Para potrzebna od zaraz

W liczącej 5 milionów mieszkańców Finlandii funkcjonują około 2 miliony saun. Dokumentaliści Joonas Berghäll i Mika Hotakainen w Parze do życia przyglądają się ‘Finów w saunach rozmowom’. Ukazują bohaterów, których nieczęsto spotykamy na filmowych ekranach – mężczyzn zagubionych, słabych i potrzebujących zrozumienia. Czynią to z ogromną wrażliwością, dzięki czemu nie tracą oni nawet trochę męskości.

 

Choć samej sauny nie wymyślili Finowie, to oni nadali jej imię. Słowo sauna jest chyba jedynym powszechnie rozpoznawalnym na całym świecie słowem o fińskim rodowodzie. Szacuje się, że Finowie korzystają z zalet saun od dwóch tysięcy lat. Najstarsze z nich to właściwie wyposażone w kominek, w którym nagrzewano kamienie rowy wykopane w zboczu. Kiedy nagrzane kamienie były polewane wodą, tworzyła się dająca wrażenie ciepła para. Ludzie mogli zdjąć swoje ubrania.

Bohaterów Pary do życia poznajemy całkiem nagich. W intymnych zwierzeniach. Nie ma wstydu, zażenowania, nie ma rozmów o niczym. Jedyny dystans wynika ze specyficznej budowy saun, które wymuszają rozmowy siedzących nie naprzeciwko, a obok siebie ludzi.

Dla większości Finów sauna to nie tylko miejsce odpoczynku i higieny, ma ona też w sobie pewną świętość. W saunie powinno się zachowywać poważnie, unikać głośnych rozmów. W tym miejscu nie wypada kłócić się i przeklinać. To przestrzeń, gdzie można się wyciszyć i pozwolić, aby ciepło sprowadziło myśli na ścieżki głębszych rozważań o życiu. To raczej ciasne, zwykle zbudowane z dającego poczucie bezpieczeństwa drewna, pomieszczenie sprzyja dyskretnym rozmowom. Daje poczucie intymności. Sącząc chłodzące napoje, nadzy Finowie odkrywają się. Bez chojractwa i póz, z bezgraniczną szczerością mówią o życiowych traumach i głęboko tajonych emocjach. Opowiadają przejmujące historie o utracie dziecka, przemocy, której byli ofiarami, pobycie w więzieniu czy doświadczeniu osamotnienia. Zbroja męskości opada. W tym jedynym miejscu odkrywają cząstkę siebie, którą na co dzień zmuszeni są ukrywać pod różnorakimi maskami.

Jako kontrapunkt scen w stosunkowo ciasnych saunach Joonas Berghäll i Mika Hotakainen fotografują rozległe skandynawskie pejzaże, które nastrojem wyciszenia intensyfikują wydźwięk usłyszanych historii. Fińskie lody topnieją, a wraz z nimi utrwalony w kulturze obraz chłodnych i zdystansowanych Finów.

Para reżyserów ukazuje mężczyzn grubych i chudych, niezwykle umięśnionych i tych zupełnie przeciętnych. Scena, której kadr promuje film, zdaje się niemal ustawiona przez dokumentalistów. Tuż obok bardzo otyłego mężczyzny widzimy chudzielca z zapadniętym brzuchem i wystającymi kośćmi. Kamera reżyserskiej pary zwraca się w stronę absolutnie zwyczajnych ludzi, nie siląc się na realizatorskie sztuczki, które idealizowałyby prezentowane postaci.

W ostatnich tygodniach z ekranów polskich kin zeszło fińskie Serce lwa (w tym filmie też są sauny!) Dome Karukoskiego. Obraz ten mierzy się z problemem neonazizmu i walki o jego kluczowe założenie – białą Finlandię. Przed paroma miesiącami obecne było Powiem ci wszystko w reżyserii Simo Halinena. Tu stawaliśmy przed problemem akceptacji osób transseksualnych. Najnowsze fińskie tytuły zdają się też starać nieco na siłę przejąć nas – bądź co bądź – obcym losem, który w przełożeniu na filmowy scenariusz wcale nie staje się nam bliższy. Joonas Berghäll i Mika Hotakainen sprawiają, że historie ich bohaterów są nam bliskie w sposób absolutnie niewymuszony. Równie nadzy – ekipa, by ułatwić kłopotliwą sytuację aktorów, rozebrała się do zdjęć – wsłuchują się w przejmujące opowiadania i rejestrują je dla nas. Po prostu.

Para na życie niewątpliwie ujmuje i wzrusza, nie jest jednak pozbawiona humoru. Wystarczy wspomnieć scenę, w której jeden z bohaterów z pełnym przejęciem opowiada o swoim przyjacielu. Po kilku zdaniach coś nie gra w tej męskiej opowieści. Na ratunek przychodzi niedźwiedź brunatny. Rzeczony przyjaciel wkracza w kadr i bezczelnie spogląda w kamerę jakby chciał powiedzieć: To historia o mnie. Niedźwiedź przechodzi dalej i w najlepsze niszczy ogrodowy stolik, na co mężczyzna reaguje śmiechem. Przedmiotem żartu jest też sama sauna – zbudowana w przyczepie, w kombajnie czy w budce telefonicznej na kółkach.

Choć nieliczne narody mają w zwyczaju korzystanie z saun, pary do życia – siły napędowej do działania – potrzebujemy wszyscy. Pary na życie i do życia właśnie.

Beata Poprawa

Para do życia

Reżyseria: Joonas Berghäll i Mika Hotakainen

Premiera: 17 kwietnia 2010 (świat)

Produkcja: Finlandia, Szwecja

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.