Polska Platforma Tańca 2014 – relacja

W dniach 7-9 listopada miała miejsce kolejna edycja Polskiej Platformy Tańca. Po trzech edycjach platformy organizowanej przez Art Stations Foundation i CK Zamek w Poznaniu pałeczkę przejął Instytut Muzyki i Tańca, a całość odbyła się w przestrzeniach Lubelskiego Centrum Kultury oraz w Inkubatorze Medialno-Artystycznym UMCS. Nowy przegląd był podsumowaniem tego, co w tańcu działo się przez ostatnie dwa lata. Jednak podstawowym pytaniem, które pojawiało się nieustannie w czasie tego trzydniowego spotkania, było – jaki jest taniec w Polsce?

 

Taniec jest u nas obecny – mamy instytucjonalne Teatry Tańca z mniej lub bardziej stałym repertuarem; Fundację Art Stations, która od 10 lat próbuje na nowo definiować taniec w Polsce; a także wiele mniejszych bądź większych kolektywów, pracowni czy artystów niezależnych. Podczas oglądania trzynastu finałowych spektakli tanecznych wybranych przez komisje tegorocznej platformy miałam wrażenie, że oglądamy kalejdoskop rożnych tanecznych wydarzeń, jakie działy się w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat. Ma to swoje dobre i złe strony. Brak istnienia jednej klarownej sieci kontaktów pomiędzy tancerzami sprawia, że platforma jest swego rodzaju szybkim podsumowaniem wszystkiego, nad czym się pracowało lub wciąż pracuje w rożnych częściach kraju. Z drugiej strony należy pamiętać, że impreza kończy się nagrodami w kategoriach najlepszy spektakl, choreografia i performer. W tym miejscu rodzi się wątpliwość – czym platforma powinna być? Czy w przypadku przeglądu, co sugeruje różnorodność estetyczna i rodzaj pracy artystów, można decydować o tym, kto jest 'najlepszy’? Odpowiedzialność wyboru pada na komisje, ale oglądając wyselekcjonowane spektakle miałam wrażenie, że poziom nie był wyrównany.

fot. Jakub Wittchen

Zobaczyć można było spektakle dobrze znanych jednostek na scenie tanecznej jak Teatru Dada von Bzdülöw, Pracowni Fizycznej, Lubelskiego Teatru Tańca, Polskiego Teatru Tańca, a także wiele projektów solowych. Duża ich część zahaczała o tematykę społeczną czy polityczną, jak Śmierć 24 klatki na sekundę albo zrób mi tak jak w prawdziwym filmie – choreografia spowolniona w rozdziałach Agaty Siniarskiej czy Akty Aurory Lubos. Część skupiała się na ruchowej interpretacji psychologii człowieka jak Insight Janusza Orlika czy Need me Andrzeja Adamczaka, a także na motywie wykluczenia – Freaks Pink Mama Theatre. Były też spektakle, które bazowały na ruchu i symbolice, jak Room 40 Macieja Kuźmińskiego. Zderzyły się i takie operujące samym ruchem, a także takie, które dodawały media, słowo, rozbudowaną scenografie. Wszystko było tańcem, lecz wrażenia emocjonalne i estetyczne były bardzo rożne.

fot. Jakub Wittchen

Mając na uwadze to, że przepływ informacji i tematów, nad którymi pracują w Polsce artyści obszaru tańca jest znikomy, a możliwość oglądania konkretnych projektów wiąże się z wyjazdami, charakter platformy wydaje mi się bliższy przeglądowi, choć bardzo okrojonemu (w finale mieliśmy okazje zobaczyć 13 spektakli z ponad 90 zgłoszonych). W czasie trzydniowego spotkania, obok spektakli, odbywały się spotkania z artystami, ale także debaty, które poruszały tematy sytuacji tańca i artystów w Polsce. Patrząc na ich przebieg widać, jak wiele jeszcze rzeczy jest problematycznych: od infrastruktury tanecznej poczynając, poprzez ilość widzów na spektaklach, na braku dofinansowania wielu projektów kończąc.

fot. Jakub Wittchen

Nagrodę za najlepszy spektakl i performera otrzymał spektakl Niżyński. Święto snów Sławomira Karwczyńskiego, Anny Godowskiej i Tomasza Wygody (performer), a za najlepszą choreografię Insight autorstwa Janusza Orlika i Joanny Leśnierowskiej – oba zrealizowane pod kuratelą Art Stations Foundation. Według publiczności najlepszym spektaklem okazał się Room 40 Macieja Kuźmińskiego. Analizując werdykt trudno nie zauważyć pewnego wspólnego mianownika tych spektakli – analizy i myślenia. Tańca, gdzie nie ma złego ruchu, nieprzemyślanego momentu, który jest dopracowany od początku do końca. Ale czy w ten sposób można podsumować to, co działo się na scenie tańca przez ostatnie dwa lata? Myślę, że choć pokazano różnorodność pracy i rozwiązań scenicznych artystów teatru tańca, nie powinno być to przedmiotem oceniania w formie konkursowej, a przynajmniej nie w tak małej ilości kategorii. Generalizując tracimy wyjątkowość.

Nina Dudziak

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.