Looking to father’s eyes

Popełniono zbrodnię. Kara została poniesiona. Ale czy to znaczy, że sprawę można uznać za ostatecznie zamkniętą? Organy państwa i ogólnie rozumiana lokalna społeczność pewnie właśnie tak będzie sądzić. A ludzie, których tragedia dotyczy bezpośrednio? Problemu wybaczenia z właściwą sobie empatią, dotykają w filmie Syn dwukrotni laureaci Złotej Palmy – Jean Pierre i Luc Dardenne.

Olivier jest samotnym mężczyzną w średnim wieku. Pracuje w zakładzie stolarskim jako majster – uczy nastolatków rzemiosła. Niemal od razu naszą uwagę zwraca sposób, w jaki prowadzi zajęcia: jest rzetelny i precyzyjny, surowy ale sprawiedliwy. Wydaje się, że jego postać można by przyłożyć do archetypu ojca, a w dalszym ciągu skojarzeniowym zestawić nawet z archetypem Boga Ojca (stolarz – osoba tworząca, drzewo (młode) – dziecko). Uderza zdanie, które wypowiada Olivier w odpowiedzi na pytanie, czemu nie pracuje w komfortowych warunkach tartaku swojego brata: Czuję się potrzebny tutaj. Zdanie wybrzmiewa potrzebą przekazania komuś wiedzy, przygotowania do dorosłego życia i opiekowania się. Właśnie ojcostwo to kontekst, w którym bracia Dardenne głęboko zanurzają główny temat swojego filmu.

Pewnego dnia w zakładzie pojawia się szesnastoletni Francis, który chce uczyć się fachu stolarskiego. Okazuje się, że nastolatek nie pierwszy raz pojawia się w życiu Oliviera. Reakcja głównego bohatera na pojawienie się szesnastolatka może wydawać się dziwna – oto ten silny mężczyzna jakby lękliwie unikał zetknięcia z młodym człowiekiem, a jednocześnie z jakąś dziwną ciekawością starał się przyjrzeć mu z ukrycia. Ta pierwsza reakcja jest podszyta traumą, którą Olivier będzie starał się oswoić i przełamać. Jego stosunek do Francisa okaże się bardzo dynamiczny. Dzięki temu obraz skutecznie angażuje widza w odbiór opowiadanej historię.

Przyczyniają się do tego także środki formalne zastosowane w Synu. Film jest kręcony długimi, hipnotyzującymi ujęciami z ręki. Takie zdjęcia wzmacniają poczucie autentyczności historii i pozwala maksymalnie zbliżyć się do bohaterów historii. Mamy wręcz wrażenie jakbyśmy byli uczestnikami akcji lub oglądali ją z bliska (scena, w której zza ramienia Oliviera podglądamy razem z nim Francisa, jest okazją do swoistego kinowego voyeryzmu do kwadratu). Sama postać głównego bohatera to znakomita kreacja Oliviera Gourmeta. Dzięki zdjęciom zastosowanym w filmie obserwujemy, jak aktor angażuje dosłownie każdy milimetr swojej twarzy i wielokrotnie mamy okazję zajrzeć w jego oczy – ojcowskie oczy. Gourmet swoją grą zbudował specyficzne napięcie, które znakomicie wpisuje się w treść i styl obrazu.

Uwagę zwracają również ubogie dialogi i całkowita rezygnacja z warstwy muzycznej. Te rozwiązania formalne sprawiają, że problem poruszany w Synu staje przed widzem zupełnie nagi. Nie mamy wyboru – musimy się do niego w jakiś sposób odnieść. Tym samym ten minimalistyczny na poziomie stylu film, niezwykle intensywnie angażuje emocje widza. Jest to jeden z tych obrazów, o których mówi się czasem, nieco patetycznie (choć prawdziwie), że skłaniają do refleksji jeszcze przez pewien czas po zakończeniu seansu. Jeżeli widz zainteresowany kinem społecznym po raz pierwszy zetknął się z filmami braci Dardenne właśnie przy okazji seansu Syna, to można powiedzieć z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że z ciekawością sięgnie po kolejne obrazy tych znakomitych autorów.

Bartosz Marzec

Syn

reżyseria: Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne

premiera: 23 maja 2002

produkcja: Belgia, Francja

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.