Gdy pada strzał

Od dawna wiadomo, że Woody Allen darzy uwielbieniem kino Ingmara Bergmana. W dorobku nowojorczyka znajduje się nawet pozycja inspirowana stylistyką dzieł szwedzkiego mistrza. Ów film, zatytułowany Inna kobieta, Allen zrealizował wspólnie ze Svenem Nykvistem, genialnym operatorem, wieloletnim współpracownikiem Bergmana. Mimo takiego wsparcia Allenowi nie udało się odtworzyć nastroju kreowanego przez szwedzki tandem. Zupełnie inaczej należy ocenić swoisty eksperyment podjęty przez Giuseppe Tornatore w thrillerze Czysta formalność. Włoski reżyser, znany głównie z ciepłych i wzruszających opowieści, w jednej z głównych ról obsadził mistrza gatunku – Romana Polańskiego. Tym razem skutki okazały się piorunujące.

 

Zanim jednak na scenie pojawi się genialny reżyser, a przy tym – o czym czasem się zapomina – pierwszorzędny aktor, oglądamy znakomite otwarcie Czystej formalności. Mówi się, że w dobrym kryminale jeden z bohaterów ginie na początku lub w ostatniej części utworu. Tornatore, nieco igrając z tą opinią, rozpoczyna swoje dzieło strzałem z pistoletu. Nie wiemy jednak, czy ktoś ginie, obserwujemy za to morderczy bieg przez ciemny las. Roztrzęsiona kamera umieszczona na wysokości wzorku uciekiniera pozwala widzom odczuć grozę sytuacji. Ciężkim oddechom zmęczonej postaci towarzyszy ostry dźwięk szarpanych skrzypcowych strun, który nadaje scenie klimat sennego koszmaru. Nadwątlają go nieco napisy początkowe, niepotrzebnie absorbujące uwagę widza, ale mimo to pierwsze wrażenie pozostaje wyraźnie – Tornatore zaczyna swój film od wysokiego C.

Bieg bohatera, jak się okazuje otyłego mężczyzny w średnim wieku (świetnie zagranego przez Gerarda Depardieu), zostaje przerwany spotkaniem z policją. Indagowany przez mundurowych nie ma ze sobą dokumentów i wbrew swojej woli zostaje zabrany na komendę. Miejsce to może przypominać instytucje z Kafkowskiego Procesu. Dach budynku przecieka jak gąbka, ściany i dokumenty przeżarte są wilgocią, butwiejące meble znajdują się w ostatniej fazie rozkładu, a ostre, blade światło jarzeniówek nadaje pomieszczeniu psychodelicznego, ponurego nastroju. W tej scenerii rozgrywają się właściwe wydarzenia fabularne Czystej formalności. Poza jednością miejsca, zachowana jest także jedność czasu i akcji. Klasyczna triada, tak często wykorzystywana przez Polańskiego, nadaje filmowi Włocha mocy teatralnej sztuki, charakterystycznej dla Noża w wodzie czy Śmierci i dziewczyny.

Główny bohater reaguje bardzo nerwowo na dziwaczne okoliczności, w których się znalazł. Niczym Józef K. domaga się wyjaśnień, musi jednak poczekać do przybycia inspektora (właśnie w tej roli wystąpił niezrównany Roman Polański). Gdy oczekiwany urzędnik wreszcie się zjawia, bohaterowie rozpoczynają dialog. Okazuje się, że zatrzymany mężczyzna jest znanym pisarzem, niezwykle cenionym przez początkowo nieprzychylnego mu inspektora. Mimo diametralnej zmiany stosunku detektywa do zatrzymanego, pisarz musi pozostać w nieprzyjaznym miejscu i odpowiedzieć na kilka pytań. W okolicy jego domu znaleziono bowiem zwłoki. Przesłuchiwany bohater uparcie twierdzi, że nie pamięta, co robił tego feralnego dnia.

Czysta formalność opiera się na znakomitym scenariuszu autorstwa Tornatore. Dialog między zatrzymanym a inspektorem nie nudzi ani przez chwilę. Rozgrywany w rytm kapiącej wody, stukotu maszyny do pisania i niepokojącej muzyki Ennio Morricone hipnotyzuje mrocznym nastrojem. Zmieniający się stosunek detektywa do pisarza, od jawnego podziwu dla jego twórczości po przyzwolenie na przemoc policyjnych osiłków, tworzy wrażenie huśtawki, jaką znamy z przedstawień metody dobry glina – zły glina. Trudno jednak posądzić detektywa o cyniczną manipulację. Jak się wydaje, jego zmienny stosunek do zatrzymanego mężczyzny jest autentyczny. W pewnym momencie akcji policjant jawnie p o m a g a zatrzymanemu przypomnieć sobie wydarzenia z poprzedniego dnia. A scena, w której pokazuje mu mające w tym pomóc zdjęcia, swym nostalgicznym nastrojem może przywieść na myśl zakończenie Cinema Paradiso lub scenę Konesera, gdy główny bohater przygląda się słynnym portretom kobiet. Ten sentymentalny wątek rozmowy jest wręcz typowy dla dokonań Tornatore, za które pokochała go publiczność na całym świecie.

Znakomitym zabiegiem narracyjnym okazało się stopniowe wprowadzanie retrospekcji wzmacniających zainteresowanie odbiorcy zagadką nieznanej, z trudem przywoływanej przeszłości głównego bohatera. Zdjęcia zmontowane w sposób uniemożliwiający rozpoznanie tego, co przedstawiają, oddziałują na poziomie nieświadomości i w genialny sposób ilustrują trud przypominania wydarzeń, do których pamięć pisarza ma ograniczony wgląd. Stopniowe odsłanianie zapomnianych (wypartych?) wspomnień zapewnia uczucie napięcia, a niespodziewane rozwiązanie zagadki stanowi genialne zwieńczenie nocnego przesłuchania. Strzał, który pada na początku filmu, a następnie powtarza się w miarę gęstnienia akcji, w kulminacyjnym punkcie jak ogień rozjaśnia ciemność mrocznych magazynów pamięci.

Barosz Marzec

Czysta formalność

Reżyseria: Giuseppe Tornatore

Produkcja: Włochy

Premiera: 15 maj 1994 (świat)

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.