Havel na Wawel!

Nasz Waszek. O sile bezsilnych to film dokumentalny o Václavie Havlu oraz relacjach czeskiego prezydenta z polską opozycją demokratyczną w okresie PRL. Szczęśliwie, obraz Krystyny Krauze nie jest ani przesłodzoną laurką, ani monumentalnym pomnikiem wybitnej postaci. Autorka kreśli za to wzruszający portret człowieka niezwykle ciepłego, ciekawego świata i ludzi, a zarazem wybitnego intelektualisty oraz artysty.

 

Krauze wykorzystała w swoim filmie archiwalne zdjęcia czeskiej telewizji, wspomnienia przyjaciół i znajomych Havla, a także fragmenty przedstawienia sztuki Audiencja, z wybitną kreacją Kazimierza Kaczora. Jednak z punktu widzenia opisu kontaktów czeskiego dramaturga z polskimi opozycjonistami szczególnie interesujące są zapisy wspólnych spotkań. Odbywały się one w latach 70. i 80. ubiegłego wieku na granicy oddzielającej oba kraje. W związku z ustrojem państw znajdujących się za żelazną kurtyną, owe zgromadzenia były nielegalne, a uczestnikom groziły surowe sankcje. Mimo to, jak twierdzi Zbigniew Janas, w ciągu roku Polacy wymieniali z Czechosłowakami aż 4-5 ton nielegalnej literatury. Sam sposób organizacji tej swoistej komunikacji kulturowej z jednej strony imponuje brawurą, z drugiej urzeka pomysłowością. W wyniku nawiązanych wówczas przyjaźni powstała Solidarność Polsko – Czechosłowacka (dziś Polsko – Czesko – Słowacka) – ruch społeczny ówczesnej opozycji demokratycznej, z którego można wyprowadzić rodowód cieszyńskiego przeglądu filmowego Kino na Granicy.

Krystyna Krauze, członkini wspomnianego stowarzyszenia, maluje obraz Václava Havla w kontaktach z Polakami w sposób niezwykle barwny. Otrzymujemy pasjonujące wspomnienia o wymianie idei między środowiskiem Karty 77 a Komitetem Obrony Robotników. Niektóre archiwalia przedstawiają zadziwiający (dziś) widok, jak chociażby zdjęcia, na których wspólnie dyskutują Antoni Macierewicz i Adam Michnik. Według relacji osób wspominających czeskiego prezydenta, to właśnie z redaktorem Gazety Wyborczej Havel pozostawał w szczególnie bliskiej zażyłości. Niestety w filmie brakuje wspomnień Michnika (Krystyna Krauze tłumaczyła na spotkaniu z publicznością, że ta nieobecność była spowodowana trudnościami w dopasowaniu odpowiedniego terminu nagrania). Nie przeszkadza to jednak w ujęciu tematu w szerokiej perspektywie. Ilość zebranych przez Krauze wspomnień jest imponująca. Tworzy obraz na tyle kompletny, że pod tym względem przypomina film Obywatel Havel – znakomity dokument o sprawowaniu urzędu prezydenckiego, nakręcony jeszcze z udziałem samego bohatera.

Autorka Naszego Waszka… w swoim obrazie zwraca uwagę na subtelne różnice, jakie można było zaobserwować między polskimi a czeskimi dysydentami. Do najciekawszych należała odmienność w postrzeganiu kierunku starej i powszechnie znanej zależności miedzy muzyką a buntem. Według Bogdana Borusewicza pojawienie się i popularność rocka oraz punku w Polsce było wynikiem działalności dysydenckiej. W Czechosłowacji było natomiast odwrotnie: polityczną opozycyjność należy wywodzić tam od muzyki. Václav Havel w eseju Siła bezsilnych, do którego Krauze nawiązuje w tytule filmu, pisał:

Najdonioślejszym wydarzeniem politycznym w Czechosłowacji, od czasu dojścia do władzy ekipy Husaka w roku 1969, było bez wątpienia pojawienie się Karty 77. Tym jednak, co przygotowało odpowiedni klimat psychiczny, nie było wydarzenie czysto polityczne, tylko proces sądowy młodych muzyków skupionych w zespole The Plastic People [of the Universe]. Proces, w którym stały naprzeciw siebie nie siły lub koncepcje polityczne, lecz dwa sposoby rozumienia życia: po jednej stronie sterylny purytanizm posttotalitarnego establishmentu, po drugiej zaś ludzie, którzy nie chcieli nic innego, jak tylko żyć w prawdzie (…).

Poza legendarnymi The Plastic People of the Universe, Havel utrzymywał kontakty z innymi undergroundowymi muzykami. W jego domu w Hradeczku koncertowali tacy przedstawiciele niezależnej sceny jak Marta Kubišová, DG 307 i Psí vojáci. Havel uważał muzykę za wyraz autentyzmu – tego, wówczas karalnego, bycia sobą. Twierdził, że jest ono szczególnie ważne w ustroju bazującym na permanentnym kłamstwie. W Naszym Waszku…Agnieszka Holland stwierdza wręcz, że wrocławski koncert, na który przyjechało wielu naszych południowych sąsiadów (zorganizowany przez Solidarność Polsko – Czesko – Słowacką, już w wolnej Polsce) był bezpośrednim impulsem do ostatecznego obalenia reżimu w Czechosłowacji.

Václav Havel w filmieOdejście, który nakręcił na podstawie swojej sztuki o tym samym tytule, zwraca uwagę na inny sposób wyrażania nastrojów społecznych – napisy na ścianach. Głównym bohaterem obrazu jest kanclerz, który po wielu latach sprawowania swojej funkcji odchodzi z urzędu. Chcąc dowiedzieć się, co ludzie myślą na jego temat pyta, czy na ulicach miasta widnieją jakieś napisy dotyczące jego osoby. Dyskretny drugi plan ujawnia kontrastujące hasła: HAVEL NA HRAD! i DOST BYŁO HAVLA! Ten motyw swoistego głosu ulicy, wyrażającego społeczne odczucia powraca w Nasz Waszek…. Henryk Wujec wspomina, że na początku lat 90. na ulicach polskich miast pojawiło się tyleż wymowne, co ciekawe pod względem politycznym i socjologicznym żądanie HAVEL NA WAWEL! Zaprzeczało ono stereotypowemu, nieco protekcjonalnego podejściu Polaków do Czechów i przełamywało lody utrwalone szczelną separacją komunistyczną. Wreszcie, hasło to mówiło o entuzjastycznym stosunku do byłego więźnia politycznego, symbolu walki z komuną, a przy tym wybitnego humanisty. Ale przede wszystkim było wyrazem sympatii do człowieka niezwykle bezpośredniego, przyjaznego i skromnego. I właśnie taki obraz czeskiego prezydenta przedstawiła w Naszym Waszku… Krystyna Krauze. Po seansie rozległy się gromkie brawa, a przez ściśnięte gardło niemal cisnęło się to nieco zazdrosne: Havel na Wawel!

Film był pokazywany przedpremierowo w ramach 15. Przeglądu filmowego Kino na Granicy w Cieszynie.

Bartosz Marzec

Nasz Waszek. O sile bezsilnych

reżyseria: Krystyna Krauze

premiera:

produkcja:

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.