Życie jako baśń

Tysiąc i jedna noc plakatNa ekrany polskich kin trafiła właśnie druga część trylogii Tysiąc i jedna noc Miguela Gomesa, zatytułowana Opuszczony. Tego rodzaju projekty są z reguły skazane na problemy dystrybucyjne: czy traktować je jak jeden film, czy jak trzy? w jaki sposób je promować? w jakim odstępie czasowym wprowadzić do kin?

 

Dylematy pojawiają się już na etapie produkcji – sukces jednego filmu mógłby ułatwić realizację kolejnych, ale nieunikniony w takim przypadku odstęp czasowy odbiłby się zapewne na spójności stylistycznej dzieła. Portugalski reżyser, znany polskim widzom z dobrze przyjętego Tabu, zdecydował się nie tylko nakręcić wszystkie trzy części jednocześnie, ale również wysłać je na festiwale w formie nierozłącznego pakietu. Inaczej niż Ulrich Seidl, który trylogię Raj rozdzielił między najważniejsze europejskie imprezy (Miłość pokazano w Cannes, Wiarę w Wenecji, a Nadzieję w Berlinie), Gomes postanowił zbombardować odbiorców końską dawką swojego autorskiego, niełatwego kina. Ryzyko się opłaciło – Tysiąc i jedna noc otrzymała (jako całość) nagrodę FIPRESCI na Nowych Horyzontach, a organizator wydarzenia włączył trylogię (już jako osobne filmy) do pakietu tradycyjnych siedmiu tytułów, które po festiwalu trafią do kinowej dystrybucji.

Tysiąc i jedna noc to w założeniu współczesna wersja słynnego zbioru baśni. Akcja dzieje się między 2013 a 2014 rokiem, kiedy to Portugalia korzystała z programu pomocowego wdrożonego przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kraj zmuszony był wtedy do oszczędności, które najmocniej odczuli jego najubożsi mieszkańcy. I właśnie o tych ludziach, borykających się z bezrobociem i brakiem perspektyw, opowiada tryptyk Gomesa. Każda część trylogii to nie tyle osobna historia, co inna część z tysiąca opowieści snutych przez współczesną Szeherezadę. Jest to forma otwarta do tego stopnia, że bez problemu można by sobie wyobrazić powstanie kolejnych sequeli – gdyby tylko produkcja była nastawiona na sukces komercyjny. Wchodzący w ten weekend do kin i składający się z trzech mniejszych rozdziałów Opuszczony (zgłoszony przez Portugalię do walki o Oscara) nie jest więc kontynuacją obecnego już na ekranach Niespokojnego, przynajmniej pod względem fabularnym. Jest nią natomiast w sensie pojęciowym, ponieważ rozszerza quasi-bajkowy świat przedstawiony w poprzednim filmie.

Na przestrzeni drugiej części dokonuje się pewnego rodzaju przejście: o ile Niespokojny koncentrował się na życiu osób tradycyjnie wykluczonych (a więc pochodzących z klasy robotniczej lub mieszkających w małych miasteczkach), o tyle tutaj zbliżamy się do wielkomiejskiego życia. Nie wszystkie postacie są biernymi ofiarami – niektóre z nich zapaść ekonomiczną odczuwają wyłącznie w pośredni sposób, dla innych jest ona oczywistym elementem codzienności, z którym trzeba sobie jakoś radzić. Wprawdzie pierwszy epizod traktuje o żyjącym samotnie Simão, który niczym współczesny samotny jeździec ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości na łonie natury, to jednak bohaterkami drugiej opowieści są już reprezentantki zamożnego mieszczaństwa, natomiast akcja trzeciej toczy się w wielopiętrowym bloku. W tym ostatnim przypadku uwaga reżysera skupia się na relacji dwóch bezrobotnych par w różnym wieku. O ile młodsi wydają się przyzwyczajeni do kryzysu (chętnie korzystają z pomocy społecznej, a nawet narzekają na brak urozmaiconej żywności), o tyle dla starszych jest to egzystencjalny dramat: nie mogą znaleźć się w nowej, zmieniającej się z dnia na dzień rzeczywistości; życie, które jest ich udziałem, zupełnie nie pokrywa się z tym, jakiego oczekiwali.

Podobnie jak w przypadku Tabu czy kilku niedawnych filmów latynoamerykańskich (takich jak Sąsiedzkie dźwięki, Prawie jak matka czy Epokowy projekt, którego polska premiera odbędzie się w kwietniu), tak i w ostatnim rozdziale Opuszczonego czynnikiem determinującym życie bohaterów staje się przestrzeń miejska, ze szczególnym uwzględnieniem jej modernistycznego aspektu. Wielkie blokowiska, zbudowane dla ludu pracującego i dające mu szanse na społeczny i ekonomiczny awans, w globalnym kapitalizmie zamieniają się w niechciane przez nikogo i, nomen omen, opuszczone (nawet jeśli tylko w sensie przenośnym) betonowe pułapki. Gomes nie roztrząsa, czy odbywające się w nich dramaty to klęska całego nowoczesnego projektu, czy skutek patologii w światowym systemie gospodarczym – to przecież baśń, a nie reportaż. A skoro baśń, to musi być też morał, ale tutaj ma on charakter czysto humanistyczny, bo do bardziej wnikliwej analizy brakuje Gomesowi pełnego oglądu sytuacji (tylko czy jest ktokolwiek, kto nim dysponuje?). Reżyser Tabu zdaje się należeć do tej grupy twórców, którzy są świadomi swojej roli i wynikającej z niej ograniczeń. On opowiada, nie przemawia – a już na pewno nie moralizuje.

Tysiąc i jedna noc

W Opuszczonym po raz kolejny daje o sobie znać poczucie humoru portugalskiego twórcy oraz jego wyczulenie na absurdy codzienności. Środkowa opowiastka, traktująca o sędzi przeprowadzającej publiczną rozprawę w wydawałoby się prostej sprawie, to reżyserski majstersztyk z pogranicza komedii pomyłek i precyzyjnie rozpisanych scen dialogowych z filmów Quentina Tarantino. Oskarżony zrzuca winę na inną osobę, ta z kolei ujawnia okoliczności łagodzące, i odpowiedzialność za przestępstwo zaczyna się coraz bardziej rozmywać. Trudno o zgrabniejsze ujęcie istoty płynnej nowoczesności, w której sieć połączeń międzyludzkich jest tak skomplikowana, że próba wymierzenia jednostkowej odpowiedzialności staje się pustym rytuałem. Nieco podobna w sensie narracyjnym konstrukcja otwierała obecne na ekranach w zeszłym roku Dzikie historie – tego typu rozwiązania sprawdzają się najlepiej właśnie w krótszych, skeczowych formach. Ostatecznie ten niezbyt już oryginalny, ale znakomicie przeprowadzony zabieg okazuje się strzałem w dziesiątkę, rozładowując atmosferę i wprowadzając do rzeczywistości bajkowy element, w pełni uzasadniony duchem całej trylogii. W innym, bardziej realistycznym filmie, takie zagranie spod znaku deus ex machina wywołałoby pewnie naturalny sprzeciw widzów.

Druga część Tysiąca i jednej nocy pozbawiona jest natomiast tego, co trochę irytowało w pierwszej, a co zdaniem Gomesa było zapewne potrzebne, by odpowiednio nakreślić dokonany przez niego wybór formalny. Mieliśmy tam zarówno ujęcia samego reżysera, który w odrobinę zbyt długim prologu tłumaczył sens powstania dzieła, jak również zilustrowaną historię Szeherezady. Widzieliśmy, jak składa wizytę zamieszkującym odludną wyspę dziewicom, stanowiącym dla niej niewyczerpane źródło opowieści służących do obłaskawienia okrutnego sułtana. Opuszczony pokazuje jednak, że takie łopatologiczne postawienie sprawy nie jest niezbędne, by zorientować się w przyjętej przez Gomesa formule. Poprzedzające każdą z opowieści plansze z ich tytułami oraz baśniowa narracja wystarczą, by nawet niezbyt skupieni widzowie poczuli ton filmu i poddali się rytmowi poszczególnych historii.

Nie są to niestety historie równe, a i wspomniany rytm nie zawsze satysfakcjonuje. Największym osiągnięciem portugalskiego reżysera jest jednak sam fakt, że udaje mu się opowiedzieć o problemach gospodarczych językiem mitu, a więc niejako na nowo zaczarować otaczający nas świat. Nie robi tego rzecz jasna w imię obskurantyzmu – zanegowania brutalnych zależności ekonomicznych i zaproponowania ich ofiarom metafizycznego pocieszenia. Chce raczej wpłynąć na sposób, w jaki ci uprzywilejowani (niewątpliwie to właśnie do nich przede wszystkim trafi Tysiąc i jedna noc) patrzą na tych, którym się nie poszczęściło. Tam, gdzie twórcy – w imię banalnie postrzeganej prawdy – do tej pory widzieli głównie brud i szarość, Gomes dostrzega nasycone kolory. Nie wymaga naszego współczucia; zamiast tego próbuje nas uwieść opowieściami o ludziach, pokazując bogactwo ich charakterów i postaw wobec kryzysu.

Marcin Sarna

Tysiąc i jedna noc – cz. 2: Opuszczony

reżyseria: Miguel Gomes

premiera: 4 marca 2016 (Polska), 18 maja 2015 (świat)

produkcja: Francja, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.