Kalabryjska pajęczyna

Gdy w 2006 roku Roberto Saviano w swojej książce Gomorra. Podróż po imperium kamorry odkrył w niespotykanym dotąd wymiarze obraz półświatka neapolitańskiej mafii, międzynarodowa opinia publiczna najpierw oniemiała z wrażenia, a następnie zaczęła krzyczeć. Runął pielęgnowany przez hollywoodzkie kino wizerunek eleganckich mafiosów posiadających swoisty etos, na miejsce którego wstąpił… no właśnie, kto? Giovanni Tizian, autor kolejnej książki odsłaniającej kulisy włoskiej mafii, dobitnie pokazuje, że twarzą kalabryjskiej ‘ndranghety może być zarówno narkotykowy dealer zza rogu, jak i jeden z najlepszych włoskich chirurgów.

 

Mafia – Spółka jawna w 22 rozdziałach przedstawia sposób funkcjonowania mafijnej organizacji, która w ciągu ostatnich trzech dekad stała się najpotężniejszą grupą przestępczą we Włoszech. Książka nie ma fabuły jako takiej, stanowi raczej kompilację tekstów przedstawiających różne oblicza współczesnego funkcjonowania kryminalnego podziemia. W pierwszym rozdziale Tizian wspomina swoje dzieciństwo spędzone w cieniu tragicznej śmierci ojca zastrzelonego przez mafię oraz podpalenie fabryki mebli, której właścicielem był jego dziadek. Osobisty dramat dziennikarza zmuszonego do opuszczenia Kalabrii wielokrotnie wyziera spod warstwy narracyjnej, dodając drugie – subiektywne – dno do opisywanych wydarzeń. Niektóre rozdziały posiadają swoistych bohaterów, wokół których osnute są gęsto utkane faktami reporterskie śledztwa. W istocie, jest o czym pisać – Tizian czerpie pełnymi garściami z akt najważniejszych śledztw i procesów z ostatnich kilkudziesięciu lat, by wypunktować nazwiska, daty, wydarzenia i miejsca. Ogrom wykonanej pracy źródłowej robi duże wrażenie, przy czym dodatkowym potwierdzeniem wiarygodności tej książki jest fakt, że od jej wydania autor jest pod stałą ochroną policji i zmienia miejsce zamieszkania kilka razy rocznie ze względu na zagrożenie, jakim jest dla niego ‘ndrangheta. Niewątpliwie we Włoszech Mafia – spółka jawna obiła się szerokim echem, jednak polski czytelnik może czuć się przytłoczony ilością niuansów, nazwisk i lokacji przytoczonych przez autora. Zdarza mu się popaść także w nieco pretensjonalny, fatalistyczny styl narracji, ale co do zasady lektura przebiega lekko. Z pewnością książka zadowoli czytelników zainteresowanych tematem, gdyż stanowi nie lada kompendium kryminalnej historii zarówno Kalabrii, jak i innych części Włoch.

Bogata Europa przyzwyczajona jest do myśli, że demokratyczne rządy prawa stworzyły (i tworzą) efektywne narzędzia do ograniczania korupcji, handlu bronią, narkotykami, prania pieniędzy czy działalności zorganizowanych grup przestępczych. Mafia – spółka jawna udowadnia z kolei, że nawet w jednym z państw założycielskich Unii Europejskiej może z powodzeniem funkcjonować kilka organizacji mafijnych. Co więcej, przestępcy również korzystają z dobrodziejstw cywilizacji i w zglobalizowanym świecie mają swoje przyczółki dosłownie wszędzie. Konszachty z łaknącymi głosów politykami dają im dostęp do procedur przetargowych. Szantaż, łapówki i wymuszenia umożliwiają im infiltrację służby zdrowia czy sił porządkowych. Pieniądze uzyskane z szemranych interesów i handlu narkotykami otwierają przed nimi możliwości inwestycji w przemysł rozrywki, taki jak restauracje, kasyna czy domy publiczne. Szeroko rozpięta pajęczyna powiązań sprawia, że praktyczne możliwości ścięcia głowy kalabryjskiej hydrze są bliskie zera. Pomysłowość mafiozów przy każdym dochodzeniu coraz bardziej zaskakuje śledczych i uświadamia ogrom brudnych interesów kryjących się za wygranymi w podejrzany sposób przetargami czy inercją władz samorządowych.

We Włoszech książka Tiziana nosi tytuł Gotica. W rodzimym języku oznacza to linię Gotów, czyli pas umocnionej obrony niemieckiej z lat II wojny światowej biegnący w poprzek Półwyspu Apenińskiego. W ujęciu Tiziana, linia Gotów odzwierciedla podział na zamożną, dynamicznie rozwijającą się północ Włoch oraz biedniejsze południe pogrążone w stagnacji i sparaliżowane samowolą mafii, sprawującej faktyczną władzę na swoich terytoriach. Mafia – spółka jawna jest świadectwem upadku dotychczasowej opinii, że wpływy ‘ndraghety nie sięgają poza linię Gotów. Splamione krwią i kokainą pieniądze mafii, prane na rynku utylizacji odpadów i w szemranych przedsięwzięciach budowlanych, wędrują obecnie wprost do ekonomicznego krwiobiegu rynków finansowych na północy. Zdegenerowana konkurencja na południu praktycznie nie istnieje, gdyż większość legalnie działających przedsiębiorców i tak musi oddać część dochodów bezpośrednio (haracz) bądź pośrednio (mafijni kontrahenci) ‘ndraghecie. Zasobni mafiosi mają więc aż nadto narzędzi, by na północy dbać o swoje interesy pompując pieniądze w dochodowe spółki, opłacając swoich ludzi w zarządach i radach nadzorczych lub korumpując urzędników. Zdaniem dziennikarza, współcześnie należy porzucić wyobrażenie o mafii jako o pozbawionej struktury organizacji o charakterze plemiennym, dla której najefektywniejszą formą działalności jest terror, przemoc i wojny klanowe. Według Tiziana, współczesny boss ma raczej świetnie skrojony garnitur niż skórzaną kurtkę i zamiast parać się rabunkiem bądź wymuszeniami, woli finansowo uzależnić miejscowych biznesmenów i skorumpować osoby odpowiadające za wynik publicznego przetargu. Dawne walki klanów zastąpiła współpraca oparta na klarownym podziale stref wpływów, dzięki czemu ‘ndraghenta, kamorra, cosa nostra czy sacra corona nie zwracają na siebie uwagi władz niepotrzebnym rozlewem krwi.

Kwestią, która nie dotyczy bezpośrednio książki, a mimo to jest warta uwagi, jest etos dziennikarski, którym kierują się reporterzy tacy jak Giovanni Tizian czy wspomniany Roberto Saviano. Obaj publikację swoich książek przypłacili utratą znacznej części swojego prywatnego życia na skutek gróźb kierowanych pod ich adresem. Dla swojego bezpieczeństwa są zmuszeni do częstego zmieniania miejsca zamieszkania i ciągłego przebywania pod ochroną policji. Pomimo tego, choć w wywiadach podkreślają swoje rozgoryczenie tą sytuacją, obaj traktują swoją działalnośc jako swego rodzaju misję lub nawet – w przypadku Tiziana – wojnę. Czy można sobie wyobrazić polskich dziennikarzy prezentujących taką postawę? Wydaje się, że nawet abstrahując od zagrożenia życia czy zdrowia, w polskich mediach już dawno upadła społeczna rola zawodu dziennikarza. Ideologiczne zacietrzewienie polaryzuje polskie media i prowadzi do tego, że istotą tego zawodu staje się werbalna przepychanka i wzajemne zaglądanie sobie do życiorysów. Tym bardziej robi wrażenie przykład włoskich reporterów, którzy w walce o swój kraj (nie waham się użyć tu zdewaluowanego w Polsce słowa: patriotyzm) są gotowi do osobistych poświęceń.

Mafia – spółka jawna nie jest książką łatwą. Jej narracja waha się od bieguna metaforycznego opisywania zbrodni mafijnych do suchego wymieniania dziesiątek nazwisk i nazw spółek na wzór mów wygłaszanych na sali sądowej. Osobiście nie uważam jej za porywającą. Wydaje się być rzetelną pozycją z dziedziny literatury faktu, której wartość z pewnością docenią włoscy czytelnicy, natomiast gdybym miał wybrać jedną z dwóch, zdecydowanie korzystniej wypada w tym zestawieniu Gomorra Saviano.

Jacek Oleszkiewicz

Mafia – spółka jawna

autor: Giovanni Tizian

wydawnictwo: Muza

336 stron

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.