Warszawskie Spotkania Teatralne: 12 stacji

Organizatorzy tegorocznych 33. Warszawskich Spotkań Teatralnych zapowiadali, że interesują ich przede wszystkim widzowie. Aby wypełnić sześćset miejsce na widowni sceny Teatru Dramatycznego im. G. Holoubka postanowili sięgnąć po niepozbawiony twórczych ambicji teatr środka. Jednak to właśnie widzowie byli najbardziej rzucającym się oczy brakującym elementem otwierających WST- 12 stacji w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.

 

Podczas poprzedniej edycji Warszawskich Spotkań Mikołaj Grabowski zaproponował dyskusję z tekstem Pana Tadeusza. Tym razem kontynuując swój dialog z tradycją mickiewiczowskiej, wyśnionej, wiejskiej ostoi narodowych wartości sięgnął po poemat 12 stacji autorstwa Tomasza Różyckiego. 12 stacji to współczesny tekst pełen świadomych odniesień do eposu Mickiewicza, często wprost zestawiany w recenzjach z historią o Soplicowie. Spektakl wystawiony w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu opowiada o bezpowrotnie odchodzącym w niepamięć świecie Kresowiaków przesiedlonych na Opolszczyznę po wojnie. Pojawili się wraz ze swoimi zwyczajami i tradycjami, dzięki którym mogą się oswoić z ogarniającą tęsknotą za latami dzieciństwa i wciąż choć częściowo żyć w swojej rodzinnej krainie. Nie pokonały ich kolejny wojny i zawirowania historii, o PRL-owskich próbach przedefiniowania dominujących wzorów kultury nikt z nich nie słyszał, dopiero pojawienie się nowego kapitalistycznego świata sprawiło, że zostali odesłani do skansenu historii.

Właśnie ten moment znikania rzeczywistości Babci, Cioci i reszty krewnych obserwujemy w 12 stacjach. Zarysowana zostaje wyraźna opozycja między bezrefleksyjnymi młodymi marzącymi o karierze na Zachodzie a starszymi, którzy nostalgicznie zwracają się w stronę Wschodu. Punktem spotkania dwóch stron jest planowana wyprawa Wnuczka, mająca na celu zorganizowanie pomocy dla podupadającej parafii na Ukrainie, miejsca urodzenia Babci. Dla młodych, pozbawionych konkretnie określonej tożsamości, staje się to szansą na przepracowanie historii poprzednich pokoleń i wtajemniczenia w rodzinne mity.

Spektakl wiernie podąża za tekstowym zapisem, co znacząco wpływa na jego dynamikę. Poemat Różyckiego przepełniony jest ironią, która nie oszczędza nikogo ani niczego. Balansuje pomiędzy życzliwością dla lokalnych zwyczajów a ukazywaniem ich skostnienia i anachroniczności wobec zachodzących przemian. Demaskuje ukryte resentymenty i megalomanię. Momentami jednak nadmiernie konsekwentnie stosowna ironiczna poetyka niebezpiecznie zbliża się do operowania stereotypami. Sprawia to, że rytm i energia przedstawienia ulega rozproszeniu.

W poemacie Różyckiego jednym z głównych bohaterów jest język utworu. Reżyser stanął przed wyzwaniem przełożenia go na sceniczny kod. Grabowski próbuje wydobyć z tekstu uchwycone przez autora obserwacje na temat konkretnych, niezauważalnych na pierwszy rzut oka, charakterystycznych zachowaniach i otaczających Kresowiaków przedmiotach. Spektakl rozgrywa się na trzech planach, co pozwala na zaznaczenie dystansu wobec miejsca rozgrywania się właściwej akcji. Integralną częścią 12 stacji są rejestracje wideo, na których możemy oglądać mityczny, odchodzący w przeszłość świat. Cyfrowe obrazy są równie a może bywają nawet bardziej interesujące niż to, co się dzieje w scenicznej przestrzeni. Zmysłowe kadry sugestywnie przywołują utracony raj.

Zawieszona między przeszłością a przyszłością opowieść cieszyła się ogromną popularnością w Opolu, gdzie pamięć o kresowej kulturze wciąż jest częścią doświadczenia mieszkańców. Jednak oglądana z perspektywy warszawskiego widza nie stwarzała podobnej możliwości zaangażowania się. Mimo to stanowi interesującą wypowiedź na temat mechanizmów pamięci i kieruje nasze spojrzenie w stronę symbolicznej przemocy, której doświadczają ginące lokalne tożsamości.

Michał Piasecki

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.