W Iluzjonie #2: Niech żyje kino (Paradiso)!

Cinema Paradiso to jeden z tych filmów, wobec których bez żadnej przesady można użyć określenia kultowy. Historię przyjaźni Salvatore i Alfredo – chłopca wychowanego przez samotną matkę oraz skromnego kinooperatora, dostarczającego bodaj jedynej rozrywki mieszkańcom małego włoskiego miasteczka – znają chyba wszyscy. Ewentualną zaległość można nadrobić dzięki warszawskiemu kinu Iluzjon, które zaprezentuje dzieło Giuseppe Tornatore na kilku kameralnych seansach.

 

Film włoskiego reżysera pokazywany jest w ramach styczniowego cyklu Filmowy postmodernizm, co na pierwszy rzut oka może wydawać się pewnym nieporozumieniem. Cóż wspólnego ma ta sentymentalna, prostolinijna i nieco staroświecka historia chłopca zakochanego w kinie z ze skrzącymi się od filmowych cytatów i intertekstualnych odniesień dziełami Davida Lyncha czy Quentina Tarantino? A jednak, jak pisał o Cinema Paradiso Michał Oleszczyk, film ten jest bodaj pierwszym tak dogłębnym studium zjawiska, które dziś nazywamy kinofilią, a więc miłości do kina jako takiego. Bo chociaż w tytułowym obiekcie skupia się całe życie sycilijskiej miejscowości Giancaldo – tu kształtuje się lokalna hierarchia, odbywają się spory, jedni ludzie umierają, a inni zapewne zostają poczęci – to przypadek głównego bohatera jest nieco inny. Wprawdzie Salvatore uczestniczy w publicznych seansach, ale równie chętnie ogląda zza kotary prywatne pokazy organizowane dla cenzurującego nieobyczajne sceny lokalnego proboszcza. Z czasem zostaje pomocnikiem operatora, a wcześniej, jeszcze jako niechciany w kabinie projekcyjnej intruz, podkrada swojemu idolowi (chłopiec darzy Alfredo niemal nabożną czcią) wycięte w montażu fragmenty filmów. Interesuje go więc przede wszystkim sama istota kina, pozwalającego na ucieczkę od rzeczywistości oraz poznanie nowych, fascynujących światów.

Cinema paradiso kończy zresztą scena, w której dojrzały Salvatore ogląda zmontowane w jedną całość ujęcia namiętnych pocałunków, oszczędzonych obywatelom miasteczka przez księdza Adelfio. Można ją potraktować jako zapowiedź powszechnej popularności found footage, a więc zjawiska jak najbardziej postmodernistycznego, karmiącego się istniejącymi dziełami i tworzącego z nich nowe znaczenia. Współcześnie po tę technikę sięgają zarówno artyści wizualni, jak i youtuberzy-filmoznawcy śledzący nieoczywiste powiązania między pozornie odmiennymi dziełami, ale też poważni twórcy, jak chociażby György Pálfi w filmie-eseju Panie, panowie – ostatnie cięcie. Węgierski reżyser wykorzystał setki ujęć pochodzących z najróżniejszych filmów i połączył je w spójną historię miłosną, udowadniając, że filmowcy od dziesiątek lat snują nieustannie jedną i tę samą opowieść. Cinema Paradiso również mogłoby posłużyć jako materiał do wzorcowego romansu: młodociany Salvatore zakochuje się w pięknej Elenie, ale ich związek zostaje wystawiony na próbę związaną z wielomiesięczną rozłąką.

Jest to jednak zdecydowanie najsłabszy i najbardziej wtórny wątek filmu, jakby nie dorastający do mitu, jaki wytworzył się wokół dzieła Tornatore. Wygląda to tak, jakby reżyser pomyślał Cinema Paradiso jako studium tęsknoty za dawnym światem oraz utraconą miłością. Tymczasem film sprawdza się przede wszystkim jako pochwała żywotności kina, przekraczającego ograniczenia zarówno materialne, jak i duchowe – spalony w pożarze budynek zostaje odbudowany, a nawet poświęcony przez Ojca Adelfio, który od tej pory rezygnuje z cenzurowania filmów. I choć żywot nowego Cinema Paradiso z czasem również zostaje przypieczętowany, to nie ma wątpliwości, że koncepcja ruchomych obrazów przetrwa wszystko – nawet jeśli model odbiorczy pozwalający na budowanie wokół nich więzi społecznych okazał się w pewnym momencie anachroniczny.

W gruncie rzeczy z filmu Tornatore wyziera przekonanie, że kino zawsze było nowoczesne, a uczucia darzone wobec starego kina to wyłącznie współczesny, ukształtowany w miarę upływu czasu sentyment. Cinema Paradiso ukazuje ewolucję techniczną, jaka zaszła w kinematografii na przestrzeni dekad: od łatwopalnych, celuloidowych filmów i wspominanych przez Alfredo projektorów na korbkę, po bardziej nowoczesne, automatyczne urządzenia i materiały chroniące taśmę filmową przed spłonięciem. Dziś dopisalibyśmy do niej kolejne rozdziały: coraz lepsze obiektywy, dźwięk przestrzenny czy dominujące już w tej chwili technologie cyfrowe. Nie płaczmy więc nad śmiercią kolejnych wcieleń kina – cieszmy się, że jego idea wciąż pozostaje żywa.

Marcin Sarna

Film jest pokazywany w ramach cyklu Filmowy postmodernizm w Kinie Iluzjon. Kolejne seanse Cinema Paradiso odbędą się 8 stycznia o 17:45 oraz 23 stycznia o 15:30, natomiast pełen harmonogram przeglądu dostępny jest na stronie internetowej kina.

Cinema Paradiso

reżyseria: Giuseppe Tornatore

premiera: 17 listopada 1988 (świat)

produkcja: Francja, Włochy

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.