Macho w makijażu

Cyborgiczny superbohater, który bez większych problemów kładzie na łopatki kordon uzbrojonych w noże dżentelmenów, zyska zarówno grono wielbicielek swojego wysmakowanego stylu i uznanie wśród fanów kina akcji. Jang Jin burzy jednak wizerunek wzorowego azjatyckiego macho równie szybko, jak go kreuje.

 

Koreański reżyser bawi się konwencjami gatunkowymi serwując elementy filmu gangsterskiego, czarnej komedii i melodramatu w oprawie queer. Sprawnie łączy je poprzez postać bohatera-odmieńca, detektywa Yoon Ji-wooka (Cha Seung-won). Porachunki gangsterów napędzają fabułę na równi z jego rozterkami tożsamościowymi. Yoon, na co dzień bezwzględny policjant, chętnie korzysta z siłowych rozwiązań i doskonale radzi sobie w pojedynkach z okrutnymi bossami koreańskiej mafii. Do tego stopnia, że zyskuje uznanie i szacunek wpływowego Seoka Lee (Oh Ji-ho), który pragnie go zatrudnić, a nawet zostać jego przyjacielem…

Ji-wook skrywa jednak pewien wstydliwy sekret, a jego nocne wizyty w klubach LGBT bynajmniej nie mają służbowego charakteru. Nękany wspomnieniami z wczesnej młodości, musi nieustannie dokonywać wyborów między wymaganiami społeczeństwa, które potrzebuje silnych i odważnych stróżów prawa, a własnymi marzeniami o nowej płci. Yoon to postać graniczna, funkcjonuje nie tylko na marginesie prawa, ale także w konflikcie z własną tożsamością seksualną. Choć emanuje męskością i posiada nadludzką siłę i sprawność, to równocześnie drzemie w nim kobieca natura, której nie może w sobie stłamsić.

Postać zagrana przez Cha Seung-wona z pewnością zasługuje na uznanie. To hybrydyczny bohater, jakiego wcześniej nie spotkaliśmy w azjatyckim kinie. Aktor doskonale radzi sobie z kolejnymi konwencjami filmowymi, balansując między okrutnym mordercą a wrażliwym transseksualistą z pogłębionym rysem psychologicznym. Z kolei Jang kreuje ekspresyjny obraz podziemnego Seulu z całą gamą sugestywnych postaci – od niepokojąco sympatycznych gangsterów i bezwzględnych policjantów aż po barwne środowisko drag queens i transseksualistów. Prowadzi ciekawą grę z amerykańskim kinem akcji, co rusz zaskakując zwrotami fabularnymi, ale, co ważne, nie stroni także od autorefleksyjnych momentów. Z pewnością sprawią one przyjemność wytrawnym amatorom azjatyckiej kinematografii, którzy mogą odnaleźć w Damie z Seulu liczne nawiązania do klasyków filmowych Dalekiego Wschodu.

Patrycja Rup

Dama z Seulu

Reżyseria: Jang Jin

Premiera: 4 czerwca 2014 (świat)

Produkcja: Korea Płd.

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.