Swobodnie oddalony od fado

João de Sousa – Luta (2016) Antena Krzyku

Publiczność telewizyjna kojarzy João de Sousa z programu X-Factor, słuchacze radiowej Trójki mogą pamiętać jego muzykę lansowaną przez Marcina Kydryńskiego w audycji Siesta. Jeszcze inni zapamiętali Portugalczyka ze współpracy z zespołem Mikromusic czy Andrzejem Smolikiem. Jakkolwiek jednak wyglądało źródło poznania João, każdy, kto miał okazję posłuchać jego przesiąkniętego klimatem Porto pierwszego albumu (będącego jednocześnie bardzo udaną próbą zaadoptowania fado na grunt polski), wie, że warto zwrócić uwagę także na kolejny. Luta to materiał nagrany w sześcioosobowym składzie, jednak w całości podporządkowany wizji João, który wciela się tu w rolę kompozytora, tekściarza, a także i producenta.

 

Nowy materiał bardziej jeszcze niż debiut ukazuje skalę otwartości Portugalczyka na pobliskie gatunki muzyczne. Kompozycja Madrugada – rozpoczynająca spacer w głąb świata albumu – już od pierwszych sekund zdradza zamiłowanie autora do jazzowej i nastrojowej estetyki. Sposób zharmonizowania trąbki z linią skrzypiec zbieżny jest z tym, co proponuje w swoim kwintecie na przykład Stanisław Słowiński. To bardzo polska skłonność do wspólnego prowadzenia fraz obu tak różnych instrumentów. Gdyby nie cały wachlarz przebojowości, którą niosą ze sobą kolejne kompozycje, album mógłby z całą mocą skręcać w kierunkach jazzowych i byłby równie interesujący. Zamiast tego de Sousa proponuje bogate aranżacje, nie stroniące od szybszego tempa (As fotografias) i pełne rozmachu klasyfikującego całość w klimatach world music (Tu nombre). Zdarzają się także wybiegi w kierunku hip-hopu czy stylistyki reggae, która nie gryzie się z obraną konwencją. Fado w wykonaniu João to bardzo interesujący eksperyment – po części próba przekroczenia granicznego dystansu, po którym muzyka przestaje już być jednoznacznie identyfikowana z melancholijną pieśnią, koniecznie opatrzoną akompaniamentem dwóch gitar. Jednocześnie jest próbą unowocześnienia pierwotnych założeń gatunku, głównie poprzez odejście od zadumanych motywów w kierunku lekkich, łatwiej przyswajalnych melodii.

Nowy album João de Sousa to także spora różnorodność tekstowa – na płycie ususzymy nie tylko język portugalski, ale także hiszpański, angielski i oczywiście polski. Słowa do polskojęzycznej kompozycji Puzzle napisał poeta i muzyk Filip Zawada. Wokale więc jako kolejny element układanki wynoszą drugi album Portugalczyka zdecydowanie poza obszary tradycji związanych z terytorium dawnej Luzytanii. Na Fado Polaco uświadczyliśmy kilka bardzo prostych, opartych dosłownie o dwa akordy kompozycji zaliczanych do tzw. nurtu fado manor – obejmującego najbardziej klasyczne osiągnięcia w dorobku tego gatunku. Na drugim krążku artysta poszukuje zdecydowanie odważniej, sięga dalej i robi to w sposób zachwycający. 

Adam Mańkowski

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.