Kiedy w życiu są tylko niekontrolowane zmiany

Po drugiej stronie snu może budzić skojarzenia z Alicją w Krainie Czarów, a dokładniej tytułem drugiej książki o jej przygodach – Po drugiej stronie lustra. Na myśl przychodzą nam tajemnicze postaci, baśniowe kolory, narkotyczne wizje, ale nic bardziej mylnego. Jedyne co trafne — to tajemniczość. W debiutanckim filmie Rebecki Dally aura niedopowiedzeń i niepokoju towarzyszy nam cały czas.

 

Jeśli zastanowimy się, co znajduje się po drugiej stronie naszego snu, możemy powiedzieć, że są to obrazy pojawiające się w naszej głowie — fikcyjna rzeczywistość, która znika w chwili przebudzenia. Zaśnięcie jest naszymi drzwiami do innego świata, sen to wrota do krainy naszej wyobraźni, podświadomości. U lunatyczki — głównej postaci filmu — jest inaczej, po drugiej stronie jej snu znajduje się ta sama rzeczywistość, jak i przed snem. Arlene (Antonia Campbell-Hughes) mieszka w irlandzkim miasteczku, dookoła którego są lasy, pola i ścieżki — tajemnicza, niezamieszkała przez nikogo przyroda. Nie panuje nad swoimi nocnymi spacerami i któregoś razu budzi się w lesie, leżąc na ziemi obok martwej kobiety.

Film już od pierwszych scen buduje silne napięcie, powoduje niepokój. Ścieżka dźwiękowa jest bardzo skromna, obrazowi rzadko towarzyszy muzyka, częściej możemy usłyszeć dźwięki otoczenia: szum lasu, kapanie wody, szelest trawy, szuranie przesuwanych mebli, dźwięki tłuczonych naczyń, oddech. Wszystkie są bardzo głośne, można mieć wrażenie, że odbijają się echem od przestrzeni widzianej w filmie. Na myśl przywołują nasze nocne wędrówki po mieszkaniu, kiedy każdy krok wydaje się być dudnieniem, kiedy drzwi skrzypią niezwykle głośno, kiedy za wszelką cenę chcemy być cicho, a nie możemy. Przypominają nam późne powroty do domu, gdy idziemy cichym, śpiącym miastem, a każdy trzask gałęzi, każdy dźwięk kroków budzi w nas niepokój o bezpieczeństwo. Nadaje to filmowi ciężkości, cisza wzmaga niepokój, tajemniczość i irracjonalność, sceny są długie, a akcja bardzo powolna. Dzięki tej ciszy możemy poczuć się jak Arlene, film pozwala nam na powolne poznawanie bohaterki, dla której każda chwila jest długa, której myśli są miażdżące, niedające jej spokoju.

Kolorystyka filmu, na którą składa się dużo scen rozgrywających się w nocy, pochmurna pogoda, czernie i szarości, pastele, prawie brak intensywnych kolorów, różne odcienie brązu wspomagają budowę ponurej atmosfery, thrillerowego klimatu. Jedynym żywym kolorem, bezsprzecznie zwracającym uwagę, jest błękit. W takim kolorze są uniformy z fabryce, w której pracuje Arlene, ten sam odcień mają płaszczyki dzieci uczęszczających do miejscowej szkoły, kurtki dwóch dziewczynek w warkoczykach stojących na skraju lasu. Takie połączenie kolorem pozornie niezwiązanych ze sobą scen czy postaci może sugerować pewne analogie i pozwalać na snucie domysłów (przykładem może być fakt, że odcienie włosów Arlene i zamordowanej kobiety są takie same, jak odcienie dziewczynek, stojących tyłem, na skraju lasu – czy jest to scena dziejąca się w toku fabuły filmu, czy retrospekcja?), ale właściwie na wiele więcej niż domysły film nam nie pozwala.

Identyfikację z postacią wspomagają też ujęcia kamery, nie służą tylko obserwacji z boku, ale też prezentacji świata widzianego przez Arlene. Widzimy jej reakcje, twarz pełną niepokoju, a często też bez wyrazu, niewzruszoną, spuszczony wzrok, a także obrazy, które wywołują takie zachowanie bohaterki. Obserwujemy jej niekiedy przedziwne, przerażające zachowania (destrukcja własnej kuchni), relacje, w jakie wchodzi z innymi ludźmi – między innymi z najbliższymi zmarłej kobiety, ale nie widzimy motywów postępowań. Wątki powoli mnożą się, poznajemy nowe postaci, ale wciąż nie wiemy o nich wiele, podobnie jak o samej Arlene, która zdaje się być dogłębnie portretowana w filmie, to zdecydowanie na niej koncentruje się fabuła.

Film jest ciężki w odbiorze, minuty, jakie mijają przy jego oglądaniu zdają się być godzinami. Możemy mieć wrażenie, że nic się nie dzieje, nic nie rozumiemy, czekamy, aż wydarzy się coś, co wyjaśni sytuacje, związki między ludźmi — aż sprawa się rozwiąże. Ale czy to się stanie, jak długo można na to czekać, żyć w marazmie, niezmienności, statyczności? Takie pytania może postawić film — kiedy odbiorca filmu widzi, jak Arlene nie ma wpływu na swoje życie, pewne zachowania i decyzje, jak nie ma nad nim kontroli i żyje w cichym, aż nazbyt spokojnym miejscu — czy ma ona szanse coś zmienić i ożywić swoje oniryczne życie?

Aleksandra Górecka

Po drugiej stronie snu (The Other Side Of Sleep)

reżyseria: Rebecca Dally

premiera: 13 maja 2011(świat), 17 maja 2013 (Polska)

produkcja: Australia, Irlandia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Tagged with:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*