Ekonomika działania

Do Night Moves przylgnęła – chwytliwa, nie da się ukryć – łatka eko-thrillera. Jednak ta opowieść o trójce ekologicznych terrorystów, którzy muszą zmierzyć się z odpowiedzialnością za skutki swoich działań, jest wyśmienitym studium przypadku przede wszystkim ekonomicznego. W swoim najnowszym filmie Amerykanka Kelly Reichardt łapie bowiem w lot żelazne reguły ekonomiki działania, z zasadą nieuświadomionych konsekwencji na czele.

 

Jesse Eisenberg, Dakota Fanning i Peter Sarsgaard konspirują, dogadują się, obmyślają każdy szczegół planowanej akcji. Nie przepuszczą chwili przerwy w pracy na terenie ekologicznej komuny, by coś sprawdzić, by się upewnić, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Oczywiście, zgodnie z prawidłami kina gatunków, coś musi nie zagrać. I choć etap planowania potraktowany tu został z należytą pieczołowitością, to właśnie czas po urasta do rangi clue. Korzystając z dobrodziejstwa heist movies, Reichardt najpierw podmienia bank na tamę, a motyw zarobkowy na ideologiczny. Następnie, jakby celowo dystansując się od nowomodnych akcyjniaków, przenosi akcenty na reperkusje ledwie częściowo udanego ataku. W pewnym sensie patronuje jej w tym mistrz kryminału lat 60. i 70. Jean-Pierre Melville – u niego też liczyła się solidarność paczki wobec niepowodzenia, lojalność i napięcie związane z tym, czy ktoś w końcu sypnie. On też nigdzie się nie spieszył, celebrując twarze swoich aktorów i wydobywając z nich podskórne napięcie.

W zgodzie z tą szkołą Reichardt pozwala Eisenbergowi grać niemal cały film na jednej nucie. Jednej, ale bogatej – tak pełnej niepewności, gniewu i strachu, że skutecznie przykuwającej do kinowego fotela. Za monolityczną prezencją młodego aktora podąża zresztą cały film – utrzymany w jednolicie ciemnych, posępnych barwach, którym z zadowoleniem powinni przypatrywać się miłośnicy rasowego kina noir. Tytuł dobrze oddaje ekranową atmosferę – i w sumie najmniej ważne jest tu to, że eko-terrorystyczna akcja, podczas której bohaterowie ze zgrozą odkrywają, że terroryzm bez ofiar to tylko pobożne życzenie, odbywa się pod osłoną nocy. Prawdziwa noc zapada bowiem dopiero wtedy, gdy trzeba radzić sobie z brzemieniem winy.

Poza tą standardową, pełną mniej lub bardziej oczywistych nawiązań narracją, fabularnego mięsa nie ma tu niemal w ogóle. Reichardt jednak dobrze wie, co robi, bo, koniec końców, najwięcej nawiązuje do samej siebie. Stylistyczna enklawa, jaką udało się jej stworzyć w przepełnionym światku dzisiejszego kina, gatunkowe tropy traktuje czysto instrumentalnie. Jej wyróżnikiem, starannie rafinowanym przez ostatnią dekadę, jest konsekwencja w dopasowywaniu formy do treści (a może odwrotnie – w końcu są one nierozróżnialne). Surowość natury i wsobność bohaterów znajdują reprezentację w oszczędnej – wręcz zadziwiająco oszczędnej jak na film ze znanymi nazwiskami – strukturze. Ujęcia i dźwięki przetaczają się dokładnie tak wolno i złowieszczo, jak nadchodząca nad głowy bohaterów burza. Tak samo, jak brak słów i powolne tempo korespondowały z wyciszoną leśną przyrodą w Old Joy i piaszczystym, surowym dziewiętnastowiecznym Oregonem w Meek’s Cutoff. A gdzieś w tle wybrzmiewa temat znany już z Wendy i Lucy, gdzie psychika bohaterki raz wystawała, raz wsiąkała w zaściankową szarość małego amerykańskiego miasteczka, które powoli, lecz nieubłaganie odciskało swoje piętno na wszystkich w jego zasięgu. Choć w Night Moves do dużego miasta jest ledwie rzut beretem, to psychologiczne klatki zostawiają równie mało miejsca.

Wydaje się bardziej niż odpowiednie, że za opowieść o bezlitosnej ekonomice działania, która nie poddaje się nawet najbardziej szczegółowym kalkulacjom, zabrała się twórczyni tak dobrze rozumiejąca zasady ekonomiki filmowej formy. Tym bardziej, że, w przeciwieństwie do swoich bohaterów, Amerykanka nad wszystkim zapanowała. Choć typowego thrillera jest tu jak na lekarstwo, a sama historia została już wielokrotnie ograna, sedno sprawy leży w złowrogiej atmosferze nocnego lasu i rzucanych ukradkiem spłoszonych spojrzeniach.

5kilo kultury jest patronem medialnym filmu.

Robert Mróz

Night Moves

reżyseria: Kelly Reichardt

premiera: 31 sierpnia 2013 (świat), 17 kwietnia 2015 (Polska)

produkcja: USA

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.