Muzyka atomowa

Po występie w ramach tegorocznego Tauron Nowa Muzyka do Katowic powróciły Nervy. Zespół promuje swoją debiutancką płytę i… robi to doskonale! Byliśmy na ich koncercie w katowickiej Hipnozie, więc wiemy, co piszemy – sprawdźcie naszą relację!

 

Połączenie elektroniki z instrumentami dętymi oraz żywą perkusją, które proponują Nervy, to prawdziwa muzyczna bomba. Jak się po raz kolejny okazało, jest to bomba, której żaden saper nie da rady rozbroić. Zespół po prostu wszedł na scenę i zawładnął publicznością. Elektronika i perkusja wyznaczały połamane rytmy, w których fantastycznie odnajdywała się sekcja dęta, zmuszając ciała zebranych do jedynej słusznej reakcji – do tańca. To tak jakby muzykę These New Puritans dać do zremiksowania Bong Ra, pozwalając mu na pełną dowolność artystyczną. Słuchając Nervów szybko zrozumieć można jednak, że ich połączenie różnych muzycznych światów jest w całej swojej wspaniałości niepodrabialne. Już podczas koncertu na TNM 2014 wiadome było, że to, co proponuje grupa, wymyka się klasyfikacjom i nijak nie daje się wsadzić do jakichkolwiek szufladek. Człowiek, bombardowany tak pozytywną i naładowaną wręcz atmową energia muzyką, nie może pozostać wobec niej obojetny. Reakcja na to może być więc jedna i jedynie słuszna – słuchacz, tak jak balerina na okładce debiutu fonograficznego Nervów, traci opamiętanie w szalonych wygibasach, poddając się tym dźwiękom. Jedyny element, kóry mógł zawieść publiczność, to czas trwania koncertu. Godzina przy dźwiękach grupy to zdecydowanie za mało, a gdy sie kogoś już tak podkręci, nie wolno, powtarzam – nie wolno nagle powiedzieć Dzięki, to wszystko. To oczywiście przewrotny komplement, niech się Nervy nie obrażają (proszę!), ale potraktują to jako kuksaniec, który ma na celu zmobilizowanie grupy do twórczej pracy kompozytorskiej. Cóż mogę dodać – na niedzielnym koncercie Nervy pokazały, że materiał z ich debiutu nadaje się również do klubów, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek, kto słyszał twórczość grupy, mógł w to wątpić. Bo przecież bez względu na to, gdzie się znajdujemy, nasz układ nerwowy działa. Zawsze.

tekst: Tomasz Spiegolski, zdjęcia: Michał Wojtas

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.