niewinnych ludzi, takich jak jego brat. Być może jedyne, co możemy zrobić, to właśnie towarzyszyć mu w ciszy w oglądaniu tych obrazów, przypominających (a zatem niejako odtwarzających) owe tragiczne wydarzenia – których on sam nie był wprawdzie świadkiem, ale które do dziś odciskają piętno na życiu zarówno jego rodziny, jak i setek tysięcy innych w całej Indonezji. Joshua Oppenheimer wie, że we współczesnej kulturze zdominowanej przez przekaz wizualny to, czego nie widać, właściwie nie istnieje. W Scenie ciszy po raz kolejny oddaje sprawiedliwość ofiarom ludobójstwa, zmuszając cały świat do spojrzenia tam, gdzie do tej pory nie chciał patrzeć zupełnie nikt.

Film jest pokazywany w ramach 12. edycji festiwalu Docs Against Gravity w Warszawie. 5kilo kultury jest patronem medialnym imprezy.

Marcin Sarna

Scena ciszy

reżyseria: Joshua Oppenheimer

premiera: 28 sierpnia 2014 (świat)

produkcja: Dania, Finlandia, Norwegia, Wielka Brytania, Indonezja

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *