Słuchaj, oglądaj, bój się!

Halloween to dobry czas, aby odświeżyć kilka filmów przyspieszających bicie serca. Klimatu grozy można poszukać także w krótszych produkcjach związanych z muzyką. Poniżej możecie przeczytać o pięciu teledyskach, w których jest strasznie, obrzydliwie, mrocznie i tajemniczo.

RJD2 – The Horror (2003)

Wpis powiązany z Halloween najlepiej zacząć od horroru. The Horror to nie tylko teledysk, w którym główny bohater musi stawić czoła nieznanej i tajemniczej organizacji. Niezwykle ważną rolę odgrywają tutaj sample. Ramble John wykorzystał motywy z intra Scooby Doo oraz fragmenty emitowanego w latach 60. serialu The Twilight Zone. Dodając do tego charakterystyczny sampel wyciągnięty z Hey Hey Gerhsona Kingsleya, otrzymujemy kompletną, bardzo mistyczną całość.

 

Gorillaz – Clint Eastwood (2001)

Akcja pierwszego singla Gorillaz, który przyniósł animowanej grupie sławę i popularność, toczyła się nigdzie indziej jak na cmentarzu. Fabuła związana z powrotem goryli zombie jest niezwykle wciągająca, jednak warto dostrzec kilka szczegółów czyniących tak teledysk, jak i piosenkę wyjątkowymi. Zabawa podtekstami zaczyna się już przy napisach początkowych. Pod nazwą zespołu można przeczytać bowiem sentencję ze Świtu żywych trupów. Dalej znaleźć można nawiązania do Resident Evil, Martwicy Mózgu oraz moonwalka Michaela Jacksona z hitu Thriller. No i nie zapominajmy o przewijającym się przez cały utwór motywie przewodnim z Dobrego, Złego i Brzydkiego, będącym wstawką zupełnie niepasującą do reszty.

 

The Gaslamp Killer – Seven Years of Bad Luck For Fun (feat. Dimlite) (2012)

Teledysk do klipu Gaslampa, stworzony przez Phila Nisco, mógłby posłużyć jako trailer do dobrego thrillera. Niech świadczą o tym m.in. zdehumanizowana mowa, poruszanie się bohatera po ciemnym lesie, golenie przez niego głowy oraz podtapianie się. Największym plusem tego wideo jest jednak montaż, świetnie zgrany z psychodeliczną muzyką, robiący naprawdę dobre wrażenie. Seven Years of Bad Luck for Fun wpisuje się w kontekst całego, mocno psychodelicznego albumu. Podobne klimaty Gaslamp prezentował także przy video-zapowiedzi płyty.

 

Franz Ferdinand – Evil Eye (2013)

Ten teledysk musiał się tutaj znaleźć. Bo jak mogłoby zabraknąć lejącej się strumieniami krwi, odrąbywanych kończyn oraz twarzy Kapranosa na brzuchu niezwykle grubego kolesia? Formacja idealnie odtworzyła klimat tandetnych filmów z czasów dominacji kaset VHS. Jeżeli jednak myślicie, że muzycy i reżyserująca teledysk Diana Martel nie wzorowali się na nikim szczególnym, to jesteście w błędzie. Otóż fani zespołu zauważyli niezwykłe podobieństwo do twórczości Lucia Fulciego. Znakiem rozpoznawczym Włocha były krwawe sceny z gałkami ocznymi w roli głównej. Ale to nie wszystko. Warto przyjrzeć się też najbardziej obrzydliwemu obrazkowi z całego teledysku, czyli wąsom lidera Franz Ferdinand. Swego czasu identyczne nosił Vincent Price, znany z m.in. z Gabinetu figur woskowych.

 

Bisz (B.O.K.) – Jestem Bestią (2012)

Bisz jest w zestawieniu polskim rodzynkiem, jednak nie jest to związane z brakiem materiału. Mógł tutaj trafić zarówno Sokół z Marysią Starostą, Tomasz Andersen czy też któryś utwór z nowego projektu Zaraza. Wybrałem Bisza, gdyż jego numer jest chyba najbardziej jaskrawy, a przy tym zawiera sporo nawiązań do popkultury (Baraka z Mortal Kombat X, Hannibal Lecter, Marilyn Manson).

 

Daniel Kiełbasa

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.