Nic się nie stało

Młody, zaledwie 27-letni indyjski reżyser prezentuje zaangażowane kino społeczne, biorąc pod lupę indyjski system prawny.

 

Przed sądem staje aktywista i artysta ludowy, którego pieśni są antysystemowe w treści. Oskarżony zostaje o to, że wskutek jego występu pewien czyściciel kanałów popełnił samobójstwo. Tytuł filmu Proces od razu przywodzi na myśl słynne dzieło Kafki. Film opowiada bowiem o sprawie opartej na absurdalnych zarzutach. W trakcie sprawy strony przywołują również wiele archaicznych przepisów, które wciąż funkcjonują w indyjskim systemie prawnym. Samo postępowanie sądowe to jednak zaledwie jeden z aspektów wielowątkowego filmu.   

Reżyser buduje przekrojowy portret społeczeństwa, w którym system kastowy wciąż doskonale funkcjonuje w praktyce. Oskarżony należy do najniższej grupy społecznej, podobnie jak jego rzekoma ofiara. Po swojej stronie ma młodego, zamożnego adwokata, którego misją jest walka o prawa człowieka. Stronę oskarżającą reprezentuje zaś ambitna przedstawicielka konserwatywnej klasy średniej. Obie  nie tylko w sądzie. Widzimy jak mieszkają, gdzie robią zakupy, jak spędzają wolny czas. Czasem może się to wydać nieco monotonne, co zapewne wynika z faktu, że to reżyserski debiut. Jednak reżyserowi w sposób niezwykle udany, jak na jego wiek i doświadczenie, udaje się pokazać szerokie spektrum postaw społecznych – od konformizmu wynikającego z wychowania w pewnym porządku społeczno-prawnym po naiwny, podszyty próżnością idealizm, na który mogą sobie pozwolić w Indiach jedynie najbardziej uprzywilejowani.

Poza konsekwentnym i inteligentnym scenariuszem, film jest również bardzo dobry w warstwie realizacyjnej. Chaitanya Tamhane ma doskonały zmysł obserwacyjny i bardzo dba o każdy szczegół, dialog czy nawet pomniejszą postać. Ciekawym zabiegiem jest również częste stosowanie szerokiego planu, które pozwala nam kilkakrotnie poczuć się jak będący na sali sądowej świadek. Reżyser bardzo subtelnie prowadzi widza przez krainę niesprawiedliwości i absurdu, jaką są współczesne Indie. Szczędzi nam jednocześnie drastycznych obrazów, tym bardziej uwydatniając zwyczajną grozę całej sytuacji. A jednak – zdaje się mówić reżyser – protest jest potrzebny. Ale czy coś się w tym systemie zmieni?

Tamhane otrzymał na ostatnim festiwalu w Wenecji nagrodę za debiut. Jeśli Proces ma być wyznacznikiem przyszłego talentu, to prognozy rozwoju są niezwykle optymistyczne. 

Marek Michalak

 Proces                                                                                

reżyseria: Chaitanya Tamhane

premiera: 4 września 2014 (świat)

produkcja: Indie

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.