Próba generalna

Niemiecko-amerykański zespół Fenster wystąpił w warszawskim Dziku w ramach mini trasy po Polsce. Było dużo tańców w rytm dream-popowych melodii, które przeniosły słuchaczy w inny, magiczny wymiar muzyki.

 

Tego wieczoru usłyszeliśmy nie jeden, lecz trzy koncerty. Na wspólną trasę Fenster zabrali bowiem mieszkającą w Berlinie Kanadyjkę Emmę Czerny, która ukrywa się pod wdzięcznym pseudonimem Magic Island. Jeżeli faktycznie jest gdzieś magiczna wyspa, z której może pochodzić taka muzyka, to zapewne jej mieszkańcy są obdarzeni barwną wyobraźnią, są frywolni, radośni i posiadają dźwięczny głos. Jeżeli istnieją tam jakieś zasady, to zapewne dotyczą dress code’u – należy obierać się na biało. Takie przynajmniej można mieć wrażenie, gdy patrzy się na skaczącą lekko po scenie Emmę i słucha jej szczerych, piosenkowych kompozycji. Muzyka Magic Island jest przyjemna jak marzenie senne, lecz nie brakuje jej elementu niesamowitości, który nieco niepokoi harmonię. Delikatne zanurzenie w lo-fi i ciekawa maniera w głosie dodają muzyce charakteru.

Kolejnym artystą, który umilił publiczności oczekiwanie na Fenster był Karol Strzemieczny – polski, indie-folkowy akcent tego wieczoru. Muzyk, który na co dzień współtworzy zespół Paula i Karol, tym razem zagrał kilka piosenek ze swojego solowego repertuaru. Optymizmem zaraził publiczność, a nawet zachęcił do wspólnego odśpiewania Staram się – jedynej piosenki po polsku na koncertowej setliście. Jego pozytywna osobowość zdecydowanie przekłada się na odbiór prostych, uroczych piosenek.

Przed koncertem Fenster parkiet niewielkiej sali koncertowej w Dziku nieco zgęstniał, ale atmosfera nadal była kameralna, a po takiej dawce pozytywnych emocji wręcz przyjacielska. Dla Niemców występy w Poznaniu i w Warszawie były pierwszą wizytą w Polsce i rozgrzewką przed tegoroczną edycją Asymmetry Festival. Określenie próba generalna zdaje się najlepiej opisywać klimat koncertu i nie dotyczy poziomu zaangażowania zespołu, bo ten pokazał się od najlepszej strony, lecz nieskrępowanej atmosfery koncertu, który gra się dla grupy bliskich znajomych. Zwłaszcza że kręcących się po dzikowych labiryntach muzyków można było złapać na chwilę rozmowy zarówno przed, jak i po występie.

Wizualnie i muzycznie Fenster blisko do zespołów takich jak Team Me czy Grouplove. Z tymi pierwszymi łączy ich brokatowy, pozytywny dream-pop, a z drugimi – inspiracja amerykańskim indie-rockiem. Jednak w muzyce Niemców jest coś jeszcze, co dodaje jej nieco melancholii i głębi. Fenster przemyca do swojej twórczości elementy rodzimej berlińskiej sceny elektronicznej. Ten pierwiastek zapewne lepiej wybrzmiał w czasie czwartkowego występu w Beirucie, gdzie zaprezentowali się jako DJ set. Publiczność Dzika miała za to okazję poznać ich z nieco bardziej oldschoolowej strony. W charakterystycznych gitarach przebrzmiewały nawiązania do psychodelicznego rocka lat 60., a całość była nastrojowa i nieco surrealistyczna. Atmosferę dopełniało migotliwe światło kuli dyskotekowej, które tańczyło na ścianach i twarzach zasłuchanej publiczności.

5kilo kultury było patronem medialnym wydarzenia.

tekst: Anna Ślusareńka, zdjęcia: Teodor Klincewicz

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *