Cinecittà per sempre

Trudno o wyczerpujące wyliczenie kultowych scen, jakich w ciągu swych dziejów dostarczyła publiczności X muza. Gusta są różne i, wbrew obiegowej opinii, należy o nich dyskutować, ale zadowalający wszystkich konsens często nie jest możliwy. Jedni kinomani z pewnością wskazaliby kilkanaście scen-ikon, inni z oburzeniem podważyliby ich wybór, a jeszcze inni uznaliby proponowaną listę za przesadnie ekskluzywną, po czym szczodrze doliczyliby kilkadziesiąt (kilkaset?) kolejnych ich zdaniem kultowych fragmentów. Śmiem jednak zaryzykować stwierdzenie, że w podobnym gąszczu mniej lub bardziej rzeczowych dyskusji, gorących sporów, a wreszcie otwartych wojen istnieje dosyć powszechna zgoda co do ikonicznego znaczenia zaledwie kilku scen. Jedną z nich jest nocna kąpiel Sylvii i Marcella w Fontannie di Trevi sportretowana w Słodkim życiu Federika Felliniego.

 

Totalny zachwyt eleganckiego dziennikarza nad urodą sławnej gwiazdy filmowej to chyba najbardziej znany symbol złotej ery kina włoskiego, tj. lat 60. XX wieku, kiedy to reżyserzy z Półwyspu Apenińskiego święcili triumfy na światowych festiwalach. Odtwórcy owych ról, Marcello Mastroianni i Anita Ekberg, mimo ich dalszych bujnych karier jeszcze tylko raz spotkali się na planie filmowym – niemal trzydzieści lat po premierze Słodkiego życia – w czasie zdjęć do Wywiadu, przedostatniego dzieła Felliniego. Tym razem jednak zagrali samych siebie, choć równie dobrze można wierzyć, że nie ma tu mowy o aktorstwie, a mamy do czynienia z autentycznym spotkaniem dwojga starych znajomych. Wywiad to bowiem kino autotematyczne, w dodatku udające dokument. Dzięki takiej konwencji tête-à-tête gwiazd dawnych lat wypada szalenie wzruszająco – szczególnie dla widzów, którzy, tak jak ja, zachwycili się kiedyś Słodkim życiem, ale Wywiad poznali niedługo po 11 stycznia, tj. po śmierci Anity Ekberg.

Słodkie życie

Spotkanie odbywa się w podmiejskiej willi aktorki, położonej z dala od kompleksu Cinecittà, studia-świątyni włoskiej kinematografii, gdzie głównie rozgrywa się akcja filmu. Możemy mieć wrażenie, że jest ono zupełnie spontanicznie i naturalne. Bohaterowie nie spodziewają się bowiem, że za chwile przyjdzie im zobaczyć się z dawnym partnerem z planu. On nie ma pojęcia dokąd wiozą go przyjaciele ze studia, ona – nie została uprzedzona o wizycie. Warto dodać, że artyści zgrabnie wyśmiewają przypisywane im role, zarówno te aktorskie, jak i te pozasceniczne, acz funkcjonujące w zbiorowej wyobraźni. Mastroianni, który niczym deus ex machina pojawia się w studiu w komicznym stroju Magika Mandrake’a, skutecznie podważa swój wizerunek amanta. Oto w drodze do nieznanego mu celu aktor snuje apologię miłości z jedyną osobą, jaką się naprawdę kocha. A czyni to z zapałem godnym postaci granej przez Matthew McConaugheya w Wilku z Wall Street! W przewrotny sposób wyśmiana zostaje też tajemnicza aura, której artystom ponoć przydaje palenie papierosów. Na sugestię jednego z bohaterów filmu, że potrafi pomóc wyjść Mastroianniemu z nałogu nikotynowego, ten odpowiada: Czterdzieści lat przyzwyczajałem się do palenia trzech paczek dziennie, a wy chcecie to zniweczyć. Nie inaczej jest w przypadku komentarza na temat publicznego wizerunku Ekberg. Aktorka po drugim nieudanym małżeństwie zaszyła się w willi pod Rzymem, do której dostępu strzegły dwa dobermany. W Wywiadzie wyśmiewa ten ponury obraz przebrzmiałej i osamotninonej gwiazdy, gdy z nadmierną gorliwością straszy gości agresywnymi psami, po czym przyjmuje ich w szlafroku i ręczniku otulającym mokre włosy. Oto dawne sławy kina: Mastroianni w niebieściutkim kostiumie, Ekberg – w pomarańczowym turbanie. I doprawdy wciąż są piękni.

Wywiad

(…) patrzcie, jak za sprawą sztuki, w sposób, którego mechanizmu nie można odgadnąć, niby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ta nikczemna materia przeradza się w najszlachetniejszy kruszec – pisała niegdyś Alicja Helman o Guido-Fellinim z Osiem i pół. Przyjaciele, pozwólcie, że wykonam sztuczkę na cześć naszej gospodyni. Magiczna różdżko Mandrake’a, przenieś nas do tamtych cudownych dni! – mówi Mastroianni, wpisując się tym samym w często pojawiający się w twórczości Felliniego motyw magika. Po rzuceniu zaklęcia przed bohaterami rozciąga się białe płótno. Za chwilę zostanie wyświetlony słynny fragment La dolce vita. Anita Ekberg i Marcello Mastroianni zagrają to jeszcze raz.

Wywiad to list miłosny do kina. Tego kina spod znaku Cinecittà, gdzie poza Fellinim nad swoimi produkcjami pracowali m.in. Roberto Rossellini, Vittorio De Sica czy Luchino Visconti. W przedostatnim dziele autora Niebieskiego ptaka daje się wyczuć też nostalgię za dawnymi czasami oraz nuty rozczarowania nowymi, telewizyjnymi realiami (nota bene Fellini wytoczył nawet proces Berlusconiemu, ponieważ przerywał jego filmy reklamami). Wywiad stanowi też swoiste podkreśleniem ważnego elementu filozofii kina włoskiego reżysera. Nieco przewrotnie ów czynnik określił narrator ostatniego obrazu Ettore Scoli zatytułowanego Federico! (obraz ten niestety nie trafił do regularnej dystrybucji w naszym kraju; jego włoski tytuł to Che strano chiamarsi Federico!, co można przetłumaczyć jako Jak dziwnie nazywać się Federico!). Ów narrator z czułością, jaką Scola darzył swojego przyjaciela, określa Felliniego… największym Pinokiem włoskiego kina. Rzeczywiście, autor Rzymu jak nikt przedtem i nikt później potrafił snuć zachwycające historie, w których skrywały się subtelne refleksje. Towarzyszyły im wymyślne dekoracje, a odważne zabiegi narracyjne zbliżały kino do sennego marzenia. Fellini opowiadał w ten sposób o antycznych Rzymianach, elitach XVIII-wiecznej Europy czy socjecie Wiecznego Miasta lat 60. W Wywiadzie przenosi feerię barw, orgię wewnątrzkadrowego ruchu i potoki dźwięcznego języka za kulisy – tam, gdzie wcześniej tworzono te piękne sztuczki. Okazuje się, że po drugiej stronie kamery świat może być równie bajkowy.

.Bartosz Marzec

Wywiad

reżyseria: Federico Fellini

Premiera: 18 maj 1987

Produkcja: Włochy

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.