Zielony Festiwal atakuje – kogo warto zobaczyć na Green Zoo Festival

Za niecały tydzień startuje Green Zoo Festival. Jeden z ciekawszych, o ile nie najciekawszy festiwal miejski w naszym kraju wypełni krakowskie kluby muzyką przez 4 dni. Warto więc wiedzieć, jakie atrakcje szykuje Green Zoo i kogo ciekawego umieściło w line-upie. Zapraszam na szybki przegląd przedfestiwalowy.

 

Zanim przejdę do zespołów, warto przybliżyć, dlaczego Green Zoo wybija się na tle innych festiwali w Krakowie i nie tylko. Największą różnicą między wydarzeniem organizowanym przez Front Row Heroes a innymi imprezami miejskimi jest fakt, że Green Zoo Festival jest inicjatywą oddolną, w żaden sposób nienastawioną na zysk. Wszystkie cztery edycje mogły udać się tylko i wyłącznie dzięki współpracy klubów, organizatorów, zespołów oraz samych uczestników. Wspólne działanie pozwoliło Green Zoo rozrastać się i zapraszać świetnych artystów, zarówno polskich (Kaseciarz, Enchanted Hunters, Piotr Kurek, Ptaki, Patrick The Pan), jak i zagranicznych (Moly Nilsson, DVA, Ben Caplan, Johnny Foreigner, SchnAAk).

Także w tym roku line-up prezentuje się wyjątkowo interesująco. Poniżej znajdziecie krótki przegląd tego, kogo warto zobaczyć na 4. Green Zoo Festival (kolejność absolutnie przypadkowa).

Wild Books – każdy, kto lubi Cloud Nothings, powinien zainteresować się tym duetem. Grają równie głośno i hałaśliwie co ich amerykańscy koledzy, lecz nie ograniczają się do noise’u i punku. Chętnie sięgają po surf i indie rock. Ich kompozycje mają więc odpowiedni pazur, ale ujmują melodyjnością. Warto ich poznać zanim zrobi się o nich głośno po występach na Open’erze i OFF Festivalu.

Zentralheizung of Death des Todes – w dalszym ciągu obracamy się w klimacie garażowego rocka. ZHOD to niemiecka formacja, której nazwa zapewne wielu osobom nic nie mówi. Wystarczy jednak posłuchać numerów kapeli, aby zorientować się, że zaproszenia do występu przed Ty’em Sygallem oraz Thee Oh Sees nie były na wyrost. Indie, noise i duża dawka poczucia humoru – tego możecie spodziewać się po koncercie Niemców.

Semantik Punk – jeżeli jednak macie dość garażowych piosenek i ciągle jesteście spragnieni większej ilości energii, idealnym wyborem będzie koncert Semantik Punk. Ich debiutancki krążek pobłogosławili sami muzycy Meshuggah, a dziennikarze okrzyknęli ich muzykę punk rockiem przyszłości. Dla mnie natomiast jest to interesujące podejście do tematu alfabetu.

 

Phédre – Green Zoo nie zapomniało również o fanach bardziej komputerowych brzmień. Jednym z zaproszonych zespołów jest kanadyjski duet Phédre mający za sobą trasy z Omarem Souleymanem oraz Arielem Pinkiem. Daniel Lee oraz April Aliermo w swojej muzyce umiejętnie łączą synthpop, avant-pop oraz mroczne klimaty. Fani Trust będą zachwyceni.

 

Inqbator – moda na songwriterów nie minęła z końcem 2013 roku, a na polskiej scenie muzycznej wykonawców grających utwory tylko na gitarach akustycznych jest coraz więcej. W zalewie lepszych i gorszych artystów warto wyróżnić Inqbatora. Muzyk dopiero zaczyna karierę, ale już teraz mogę zdradzić Wam, że nie jest wcale gorszy od Fismolla czy Patricka The Pana. Przyjdźcie na jego koncert, to się przekonacie.

 

Mathematique – niech Was nie zmyli postura drobnej blondynki z Australii. Producentka i DJ-ka z Montrealu swoją muzyką krąży pomiędzy tanecznymi rytmami klubowymi, 8-bitem i eksperymentalną elektroniką. Jej kompozycje brzmią więc tak, jakby Crystal Castles postanowili nieco spuścić z buntowniczego tonu i położyli nacisk na większą melodyjność. Dla niektórych będzie to przeszkoda, dla innych niewątpliwie zachęta.

Mikrokolektyw – Green Zoo nie zamyka się także na fanów jazzu. Koncert otwarcia będzie popisem duetu Kuba Suchar-Artur Majewski. O klasie tych dwóch muzyków nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Swoje płyty wydają w słynnej wytwórni Dalmark Records. W kwietniu natomiast ukazała się specjalna płyta Białoszewski do słuchu, którą współtworzyli członkowie Mikrokolektywu.

 

The Kurws – biedna młodzież gra punk rocka i się z tego cieszy. Grup nawiązujących do punk rocka w zestawieniu mamy już kilka, ale takich, które łączyłyby jazz z rockiem raczej tutaj nie znajdziecie. Na całe szczęście jest wymykające się wszelakim klasyfikacjom The Kurws. Nieporównywalni do nikogo na Green Zoo zaprezentują, po raz pierwszy w Polsce, materiał z nowej płyty Wszystko, co stałe rozpływa się w powietrzu. Wcześniej pokażą, jak się gra w naszym kraju Turkom, Grekom, Rumunom i Węgrom.

 

Pole – nawiązując do trasy Demo Ludy Kurwsów warto przyjrzeć się też grupie Pole, która dzielnie towarzyszyć będzie starszej formacji w wojażach. Tworzą ją Jan Młynarski, Piotr Zabrodzki oraz Michał Górczyński. Trio inspiruje się muzyką improwizowaną, klezmerską i ludową, a także elektroniką. Ich debiutancki album lada moment ma trafić do sprzedaży.

Circuit Des Yeux – po pierwsze bardzo umiejętnie skonstruowane kompozycje, po drugie bardzo charakterystyczny, mocny wokal, po trzecie budowanie napięcia godne najlepszych. Tak określić można twórczość Circuit Des Yeux.

 

Robert Piernikowski – solowa twórczość członka kolektywu Napszykłat nie oddaliła się znacząco od jego poprzednich dokonań. Utwory Piernikowskiego można umiejscowić w okolicach instrumentalnego oraz abstrakcyjnego hip-hopu. Kompozycje producenta są jednak bardziej wyważone, mniej w nich noise’u, więcej mrocznego klimatu.

 

Oczywiście to nie wszyscy artyści, których będzie można zobaczyć na Green Zoo. W Krakowie pojawi się także Ken Park oraz mistrz elektroniki Gelbart. Oprócz tego festiwal to także kilka całkiem ciekawych wydarzeń towarzyszących – targi płytowe, panel dyskusyjny oraz strefa OPEN ZOO, gdzie zaprezentują się m. in. Rycerzyki, Kaseciarz, The Silver Owls oraz Modern Lies. Jeżeli więc jeszcze ktoś się waha, to niech przestanie. Intepretując hasło wyborcze Krakowa Przeciwko Igrzyskom apeluję do Ciebie drogi czytelniku – CHODŹŻE NA GREEN ZOO FESTIVAL.

Daniel Kiełbasa

Zapoznaj się z targami IFA.

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.