Pocztówka z Abchazji

Z daleka widok jest piękny. Zachód słońca nad Morzem Czarnym przybiera niepowtarzalny kolor. Taki pigment zapewne można by osiągnąć po zmieszaniu bladego, liliowego fioletu z bujną, karmazynową czerwienią. Smolista gęstość górskiego powietrza sprawia zaś, że trudno oprzeć się tej hipnotyzującej barwie. Na pierwszy rzut oka piękny jest Kaukaz, do którego zabierają widzów Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski w filmie Efekt domina. To zachwycające wrażenie łatwo jednak ustępuje innemu, zgoła przeciwnemu.

 

Na abchaskim wybrzeżu zalega bowiem wrak statku, a brudne ulice Suchumi, największego miasta regionu, dalekie są od wyobrażeń o sielskim kurorcie. W dodatku skomplikowany status geopolityczny uniemożliwia odpowiedni rozwój kraju. W jednej ze scen przewodniczka snuje litanię historycznych nieszczęść, jakich na przestrzeni wieków doznawali Abchazowie. Lista jest długa, zaczyna się od łupieżczych najazdów greckich kupców i niecnego zainteresowania rzymskich legionów. W obecnych czasach, zgodnie z prawem międzynarodowym, Abchazja jest państwem autonomicznym zależnym od rządu w Tbilisi. W 2008 roku, w czasie wojny między wojskami Gruzji a siłami Rosji, Abchazji i Osetii Południowej, abchascy separatyści ogłosili niepodległość. Suwerenny status rządu w Suchumi jest dziś uznawany tylko przez Rosję, Wenezuelę i Nikaraguę (niedawno swoje poparcie wycofały władze mikronezyjskiej Republiki Nauru). W dodatku niewielkie, liczące zaledwie 216 tys. mieszkańców państwo jest całkowicie uzależnione od handlu z Rosją i pomocy finansowej moskiewskiego rządu. Skutki wielkiej polityki kładą się cieniem na relacji głównych bohaterów filmu – Abchaza i Rosjanki.

On, Rafael, jest ministrem sportu, lokalnym patriotą, świadomym fatalnej sytuacji gospodarczej oraz politycznej kraju. Ona zaś, Natasza, to Rosjanka, która porzuciła karierę śpiewaczki operowej i wyruszyła za ukochanym aż na abchaskie wybrzeże. Miejscowa społeczność odnosi się do imigrantki z nieskrywaną niechęcią – choć Rosjanie są przecież jedynym znaczącym mecenasem Abchazów na arenie międzynarodowej. W czasie jednego ze spotkań z widzami Elwira Niewiera została zapytana, czy w związku z tym, że Polacy są postrzegani jako sojusznicy Gruzinów, mieli z Piotrem Rosołowskim problemy z kręceniem filmu. Reżyserka odparła, że w czasie prac nad Efektem domina ekipa wjeżdżała do Abchazji przez Rosję, aby uniknąć gruzińskiej pieczątki w paszporcie – taki stempel faktycznie mógłby przysporzyć trudności. W Efekcie domina okazuje się, że mimo ostrego sporu z Gruzją, Abchazi co najmniej sceptycznie odnoszą się także do Rosjan, którzy są przez nich postrzegani jako zagrożenie dla narodowej tożsamości.

Drugi aspekt relacji między Nataszą a Rafaelem i jego bliskimi stanowią różnice międzykulturowe. W jednej ze scen oburzona kobieta skarży się, że targowi kupcy nie stronią od oszustw. Jej partner odpowiada na ten zarzut stoicką afirmacją lokalnych zwyczajów. Wywiązuje się ciekawa rozmowa o kulturach Wschodu oraz Zachodu. Co ciekawe, bohaterowie zgodnie odcinają się od niepopularnego dziedzictwa Wschodu. Przypomina się zdanie niemieckiego podróżnika Wolfganga Bueschera, który stwierdził kiedyś, że Wschód jest zawsze tam, gdzie nas nie ma.

Wreszcie wzajemne stosunki głównych bohaterów to historia miłości borykającej się z nieprzystawalnością kulturowych zwyczajów, a także problemem odmiennych osobowości. Natasza jest bowiem kobietą ekspresyjną i temperamentną, zaś Rafael to mężczyzna o sentymentalnym usposobieniu, introwertyczny weteran wojenny, w dużej mierze skupiony na polityce. Dbałość o wizerunek swojego kraju stanowi dla niego motywację do zorganizowania mistrzostw świata w domino. Efekt tych starań wypada dość groteskowo, podobnie zresztą jak cały obraz Abchazji nakreślony w filmie. Miłość na szczęście rządzi się innymi prawami niż polityka – można więc mieć nadzieję na optymistyczne zakończenie historii Nataszy i Rafaela.

Jest taki kraj, który mógłby być rajem na ziemi, ale jest w nim więcej min niż ludzi – napisał niegdyś o Abchazji Ryszard Kapuściński. To zdanie  zgodne z obrazem przedstawionym w rewelacyjnych Mandarynkach, które niedawno gościły na ekranach naszych kin  było dla autorów inspiracją do nakręcenia Efektu domina. Twórcy filmu, na stałe mieszkający w Berlinie, pod wpływem lektury reprotażu Kapuścińskiego postanowili wybrać się do Abchazji, gdzie akurat rozgrywano mistrzostwa świata w domino. Ich film jest dokumentalnym zapisem interesującej podróży, impresyjną pocztówką z ambitnego kraju borykającego się z groteskowo nieudolną organizacją. Jego przyszłość nie rysuje się w pięknych barwach właściwych kaukaskiej aurze, warto jednak wybrać się na abchaskie wybrzeże. Szczególnie z Efektem domina.

Bartosz Marzec

Efekt domina

reżyseria: Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski

premiera: 27 kwietnia 2014 (świat), 26 września 2014 (Polska)

produkcja: Niemcy, Polska
 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.