Oczy szeroko otwarte

Wyszedłszy z lotniska przypominającego osiedlowy supermarket, filigranowa kobieta skierowała swe kroki w stronę pensjonatu. Choć to jedyne takie miejsce w okolicy, to i tak świeci bladą pustką – nawet na początku wiosny, kiedy krajobraz archipelagu Okinawa jawi się jako szczególnie pociągający. Jednak Taeko, owa turystka, zrazu czuje się w nowej przestrzeni co najmniej obco.

 

Trudno się temu dziwić; główna bohaterka Okularów przyjeżdża bowiem z miasta, a japońskie aglomeracje należą do szczególnie gęsto zaludnionych. Dość wspomnieć, że w Tokio na jeden kilometr kwadratowy przypada ponad sześć tysięcy mieszkańców. Żeby zobaczyć, jak te liczby wyglądają w praktyce, warto zajrzeć choćby na YouTube (film przedstawia skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya, uznawane za miejsce, gdzie ruch jest najbardziej intensywny. Ponoć zdarza się, że podczas jednej zmiany świateł przemierza je nawet dwa i pół tysiąca osób).

W kontraście do mrówczych miast pozostaje sielska prowincja, a wyspa, na którą przybywa Taeko, wydaje się niemal bezludna. W odciętym od połączeń telefonicznych pensjonacie urzęduje Yuji, sympatyczny administrator; Sakura, dystyngowana starsza kobieta, oferuje na plaży lody, a jako zapłatę przyjmuje dobra w rodzaju piosenki zagranej na mandolinie; jest też Harunamłoda nauczycielka z lokalnej szkoły, która z rozbrajającym westchnieniem ubolewa, że w klasie, którą uczy, brakuje ładnych chłopców. Aha! Między ekscentrycznymi bohaterami kursuje urocza sunia Koji. Mówiąc krótko, miasteczko Cicely z Przystanku Alaska wygląda przy wyspie z Okularów niemal jak metropolia.

Reżyserka filmu, Naoko Ogigami, przedstawia swoją bohaterkę lakonicznie. Wiemy jedynie, że Taeko jest profesorką, a elegancki strój sugeruje miejskie pochodzenie. Jeżeli połączyć tę strategię budowania głównej postaci z jedną ze scen, w której protagonistka otrzymuje wymijającą odpowiedź na temat życia osobistego Sakury, to wniosek będzie prosty: Ogigami opowiada w swoim filmie o specyfice trwającej chwili. Jej opowieść nie jest liniowa; przeszłość i przyszłość nie są tu ważne, liczy się tylko to, co dzieje się teraz. Nie wiemy, co spowodowało, że Taeko kupiła bilet na samolot, podobnie jak nie wiemy, czego oczekiwała, wybierając się w podróż. Liminalna specyfika wyprawy oraz tymczasowość nowej przestrzeni sytuują bohaterkę w zwieszeniu między tym, co było, a tym, co ma dopiero nadejść. Ogigami przekonuje przy tym, że liminalność może mieć silny komponent kontemplacji, którego wartości nie sposób przecenić. Protagonistka Okularów początkowo nie jest przychylna stoickiej refleksyjności prezentowanej przez mieszkańców wyspy. Mimo to stopniowo przekonuje się do uroków rozmyślania, specyficznych ćwiczeń przypominających aerobik, a nawet do… lodów, których wcześniej nie lubiła (!). Wreszcie uczy się dokonywać wglądu w – jakkolwiek to brzmi w przesiąkniętej niedowidzącym racjonalizmem kulturze Zachodu – swój świat wewnętrzny.

Dzięki oszczędnym dialogom i subtelnemu, nieco absurdalnemu poczuciu humoru Ogigami udało się uniknąć banału. Reżyserka proponuje widzom podróż w świat przeżyć wewnętrznych, a jej oferta jest pociągająca za sprawą nastroju pogodnej, acz nieco melancholijnej afirmacji budowanej dzięki przepięknym obrazom mieniącego się lazurem i turkusem oceanu oraz dzięki warstwie audialnej złożonej z dyskretnej muzyki i hipnotyzującego szumu fal. Warto skorzystać z zaproszenia na jedną z wysp Okinawy.

Film zaprezentowano podczas 9. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków5kilo kultury jest patronem medialnym wydarzenia.

Bartosz Marzec

Okulary

reżyseria: Naoko Ogigami

premiera: 22 września 2007 (świat)

produkcja: Japonia

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *