Pięć polskich zespołów, których nie możesz przegapić na OFF Festivalu 2016

OFF Festival to impreza specyficzna mimo że nie bije się z innymi festiwalami o najgłośniejszych headlinerów, to regularnie ściąga do katowickiej Doliny Trzech Stawów tysiące fanów muzyki, którzy przyjeżdżają tam poszerzać swoje horyzonty. Tegoroczna edycja będzie wyjątkowo trudna, bo swoje występy w ostatniej chwili odwołały największe gwiazdy: legendarny raper GZA oraz zespół The Kills. Być może warto skorzystać z tej okazji, by przemyśleć swoje festiwalowe plany i dać więcej szansy rodzimym artystom.

 

Od folkowych inspiracji, przez rock progresywny i jazz, aż po hip-hop i black metal – przedstawiamy pięciu wykonawców, których koncertów podczas rozpoczynającej się jutro edycji festiwalu nie wolno przegapić. Poniższe zestawienie to oczywiście tylko wycinek z dużo bardziej rozbudowanej listy polskich zespołów, jakie wystąpią w Katowicach, ale nawet na podstawie tych kilku nazw można wyrobić sobie zdanie o tym, jak ciekawa jest współczesna (i nie tylko) rodzima scena muzyczna.Zimpel/Ziołek (piątek, 17:00, Scena Eksperymentalna)

Kuby Ziołka z pewnością nie trzeba przedstawiać nikomu, kto choć trochę interesuje się tym, co aktualnie dzieje się w polskiej muzyce niezależnej. Muzykowi znanemu z takich projektów jak Alameda Trio, Hokei czy Stara Rzeka będzie towarzyszył klarnecista Wacław Zimpel, który na tegoroczym albumie Lines połączył charakterystyczne dla tego instrumentu klezmerskie inspiracje z minimalizmem i kompozytorskimi eksperymentami (patrz przeplatające się, nomen omen, linie melodyczne w Five Clarinets). Taka kolaboracja nie może się nie udać.

SBB gra Nowy Horyzont (sobota, 21:55, Scena Trójki)

Ten album prędzej znajdziecie na półce u waszego ojca niż w serwisie streamingowym (mimo reedycji sprzed ponad już 10 lat), ale niezależnie od wieku nie będziecie żałować obecności w Trójkowym namiocie. SBB zagra w oryginalnym składzie Józef Skrzek, Apostolis Anthimos i Jerzy Piotrowski, prezentując debiutancki album, który stał się początkiem długiej drogi jednego z najciekawszych zespołów z pogranicza jazzu i rocka progresywnego.

Mgła (sobota, 00:30, Scena Trójki)

Zeszłoroczne Exercises In Futility można bez wstydu postawić zarówno obok takich klasyków jak Burzum, jak i współczesnych rewelacji w rodzaju Deafheaven. Dziękujmy Arturowi Rojkowi, że nie przyszło mu do głowy umiejscowienie Mgły w popołudniowym slocie, bo światło słoneczne do tej muzyki po prostu nie pasuje. Dynamiczny, surowy w brzmieniu black metal, jaki proponuje krakowski zespół, musi wybrzmieć nocą. Szykuje się najcięższy koncert festiwalu.

Księżyc (niedziela, 19:45, Scena Trójki)

Zachwycili wydanym w 1996 roku self-titled albumem, na którym połączyli słowiański folklor z minimalizmem – dało to unikatowy, mistyczny efekt, a samemu zespołowi przyniosło miano kultowego. Następnie zniknęli na niemal dwie dekady, ale powrócili dwa lata temu koncertem na krakowskim Unsoundzie, a rok później wydali kolejną płytę, zatytułowaną Rabbit Eclipse. Być może festiwalowy namiot to nienajlepsze miejsce do wzniosłych duchowych przeżyć, ale dajmy im szansę.

Syny (niedziela, 01:40, Scena Eksperymentalna)

Robert Piernikowski, jedna z najciekawszych osobowości polskiej sceny hip-hopowej, w swoim ostatnim projekcie wraz z producentem 1988 eksploruje najciemniejsze zakamarki gatunku. Syny świadomie doprowadzają blokerską estetykę do ekstremum, ale słuchając ich nie ma się poczucia obcowania z wypranym z życia konceptem. W podkładach klasyczne bity mieszają się ze współczesną połamaną elektroniką, z kolei pod względem tekstowym nie brakuje tu linijek brutalnych, wręcz ordynarnie chamskich. Dotychczasowe koncerty pozwalają wierzyć, że będzie grubo.

Marcin Sarna

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.