NAJLEPSZE ALBUMY ZAGRANICZNE 2013

To był wspaniały rok dla muzyki — również zagranicznej. Mimo kilku zaskoczeń, które ujęliśmy w rozczarowaniach, 2013 to czas naprawdę wspaniałych powrotów. Może dlatego ta dziesiątka w większości nie będzie bardzo zaskakująca — wszak radość jest dwa razy większa, gdy długo oczekiwana płyta okazuje się być świetna. Tym bardziej cieszymy się, że wśród sław znalazło się miejsce dla mniej znanych zespołów, a także debiutantów.

 

10. Kanye West – Yeezus

Do faktu, iż raper posiada ogromny potencjał, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. […] Yeezus to produkcja z najwyższej półki, wykraczająca poza hiphopowe ramy. […] Szczególną rolę w przekraczaniu barier gatunkowych odegrał wspomniany wyżej duet Francuzów (Daft Punk – przyp. red.). To on był odpowiedzialny za produkcję trzech utworów oraz współtworzenie Send It Up wraz z Gesafflesteinem. […] Całości materiału dopełniają teksty. Kanye nie owija w bawełnę. Prosto z mostu atakuje obecne społeczeństwo, media, stawia się zarówno na pozycji rebelianta, jak i na pozycji boga. […] Kanye to osobowość niesamowicie kontrowersyjna. Jednak broni się tym, iż jego muzyka to poziom dla wielu nieosiągalny. Yeezus złotemu chłopcu zapewni parę lat nietykalności, chociaż mam nadzieje, że raper nie zamierza odcinać kuponów od swojej kariery. (Pełna recenzja) Daniel Kiełbasa

9. Fuck Buttons – Slow Focus

Smutna i niepokojąca jest to płyta. Pełno w niej zarówno goryczy, jak i ironii, a wszystkie skumulowane podteksty czy smaczki wybrzmiewają najlepiej w wieńczącym album majstersztyku Hidden XS. Fuck Buttons wciąż tworzą muzykę okrutną, ale też przede wszystkim okrutnie piękną. Przesterowane gitary wciąż przytłaczają, a apokaliptyczne wrzaski potrafią przerazić, ale o ich nowym albumie nie da się mówić inaczej, aniżeli w kontekście prawdziwego arcydzieła. Nie jest to album, którego tak po prostu się słucha – to album, którego jest się świadkiem i który trzeba przeżyć. Potrafi w sobie rozkochać, ale również mocno uzależnić. (Pełna recenzja) Alicja Cieloch

8. Atoms For Peace – AMOK

Co może łączyć (oprócz identycznej nazwy) zaburzenie psychiczne z płytą nowego projektu Thoma Yorka? Odpowiedź jest prosta – szaleństwo. […] Wokalista Radiohead w dalszym ciągu zafascynowany jest muzyką umiejscowioną gdzieś na pograniczu dźwięków stworzonych przez człowieka i całkowicie mechanicznych. […] Nawet swój głos traktuje jako osobny instrument. […] W całej masie dźwięków szczególne miejsce zajmują brzmienia syntezatorów. To one tworzą specyficzny klimat w Ingenue oraz Default. […] Oprócz wokalu i syntezatorów niezwykle ważną rolę na całej płycie odegrały samplery oraz perkusje, których partie pocięto na bity. […] AMOK ujmuje słuchacza klimatem. Mechaniczne brzmienia, przeplatane charakterystycznym, nieco paranoicznym głosem Thoma Yorka nie doprowadzą słuchacza do amoku […], ale bardzo możliwe, że wprowadzą go w przyjemny, muzyczny trans. (Pełna recenzja) Daniel Kiełbasa

7. Forest Swords – Engravings

Matthew Barnes wstrzelił się z debiutanckim krążkiem chyba w najlepszy czas. Brytyjski producent dwoma poprzednimi EP-kami stworzył własny, bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny styl. Przygotował nimi grunt pod długogrające wydawnictwo, będące dziełem ocierającym się o doskonałość. Mroczne kompozycje, przywodzące na myśl japońskie lasy, połączone z dubem i elektronicznymi eksperymentami, wbijają słuchacza w fotel. Na płycie wszystko współgra ze sobą niemal idealnie. W momencie, gdy podobnych artystów jest jak na lekarstwo, a Burial z kolejnymi EP-kami krąży w kółko, trzeba mieć nadzieje, że Forest Swords nie ma zamiaru osiąść na laurach. Daniel Kiełbasa

6. Autre Ne Veut – Anxiety

Arthur łączy w swojej muzyce klimat R&B z lat 80. ze świeżością nowych technologii. […] Album przepełniony jest bogatymi wokalami i chórkami oraz różnorodnymi dźwiękami syntezatorów. Poza elektroniką znajdziemy tu także nostalgiczny saksofon (Counting), delikatne gitary akustyczne (A Lie) czy nawet rockowe riffy gitary elektrycznej (Warning). Mimo surowych bitów melodie zawierają nutę podniosłości, wywołującej poczucie nadziei, ciepła i komfortu, którego szukamy po ciężkim dniu. […] Głos Ashina jest wisienką na torcie całej struktury. Niechlujny, przeładowany emocjami, czasem wychodzący poza granice naturalnej barwy, idealnie współgra z kompozycją numerów. […] Wszystko to składa się na świetny album, którego można słuchać w kółko. Pod warstwą wypolerowanej i profesjonalnej produkcji czuć serce włożone w każdy najmniejszy element, w każdą pojedynczą nutę i dźwięk. Dzięki temu piosenki stają się nam jeszcze bliższe. Anxiety jest jak ciepły koc, którym możemy się owinąć zmęczeni życiem codziennym. (Pełna recenzja) Łukasz Joszko

5. David Bowie – The Next Day

Bowie daje nam coś o czym jak dotąd mogliśmy tylko pomarzyć – kapitalną płytę i jeden z najważniejszych powrotów ostatnich lat. […] Chociaż na The Next Day pobrzmiewają wpływy z innych płyt w jego dorobku (jak przewijające się tu i ówdzie gitary przywołujące Scary Monsters (and Super Creeps)), album jako całość jest czymś nowym i zamiast introwertycznej podróży w przeszłość funduje całkowicie różnorodną przejażdżkę po zakamarkach wyobraźni artysty. […] Bowie nie musi wymyślać siebie od nowa i jak zwykle z ogromną klasą przekracza kolejne muzyczne granice. […] David znowu sięga po wszystko, co najlepsze w rocku. […] Piosenki są mocne, miejscami agresywne (jak rozedrgana i hałaśliwa If You Can See Me z idealnie rozpływającą się końcówką), ale nie tracą przy tym chwytliwych refrenów, mięsistych gitarowych wstawek i świetnej melodyki jak w (You Will) Set The World On Fire. […] David Bowie już nie raz udowodnił, że pokazuje się tylko gdy ma coś ważnego do powiedzenia, a album The Next Day jedynie tę pozycję umacnia. (Pełna recenzja) Natalia Jankowska

4. James Blake – Overgrown

Nie sposób przejść obojętnie wobec muzyki, którą zaproponował swoim słuchaczom Blake, tworząc połączenia wyszukane i niemal uzależniające. […] Overgrown jest udoskonaloną kontynuacją stylu zaprezentowanego na pierwszej płycie. Za pomocą znanych już słuchaczom środków producent tworzy kompozycje wreszcie spójne stylistycznie i, co najważniejsze, w całości wykorzystuje ich potencjał. Dzięki temu Overgrown to album niesamowicie zmysłowy, balansujący na granicy delikatności (DLM) i erotyzmu (Our Love Comes Back). Wydaje się, że Blake nadał wreszcie swojej muzyce bardzo konkretny kształt, eksponujący największe atuty artysty: wrażliwość, eklektyzm i odwagę. […] Przez dwa lata nauczył się swojej muzyki, znalazł dla niej konkretne miejsce, a następnie pokazał, że wie, jakimi środkami tam dotrzeć. Być może właśnie dzięki temu Overgrown tak bardzo zachwyca – nie jest bowiem nieudaną próbą poszukiwań, lecz raczej dotarciem do celu. (Pełna recenzja) Marta Kubacka

3. Nick Cave & The Bad Seeds – Push The Sky Away

Cave pokazuje twarz, której dawno nie widzieliśmy, o której niektórzy już zdążyli zapomnieć. […] Piętnasty krążek w dorobku zespołu to dziewięć miejscami ponurych ballad, będących owocem pracy głównie wokalisty i Warrena Ellisa. […] Filarem większości kompozycji są repetycyjne aranże oraz ponad wszystko oszczędność, w której później zlewają się melorecytacje, fortepian, smyczki i ciężka, transowa gitara. […] W niemal każdym utworze Australijczyk popisuje się jakąś opowieścią ubraną w liryczny tekst, zasnuty chmurną atmosferą, którą minimalizm płyty jedynie potęguje. […] [Push The Sky Away — przyp. red.] trafia do serca i głowy z podobną siłą, co No More Shall We Part, a wydawać by się mogło, że taki poziom subtelnych emocji w jego twórczości jest już nie do osiągnięcia. (Pełna recenzja) Natalia Jankowska

2. Arcade Fire – Reflektor

Arcade Fire na swoim czwartym albumie dokonali czegoś niezwykłego – mieszając mnogość gatunków i inspiracji udało im się uzyskać dzieło różnorodne, jednocześnie spójne i najbardziej eklektyczne w ich karierze. Odepchnęli niemal każdy atak podważający ich kunszt i wartość (broni się zarówno sama muzyka, jak i bezpardonowo autotematyczne wersy, nieraz zahaczające o przechwałki), przypieczętowując tym samym swoją pozycję zespołu nie do podrobienia, z mnóstwem technicznej klasy, ale też zupełnie ludzkiej nonszalancji. […] Dalej obracają się w estetyce wielu warstw, różnorodności i przepychu, [ale] dali się wstawić między bardziej elektroniczne brzmienia. Stało się to za sprawą Jamesa Murphy’ego z LCD Soundsystem, który odpowiada za syntetyczną głębię, 80’sowe klawisze i dyskotekowy rytm wielu piosenek. […] Reflektor zdecydowanie jest wydawnictwem pełnym sprzeczności, mieszaniną depresyjnych sentencji i tanecznych rytmów, którą każdy może czytać na swój sposób. (Pełna recenzja) Natalia Jankowska

1. ARCTIC MONKEYS – AM

Wszyscy, którzy pamiętają ich jako czwórkę niezręcznych chłopców ściskających instrumenty w I Bet That You Look Good On The Dancefloor, muszą pogodzić się z tym, że Arctic Monkeys już od dawna przechodzą transformację ze zwykłego indierockowego zespołu w najprawdziwszego klasyka. […] Wielka metamorfoza chłopców z Sheffield (wizualna i muzyczna) trwa od 2008 roku, kiedy wystartowała ich współpraca z Joshem Homme’em. Zapowiedź obecnego stylu lekko przebijała zarówno z Humbug, jak i z poprzedniej płyty, [ale] nawet aktualne płytowe single R U Mine? i Do I Wanna Now? nie były wyczerpującym preludium AM. […] Jak to zwykle bywa, motorem dla całej grupy jest lider. Alex Turner okres fluorescent adolescent ma już dawno za sobą i udowadnia to niemal w każdej piosence, rezygnując z wycieczek do nastoletnich głów i serc. […] To, że Turner nawiązał kontakt ze swoim wewnętrznym Elvisem, ujawniło tylko jedną warstwę inspiracji na krążku – podróż bowiem rozpoczyna się od klasycznego rock’n’rolla, jednak trwa aż do bitów i chórków nieodzownych dla R’n’B, mijając po drodze wachlarz rozmaitych gatunków. W tym kalejdoskopie pomysłów i brzmień Małpom udało się zachować spójność albumu. […] Jednym z najważniejszych punktów na płycie jest jednak Arabella – bez niej AM nie byłaby taka sama. To tutaj psychodelia tekstu wspierana duchem Lennona ściera się z charakterystycznym rąbnięciem z Sabbathowskiej War Pigs. […] Podobnie działa niesamowita Knee Socks, gdzie najsilniej słychać wpływ lidera Queens Of The Stone Age. […] Przygotujcie się na więcej, bo chociaż Arctic Monkeys już dawno są daleko przed dzisiejszymi gigantami rockowego mainstreamu, dla nich tak naprawdę teraz wszystko się zaczyna. (Pełna recenzja) Natalia Jankowska

To szczerze mówiąc jedna z moich ulubionych zeszłorocznych sytuacji towarzyskich, związanych z muzyką. Ej, słuchałeś może najnowszego albumu Arctic Monkeys? Nie, wiesz co, ja za nimi nie przepadam. Ale słuchałeś? Z głośników zaczyna płynąć R U Mine? albo Arabella, a szczęka rozmówcy opada. Sama padłam ofiarą tego procederu i zgodnie z zasadą podaj dalej najnowsza płyta AM trafiła też do kilku znajomych. To przełomowy krążek nie tylko ze względu na zmianę stylistyki, ale przede wszystkim z powodu ilości geniuszu, który przebija się przez muzykę. Pełno tu bowiem niesamowitych riffów, które po prostu rozjeżdżają człowieka (jak ten z R U Mine?), chórków, znakomicie dopełniających klimat (Knee Socks) i detali, które wychodzą dopiero po kolejnych przesłuchaniach (znakomity tekst Mad Sounds, czy świetne klawisze w Fireside). To właśnie dlatego dobrze znane instrumentarium brzmi tak świeżo, a piosenki nie dają o sobie zapomnieć. AM to lektura obowiązkowa dla każdego fana gitarowej muzyki. Marta Kubacka

W głosowaniu na najlepsze płyty zagraniczne brali udział: Monika Pomijan, Natalia Jankowska, Marta Kubacka, Anna Ślusareńka, Justyna Czarna, Alicja Cieloch, Daniel Kiełbasa, Robert Mróz, Tomasz Spiegolski, Krzysztof Wołongiewicz oraz Łukasz Joszko.

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *