Ważne są te undergroundy, których jeszcze nie znacie

Underground rozumiany jest dziś bardzo różnie. Kiedyś każdy, kto grał, ale nie wydał płyty, był undergroundowy. Teraz, dzięki temu, że album można wypuścić na rynek o wiele szybciej i prościej, określenie to przypisuję zespołom, które płytę mogą już mieć, ale stronią od popularności, splendoru i sławy. Tworzą muzykę, która opiera się modom i trendom, dając z siebie wszystko w tym, co grają najlepiej. Ich domeną jest wolność artystyczna kosztem popularności. Oto świetne undergroundy, na które trafiłem w tym roku, a na które wy mogliście nie trafić. Enjoy!

 

Rebelianci – muzyka tych sześciu dżentelmenów jest jak wiatr wiejący na was podczas przejażdżki harleyem przez polskie drogi, plączące się między lasami i górami. Panowie cenią sobie wolność i swobodę, kochają rocka, blues i wypadkową tych stylów, bez kompleksów nawiązując do amerykańskich mistrzów tej stylistyki. Z tym, że Amerykanie mają swoją Route 66, a Rebelianci Drogę 88″ oraz 4 inne utwory zamieszczone na debiutanckiej epce wydanej w październiku tego roku. Snujące się swobodnie riffy, wysublimowane bonamassowe solówki, ładnie otulająca całość harmonijka ustna i zamiłowanie do bluesrocka, nawiązującego do wczesnego Dżemu, to znaki rozpoznawcze kapeli. Wspomniana epka zatytułowana jest Southern Soul. Już po pierwszych dźwiękach wiadomo dlaczego. Macie chopper, uwielbiacie jazdę konno i nieobce są wam wypady pod drewnianą chatkę lub do Mrągowa? Rebelianci idealnie wam do tego przygrają!

Whisper – ta szlachetna, ale i tajemnicza nazwa kryje w sobie idealnie wyważone połączenie progresywnego rocka i silnego kobiecego wokalu. Silny nie znaczy growlujący. Karolina Muszkiet dysponuje głębokim i mocnym głosem, który nadaje technicznym popisom instrumentalistów Whisper niespotykaną aurę. Popisy to nie tylko techniczna ekwilibrystyka, ale porządne riffowanie, zgrabne, melodyjne solówki oraz konkretna sekcja rytmiczna, która nie jest tylko od tego, żeby nuty nadawne przez wiosła zmieściły się w taktach. Tu wszystko ma swoje miejsce, ale nie jest pozbawione spontaniczności i ciekawej ekspresji, na którą członkowie Whisper doskonale znajdują miejsce. Wbrew swojej nazwie, ten zespół to nie tylko ginący wśród innych rockowych bandów szept – to krzyk. Na tle konkurencji – wyjątkowo donośny.

NeoKlez – poznałem ten zespół przypadkiem, podczas tegorocznego Śląskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej w Katowicach i momentalnie stałem się ich zagorzałym fanem. Młodzi muzycy zupełnie naturalnie oddają niesamowitą energię muzyki klezmerskiej, ale równie lekko uciekają od zamykania się tylko w jej obrębie. Komponując swoje utwory i przearanżowując tradycyjne melodie, wplatają w nie elementy bałkańskie, węgierskie czy biskowschodnie. Prezentując swoją muzykę, są czasem silniejsi od niejednej ekipy metalowej, a czasem subtelniejsi od wokalistek fado. Niejeden leciwy fan muzyki klezmerskiej nie spostrzeże, kiedy NeoKlez, serwując mu jego ulubione harmonie i melodie, wciągnie go w elementy jazzu, funku czy nawet drum’n’bass. A gdy już spostrzeże, to dawno będzie zmęczony od nieskrępowanego, szalonego tańca.

Dead Sirens – ten zespół bardzo pozytywnie zaskoczył mnie podczas tegorocznego Asymmetry Festival. Pisałem wtedy: Dead Sirens urzekł mnie swoją bezpośredniością i autentycznością, prezentując coś na kształt miksu pomysłowości wczesnego At the Drive-In z flow pokroju Fall Out Boy. Za to serdecznie im dziękuję i życzę powodzenia w robieniu kariery. Zdecydowanie zasłużyli. Nie są to sceniczni debiutanci – członkowie grupy udzielali się między innymi w The Roosters, Boogie Nights czy Radio Error. Stąd pewnie swoboda i pewność podczas występów. Jeszcze w tym roku zaatakowali świetną epką, która potwierdza ich profesjonalizm i talent do komponowania muzyki bezpretensjonalnej i wybuchowej. Jeśli tęsknicie za takim właśnie rockiem, sprawdźcie ich materiał i koncerty – radość gwaratowana.

Drekoty – to kolejny zespół, którego załoga nie debiutuje ani na koncertowych scenach, ani też wydawniczo. Ola Rzepka, odpowiedzialna za powstanie tej niezwykle interesującej grupy, udzielała się już w takich kapelach jak Alte Zachen, Wovoka, Pictorial Candi, a wcześniej Pogodno, Graal czy The Complainer. Tym razem zaprosiła do komponowania i koncertowania Magdę Turłaj oraz Zosz Chabierę. Doświadczenie i zapał zaowocowały udanymi występami (u boku Evangelisty, Julii Marcell, Pustek czy Paristetris), nagrodą Festiwalu Gramy 2011 oraz zamieszczeniem kompozycji Drekotów na składankach Offensywa 4 i Sealesia 2. Płyta Persentyna oczarowuje muzyczną różnorodnością i niezwykle ciekawymi tekstami – aż dziw bierze, że zespół nie jest jeszcze powszechnie znany na polskim rynku. Stąd też ich miejsce w tej undergroundowej rekomendacji. Oby nowy materiał, który ma się ukazać w 2014 roku, zmienił status zespołu z docierającego do wnikliwych i poszukujących na docierający do szerokiego grona wymagających melomanów.

Tomasz Spiegolski

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Tagged with:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*