Pajęcza robota très.b

Od kilku dni konsekwentnie, zanim usiądę do jakiejkolwiek pracy, wsłuchuję się w utwór zespołu très.b. Pochodzi z wydanej w zeszłym roku płyty The Other Hand i idealnie oddaje nie tylko spokój oraz eteryczność całego krążka, ale także wprawia w dobry nastrój. Spokojny, stonowany, nieinwazyjny. A jednak tak mocno wpadający w ucho, pomimo całej swojej subtelności i ulotności. Devourer wydaje się być lekkim tłem, spokojną melodyjką, spójnikiem pomiędzy pozostałymi utworami na płycie. Dla mnie jest jednak czymś więcej.

W czym tkwi siła tej cichej balladki? Gitara ujednolicona, ogrywająca miłą dla ucha melodyjkę opartą na flażoletach. Bas z sukcesem udający kontrabas, mylący przepięknym klangiem, jednak również stonowany, ograniczający się jedynie do akcentowania całości. A wszystko okraszone powabnym, delikatnym wokalem Misi Furtak, zmysłowo snującej opowieść. Całość jest delikatna, misternie spleciona niczym pajęcza sieć.

Devourer très.b ma w sobie olbrzymi ładunek emocjonalny. Dzięki swojej lekkiej, swobodnej konstrukcji pozwala uwolnić na chwilę umysł i świetnie rozluźnia, nie wprawiając przy tym w zbędne otępienie. Za każdym razem, kiedy słucham tego utworu wiem, że pomoże mi się wyluzować i nie obawiam się, że zostawi mnie rozkojarzonego. Świetna nuta jako przerwa pomiędzy obowiązkami, szumami dnia czy po prostu jako umilacz spacerów. Niezawodny w każdej sytuacji.

Paweł Hałabuda

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.