Muszę widzieć twoje usta!

W pięciokilowym rankingu najlepszych filmów ubiegłego roku próżno szukać Rust and Bone Jacques’a Audiarda. Nie znaczy to wcale, że w redakcji zapomnieliśmy o obrazie Francuza. Bynajmniej, zebrał on kilka głosów, jednak demokratyczna arytmetyka okazała się bezdyskusyjna. I choć w przypadku rocznych podsumowań instytucja votum separatum nie funkcjonuje, to jednak warto zwrócić uwagę na ubiegłoroczny obraz Audiarda i szerzej – jego kino, mistrzowsko łączące dramat psychologiczny z porywającą sensacją. Pierwsza w nowym roku rekomendacja poświęcona jest starszemu filmowi Z moich ust.

 

Podobnie jak w przypadku Rust and Bone, tytuł sugeruje istotność motywu jednej z części ciała. Kluczową rolę dwudziestu siedmiu kości dłoni Aliego odgrywają w Z moich ust, oczywiście, wargi. Już w pierwszej scenie obserwujemy, jak Carla (Emmanuelle Devos) pije wodę bezpośrednio z kranu. Ta scena później powtórzy się w przypadku drugiego głównego bohatera, Paula (Vincent Cassel), już po tym, jak przypadek zetknie go z Carlą. Ta ingerencja przypadku nie jest jednak wcale pewna, gdyż bohaterka aktywnie stara się znaleźć odpowiedniego partnera. Pracuje jako sekretarka i choć jest ładną kobietą (jej największym atutem są, rzecz jasna, piękne usta) to dręczy ją samotność. Gdy, poszukując asystenta, zgłasza się do biura pracy prosi i przydzielenie zadbanego mężczyzny w wieku 25 lat, ani słowem nie zwraca uwagi na pożądane kompetencje. Francuskie urzędy nie pełnią jednak funkcji serwisów randkowych. Ich pracownikom nie wolno nawet uwzględniać preferencji płci. Tym większe jest zaskoczenie Carli, gdy pewnego dnia do biura przychodzi wysoki, szczupły mężczyzna. Choć niechlujnie ubrany i uczesany, to nie jest pozbawiony pewnego uroku. Uwagę zwracają jego usta, permanentnie półotwarte. Myliłby się jednak ktoś, kto brałby tę manierę za objaw niskiej lotności. Paul bowiem w kluczowym momencie filmu okaże się niemal tak samo bystry jak Carla.

Relacja między bohaterami nie jest łatwa. Ona, prawdopodobnie od długiego czasu samotna, dokładnie przykryta golfami i półgolfami, potrzebuje czułości i zbliżenia. On, niespecjalnie subtelny, właśnie wyszedł z więzienia i szuka kolejnej szansy na normalne życie. Dostaje ją właśnie od Carli, która zatrudnia go do pomocy w biurze. Jest jeszcze jedna ważna cecha tej bohaterki, związana z lejtmotywem filmu i podstawowa dla momentu kulminacyjnego. Bohaterka ma problemy ze słuchem, nosi aparat i czyta z ruchu warg. Audiard oparł wątek sensacyjny swojego filmu właśnie na tej względnie rzadkiej i ukrytej dla innych postaci umiejętności. Zabieg ten udał się znakomicie.

Po kilku wspólnych perypetiach  kiedy to Paul odwdzięcza się Carli, ryzykując powrót za kratki, czy gdy problem natury psychologicznej z klientem biura okazuje się zgrabnym eufemizmem  bohaterowie zbliżają się do siebie. Scena, w której kobieta przygotowuje się na antycypowane wyznanie kolegi, jest niezwykle wymowną ilustracją ciężaru jej samotnego życia. Paul jednak wcale nie ma zamiarów romantycznych, co dodatkowo pogłębia obraz tragedii kobiety. Okazuje się, że wymyślił fortel i musi do niego wykorzystać umiejętność czytania z ruchu warg. Chce z pomocą Carli okraść gangstera (w tej roli Olivier Gourmet, dopełniający znakomitą obsadę), dla którego jest zmuszony pracować.

Bohaterowie kina Audiarda to różnego rodzaju wykolejeńcy. Tak było w przypadku Proroka , Rust and Bone czy Z moich ust. W dwóch ostatnich przypadkach narysowane z wielką uwagą dla psychologii bohatera postaci mężczyzn i kobiet odnajdują w sobie odpowiednie wsparcie. Dramat, który jest ich udziałem, ukrywa pod sobą romans, o tyle bardziej poruszający od tego typu historii, że jest udziałem poharatanych różnymi okolicznościami życiowymi ludzi. Carla i Paul są autentyczni i przejmujący jak bohaterowie kina społecznego, a jest to tylko jedna z warstw stylistycznych przeplecionych w Z moich ust. Drugą jest trzymająca w napięciu sensacja, związana z gangsterskimi perypetiami byłego więźnia i uwikłanej w nie przyjaciółki. Czy podczas oglądania Rust and Bone mieliście wrażenie, że wasz puls nie może być już szybszy, kiedy to Ali łamał kości dłoni, ratując swojego syna? Koniecznie zobaczcie, co Carla zrozumiała z ruchu warg Paula, gdy skatowany przez gangsterów przekazywał jej wiadomość, od której zależało jego życie.

Bartosz Marzec

Z moich ust

reżyseria: Jacques Audiard

premiera: 10 września 2001 (świat)

produkcja: Francja

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.