Lęki życia codziennego

Autre Ne Veut – Anxiety (2013) Software Recording

Rok 2013 jest już prawie przeszłością, powoli pojawiają się podsumowania najlepszych albumów, utworów itp. Czas więc odkurzyć półki z płytami oraz foldery z muzyką i sprawdzić czy nie pominęliśmy jakiegoś artysty zasługującego na chociażby odrobinę naszej uwagi. Przeglądając 5kilowe archiwum, zauważyłem, że na naszych łamach zabrakło recenzji krążka muzyka, który znalazł się zarówno w czołówkach podsumowań roku największych portali muzycznych, jak i na pierwszym miejscu mojego Top 10. Kto to i dlaczego zasłużył na takie wyróżnienia?

 

Mowa o Arthurze Ashinie, kryjącym się pod pseudonimem Autre Ne Veut, i jego genialnym Anxiety. Mało kto wie, że to nie jest jego pierwszy album. W 2010 roku wydał płytę, której tytuł brzmi tak samo jak jego ksywka. Przeszła jednak bez echa, pomimo tego że przy jej produkcji współpracował przyjaciel artysty Daniel Lopatin, czyli Oneohtrix Point Never. Przez jakiś czas muzyk wspierał zespół Hooray for Earth, później zagrał kilka koncertów z Mirror Mirror, ale dopiero 2013 rok przyniósł mu największą sławę. Anxiety pojawiło się pod koniec lutego i od samego początku zbierało pochlebne recenzje.

Arthur łączy w swojej muzyce klimat R&B z lat 80. ze świeżością nowych technologii. Niektórzy twierdzą, że przynależy do nowego gatunku muzycznego Alt-R&B. Album przepełniony jest bogatymi wokalami i chórkami oraz różnorodnymi dźwiękami syntezatorów. Poza elektroniką znajdziemy tu także nostalgiczny saksofon (Counting), delikatne gitary akustyczne (A Lie) czy nawet rockowe riffy gitary elektrycznej (Warning). Mimo surowych bitów melodie zawierają nutę podniosłości, wywołującej poczucie nadziei, ciepła i komfortu, którego szukamy po ciężkim dniu. Częste skojarzenia z klasycznym popem i R&B nigdy nie budzą wrażenia powierzchowności przekazu. Przez 38 minut mieszanki dźwięków, efektów i słów, prawie w każdej chwili dzieje się coś, co przykuwa naszą uwagę. Głos Ashina jest wisienką na torcie całej struktury. Niechlujny, przeładowany emocjami, czasem wychodzący poza granice naturalnej barwy, idealnie współgra z kompozycją numerów.

Tytułowy lęk jest wyczuwalny w większości tekstów, w których autor przekazuje nam swoje miłosne wątpliwości. W otwierającym numerze Play by Play szuka otuchy, pocieszenia. Counting to wyliczanka pomysłów ratujacych związek. Autre pragnie jednak, by nie stał się on tylko pozbawionym emocji i uczuć odgrywaniem ról (And I don’t wanna see that fade our love/ This is not the way that you expect to be). Odnajdziemy na tej płycie przeciwieństwa – Gonna Die ukazujące moment egzystencjalnego załamania i naładowane seksualnością „Ego Free Sex Free”. Chociaż nawet w tym ostatnim przypadku mamy świadomość niepewności i wahania.

Wszystko to składa się na świetny album, którego można słuchać w kółko. Pod warstwą wypolerowanej i profesjonalnej produkcji czuć serce włożone w każdy najmniejszy element, w każdą pojedynczą nutę i dźwięk. Dzięki temu piosenki stają się nam jeszcze bliższe. Anxiety jest jak ciepły koc, którym możemy się owinąć zmęczeni życiem codziennym. Jego emocje, melancholijność, problemy poruszone w tekstach sprawiają, że trafia on do tak dużej liczby osób. W końcu zmaganie się z lękami, opuszczeniem i miłością to nasza codzienność i lepiej tę batalię pokonywać z drugą osobą, nawet jeśli jest to tylko wydobywający się z głośników głos Autre Ne Veut. 

Łukasz Joszko

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.