Red Smoke Festival 2016 coraz bliżej

Kolejna edycja Red Smoke Festival już za kilka miesięcy. Organizatorzy ujawnili kilka zespołów, które odwiedzą Pleszew w tym roku, o czym na bieżąco informowalismy was na naszym fanpage’u. Lista zaczyna się wydłużać, dlatego postanowiliśmy podsumować dotychczasowe ogłoszenia festiwalu. Sprawdźcie więc, kto pojawi się w dniach 8-10 lipca na Red Smoke Festival 2016.

 

Dopethrone to pierwszy z ogłoszonych zespołów, które zasilą szeregi line-upu Red Smoke Festival 2016. Kanadyjskie trio stawia głównie na siłę riffu, fuzza i przesteru. Inspirując się nowoorleańskimi sludge’ami panowie serwują doom najlepszego sortu, działając na wyobraźnie słuchaczy nie gorzej niz najczystszy kush. Cztery płyty na koncie w przypadku Dopethorne oznaczają naprawdę sporą ilośc świetnych numerów i opętanych riffów. Sfuzzowanych, przesterowanych riffów jak wspomniałem.

Blaak Heat – muzyka tego kalifornijskiego kwartetu to mieszanka stoner/psychedelic (bardzo psychodelic) z orientalną inspiracją bliskim wschodem. I nie ma po co bardziej rozpisywać się na temat ich muzyki, bo właśnie to jest kwintesencją ich twórczości.

Wucan – niezwykle modny ostatnimi czasy retro rock uzupełniony kobiecym wokalem. Do tego śmiało określić ich silną konkurencją dla Blues Pills. Weźcie na Red Smoke koszule w kwiaty i okulary słoneczne o kolorowych szybkach – te atrybuty idealnie pasuję do muzyki kwartetu z Drezna.

Limestone Whale – kolejne retro rockowe cudeńko, tym razem prosto z bawarskich lasów. Ciężkie riffy, oldschool i nutka psychodelii. Wszystko, za co kochamy lata 70.

Truckfighters, czyli fuzz, fuzz i jeszcze raz fuzz! Słuchając ich powianego piaskiem kalifornijskiej pustyni soundu, aż nie chce się wieżyć, ze to Szwedzi, a nie Amerykanie. Pochodzenie, jak wiadomo i tak nie ma żadnego znaczenia, jeśli w efekcie dostajemy rewelacyjne piosenki. A Truckfighters je nagrywaja! I będzie headlinerem Red Smoke Festival 2016!

Daily Thompson – niemieckie trio inspirujące się grungem, oraz indie – i garage rockiem. Jeśli lubicie gitary podkręcone fuzzami i innymi bigmuffami, do tego grające przesiąknięte bluesem melodie, na pewno nie ominiecie tego koncertu. W kategorii damsko męskie, rockowe trio, to najlepsze co wydarzyło się od czasu Band Of Skulls!

Jeremy Irons & the Ratgang Malibus – space rock w mocno progresywnym wydaniu. Hołd dla mistrzów muzycznych tripów z Pink Floyd na czele.

źródło: materiały prasowe

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.