Piosenka jest dobra na wszystko

Frank Sinatra, Stevie Wonder, Bob Dylan i inni. Co prawda żaden z nich nie wystąpił w tym filmie, ale ich obecność jest wyczuwalna. Muzyka wpada do głowy i przez resztę dnia chce się słuchać starych kawałków, szczególnie tych, które najlepiej brzmią odtwarzane z płyty winylowej.

 

Nowa produkcja Johna Carneya to słodko-gorzka komedia. Liczba piosenek wykonywanych w tym filmie być może pozwala zakwalifikować go również jako musical, jednak tylko do pewnego stopnia. W typowym musicalu króluje taniec, a w Zacznijmy od nowa melodie zachęcają raczej do relaksu, odpoczynku i  jakkolwiek banalnie to brzmi pozytywnego spojrzenia na świat.

Film rozpoczyna scena, w której Greta (Keira Knightley) śpiewa swoją piosenkę przed publicznością, która w ogóle nie jest zainteresowana jej występem. Jednak tej piosence rzeczywiście czegoś brakuje. To coś zauważa Dan (Mark Ruffalo), producent muzyczny, ostatnio nieodnoszący sukcesów, w dodatku zmagający się z problemem alkoholowym. Piosenka Grety jest trochę taka, jak ona i Dan – ma potencjał, ale jeszcze nie jest idealna. Ona właśnie rozstała sie z chłopakiem, początkującą gwiazdą pop, a on został zwolniony z wytwórni, którą sam założył. Oboje muszą coś zmienić w swoim życiu. Ich plan jest dosyć odważny postanawiają nagrać płytę Grety i to nie w studiu, a na żywo w różnych miejscach Nowego Jorku.

W muzyczny projekt zaangażowani zostają przyjaciele Dana i Grety, a także znajomi znajomych, którzy zgodzili sie z nimi zagrać. Patrząc, jak ludzie z różnych środowisk, którzy pozornie nie mieli ze sobą nic wspólnego, poświęcili się pracy nad albumem, nie można się nie uśmiechnąć. Tworzą niekonwencjonalnie, bez profesjonalnego sprzętu, za to z ogromem energii i pozytywnego nastawienia. Nieważne, czy akurat uciekają przed strażnikami w metrze, czy grają na dachu Empire State Building budząc przy tym mieszkańców – te okoliczności tylko uatrakcyjniają cały proces, a dzięki muzyce bohaterowie mają okazję doświadczyć czegoś nowego. Nowy Jork, będący tłem dla wydarzeń w filmie, też odgrywa tu ważną rolę. To miasto po raz kolejny udowadnia, że jeśli pewne rzeczy miałyby się zdarzyć, to tylko tam.

Keira Knightley już po raz drugi wciela się w rolę piosenkarki. W Zacznijmy od nowa jej możliwości wokalne zostały starannie dostosowane do repertuaru, który prezentuje. Efekt to kilka naprawdę miłych dla ucha kawałków. Spokojne melodie śpiewane przez Gretę w dużym stopniu wpływają na klimat całego filmu. To, co różni bohaterkę od wielu innych kobiet, to jej światopogląd. Żyje w świecie, w którym sprzedaje się głównie pop i gdzie trzeba wyglądać jak modelka, żeby ktokolwiek kupował twoje płyty. Greta jednak nie zamierza się przystosować i podąża własną drogą. Z upodobaniem nosi chłopięce ubrania albo sukienki za kolano, które w żaden sposób nie podkreślają jej figury. To nie tak, że nie dba o swój wygląd – po prostu wierzy, że jej wartość wyraża się w tym, co myśli i co robi. W szerokich spodniach może wręcz przywodzić na myśl Katherine Hepburn. Nie chodzi tylko o strój czy śpiew, ale o ogólne poczucie, że tej kobiety nie można zignorować.

Filmu Johna Carneya nie można nazwać pełnoprawną komedią, głównie za sprawą postaci granej przez Marka Ruffalo. Dan w jego wykonaniu nie jest zabawnym typem pijaka, który zatacza się na ulicy śpiewając piosenki we własnej tonacji. Obraz alkoholizmu jest tutaj bardziej przytłaczający. Widzimy bohatera zostawionego samego z poważnym problemem. Dan nawet nie próbuje polepszyć swojej sytuacji, a na horyzoncie nie widać nikogo, kto chciałby mu pomóc wyjść na prostą. Obserwując, jak ośmiesza się przed swoimi pracownikami albo jak nie potrafi znaleźć wspólnego języka z córką, łatwo można dostrzec, że jest na najlepszej drodze do całkowitego załamania. Ale film uczy także pokory i ostrożności w wydawaniu sądów. Bo powody, dla których Dan stał się tym, kim jest, wcale nie są takie oczywiste.

Zacznijmy od nowa nie jest może wybitnym dziełem, ale i tak wart jest polecenia. To prosty film o niezbyt skomplikowanej fabule, jednak właśnie takie produkcje są najlepsze na chmurne wakacyjne popołudnia, kiedy zamiast obiecanego słońca znów pada deszcz. Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedno – zakończenie. Wcale nie takie, jakiego wszyscy się spodziewają. Reżyser Once nie byłby sobą, gdyby nakręcił zbyt przewidywalny film. Warto przekonać się, jaką historię ma tym razem do opowiedzenia i choć przez chwilę dać się ponieść muzyce.

Justyna Zielonka

Zacznijmy od nowa

Reżyseria: John Carney

Premiera: 7 września (świat), 4 lipca (Polska)

Produkcja: USA

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.