Zabawa dźwiękami

Rebeka – Davos (2016) ART2

Poznański duet Rebeka powraca po trzech latach z drugim albumem pt. Davos. Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny zapowiadali pewne zmiany, ale nie rewolucję. Rzeczywiście, zespół nie odszedł daleko od swojego wcześniejszego repertuaru, czyli szeroko pojętej muzyki elektronicznej z domieszką synth popu. Nie zmienił w znaczny sposób głównych składników i charakteru dań, ale tym razem użył innych, bardziej eksperymentalnych dodatków. Prawdziwa zmiana tkwi więc w szczegółach.

 

Pierwsze dźwięki na płycie, w utworze The Trip, od razu przywodzą na myśl Knife in the Heart z poprzedniego albumu, tak, jakby Rebeka chciała pokazać, że podwaliny najnowszego materiału stanowi stylistyka z Hellady. Kolejna kompozycja What Have I Done też z początku odznacza się wyrazistym podkładem i delikatnym wokalem, ale łamie nieco schemat dzięki zabawie samplami. Na nowym materiale oczywiście cały czas przewijają się znane dźwięki gitary i keyboardu, a syntezatorowe motywy są wyraźnie wyczuwalne, ale słychać, że duet opanował dobrze już mastering. Dzięki temu jest teraz odważniejszy w korzystaniu z różnych rozwiązań i tworzeniu w utworach wielu warstw. Cała płyta to balansowanie pomiędzy minimalizmem a nasyceniem dodatkowymi elementami. Muzyka mimo tych eksperymentów cały czas brzmi bardzo przestrzennie. Tak jak w The Wish, w którym spod charczących, cięższych sampli wyłaniają coraz bardziej minimalne i delikatne niczym kołysanka, lekko baśniowe dźwięki. Świetnym przykładem kontrolowanego, twórczego chaosu jest utrzymana w odrobinę bardziej tanecznej atmosferze jedyna polskojęzyczna kompozycja na płycie – Białe kwiaty. Dla odmiany singiel promujący album, Perfect Man, jest nieco bardziej oszczędny.

Większość utworów na Davos otacza aura tajemniczości i mroku. Wyróżniają je mocno pulsujące podkłady, urokliwe, ale zimne, nieco melancholijne dźwięki i rozwodzenie się nad upływającym czasem. Choć nie brakuje też promyków przebijających się przez chmury w postaci Falling i Today, które są czysto taneczne. Pierwsze brzmi jak połączenie Depeche Mode z początku kariery, Ultravox, Kylie Minogue z przełomu wieków i… ostatniej płyty Coldplay’a. Drugie nawiązuje do synth popu z lat 80., ale też do tego współczesnego, jak tego prezentowanego przez Oh Land. Natomiast zamykające Wake Up brzmi trochę jak Davos w pigułce – posiada siłę przebicia jak żywsze kawałki, ale jest równie tajemnicze jak pozostałe kompozycje na krążku.

Tytuł nowej płyty Rebeki nie jest przypadkowy. Nawiązuje do powieści Czarodziejska Góra Thomasa Manna. W książce tej bohaterowie żyją w świecie, w którym czas zdaje się płynąć inaczej. Magiczna góra z Davos pozwala przenosić ludzi w inny świat, pozwala odpłynąć. Album Rebeki w założeniu ma działać podobnie. Jest to jak podróż do paralelnego uniwersum, świata niejednoznacznych symboli. Znamiennym utworem jest Who’s Afraid, które poprzez dźwięki przypominające organy i cichy śpiew chóralny wprowadza do tajemniczego, nieco niepokojącego świata po to, by w pewnym momencie wyprowadzić nas z mroku dzięki łagodnemu, choć silnie emocjonalnemu śpiewowi Iwony. Rebeka umiejętne balansuje na granicy nastrojów i nie dopuszcza do popadnięcia w całkowitą melancholię. Jednak mimo to większość utworów na Davos nie jest aż tak charakterystyczna i przebojowa jak na Helladzie. Wymagają one dokładniejszego wsłuchania się i cierpliwości, by naprawdę w człowieku dojrzały. Nie nadają się dla słuchaczy, którzy oczekują prostej muzyki. Kompozycje te pozornie są zazwyczaj dość stonowane, ale często przeradzają się w połączenia pulsujących podkładów, rozmaitych sampli, pogłosów, urokliwych chórków i emocjonalnego śpiewu Iwony.

Niejednoznaczność i złożoność odróżniają tę płytę od Hellady, która była bardziej czysta, niewinna. Nowa płyta nie jest jednak gorsza. Na pewno jest dojrzalsza. Dodatkowym atutem jest to, że na krążku znajduje się tylko 10 utworów, dzięki czemu album się nie dłuży i muzyka nie staje się nazbyt monotonna. Mamy tu do czynienia z muzyką elektroniczną w różnych wymiarach. Coś w sam raz dla wymagającego słuchacza.

Wioleta Wasylów

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *