Tatarak Festival 2014

Tatarak ma wszystkie zalety małych festiwali. Nie trzeba mieć kondycji długodystansowca, by zdążyć na koncerty, nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, gdy akurat mamy ochotę na piwko ze znajomymi a nie na koncert supergwiazdy, nie musimy martwić się powrotami trzema nocnymi autobusami, no i przede wszystkim przed koncertami można naładować się słoneczną energią spędzając dzień na pięknej ostrowskiej plaży.

 

Kiedy wchodziłem na teren festiwalu, od razu poczułem, że nieważne, co będzie się działo, będzie dobrze. Cała impreza to tak naprawdę dwie sceny – jedna DJ-ska, druga dla zespołów – plus silent disco i dzienna scena na plaży. No właśnie – całość jest położona bezpośrednio na plaży nad zalewem z superciepłą wodą. Dookoła las i drzewa oferujące deficytowy na festiwalach towar – cień. Wakacje 120% – spędzę cały dzień na plaży pijąc białe wino, a potem dwa kroki dalej posłucham muzyki. Z pola na koncerty 1,5 minuty, z koncertów na plażę 2. Totalny chill.

Ostry wcielił się w rolę agitatora politycznego o bliżej niesprecyzowanych poglądach. Spędził mniej więcej tyle samo czasu stojąc na głośnikach i wygłaszając przemowy, co rapując. Cieszył się, że żyjemy w czasach, w których to my możemy wybierać przedszkole dla naszych dzieci, ale zwracał uwagę, by nie ufać rządowi, że siła jest w nas, prostych ludziach, którzy lubią spalić blancika za sklepem. Najważniejsze to bronić rodziny i nie dać się omamić. Ostry zebrał też zdecydowanie największą publikę. Wydawało się, że większość osób tego dnia przyszła specjalnie na jego występ. Znali na pamięć teksty wszystkich utworów i wiwatowali w odpowiedzi na wezwania do broni. Jeżeli chodzi o samą jakość muzyki i występu, to trudno mi ją ocenić. Sądząc po reakcjach o to chodziło i zamierzony efekt został osiągnięty.

Absolutnym mistrzostwem i jak na razie najlepszym koncertem tych wakacji był występ WhoMadeWho. Duńskie trio składa się z muzyków oryginalnie zajmujących się jazzem i okołojazzowymi klimatami. WhoMadeWho to ich projekt poboczny, w którym na największym luzie wyżywają się i eksperymentują. Nie boją się bawić własną muzyką, o czym najlepiej świadczy zagrany na bis cover Satisfaction, który wyśmienicie bawiącą się publikę wprowadził w prawdziwą euforię. Próbując ich klasyfikować tworzy się dla nich nalepki takie jak dance-punk albo eksperymentalny pop. Najważniejsze, że końcowy efekt jest doskonały. Muzyczny energy drink, który z jednej strony trawi się lekko i przyjemnie, ale jednocześnie słychać w nim muzyczny kunszt wykonawców. Trochę z psychodelicznego rocka lat 60., trochę z elektroniki lat 90., wszystko świadomie balansujące na granicy kiczu. Sexy, scary, stupid.

Mały festiwal ma jeszcze ten dość oczywisty atut, że znajdujemy się blisko wykonawców. Muszę przyznać, że od dawna nie widziałem zespołu, który czerpałby tyle radości z grania i bycia na scenie. Trochę autoironiczni, sarkastyczni, cały czas schodzący do publiki, tańczący na głośnikach, chodzili między ludźmi i przytulali ich na koniec. A warto dodać, że nie musieli, Tatarak to mały festiwal, mogli wyjść, odwalić i wrócić. Zamiast tego dali show tego lata.

Tatarak to też polskie odkrycie roku, jakim byli dla mnie The Natural Born Chillers. Usłyszałem coś nowego, coś, czego nie słyszałem nigdy wcześniej. Zawsze, kiedy miałem nastrój na narzekanie na polską scenę muzyczną, zarzucałem jej wtórność, kopiowanie, naśladowanie trendów itp. W wypadku TNBC nie mogę powiedzieć nic takiego, chociaż początki ich kariery polegały na graniu samych coverów. Hałaśliwi, chaotyczni, z piosenki na piosenkę brzmiący inaczej. Na scenie przypominali Atari Teenage Riot i Crystal Castles, chociaż kawałek później spuszczali z tonu i uspokajali atmosferę.

Daniela Spaleniaka mogliśmy już wcześniej zobaczyć na Open’erze. Na scenie Daniel zostaje sam na sam ze swoją ukochaną gitarą. Akustycznie brzmi zupełnie inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Doskonały koncert na początek festiwalu. Chociaż publiczność, która rozsiadła się na deskach małej sceny, nie była liczna, to zasłuchana kiwała się w rytm kawałków młodego muzyka. Jemu pozwalało to na stworzenie intymnej atmosfery poprzez bezpośredni i naturalny dialog z publicznością. A co ma do powiedzenia, dowiecie się już wkrótce z wywiadu, który udzielił 5kilo kultury przed występem.

Małe festiwale sprzyjają również promocji polskich twórców. Chociaż publiczność nie jest liczna, to chętniej wybierze się na koncerty zespołów, z których na dużych festiwalach często rezygnuje się na rzecz zagranicznej gwiazdy, której możemy już nigdy więcej nie zobaczyć na żywo. Xxanaxx, Mikromusic, czy Fair Weather Friends na pewno na tym skorzystali. Na koncercie elektronicznego duetu, który zagrał na Beat Stage, zgromadziło się naprawdę dużo ludzi. Zwłaszcza że małe przesunięcia w line-upie nie pozostawiły rozpraszającej alternatywy. Nikt zresztą nie wyglądał na niezadowolonego. Publiczność żywiołowo reagowała na piękną wokalistkę obdarzoną ciekawym głosem. Trochę trudniej mieli Mikromusic, którzy, grając jako pierwsi, konkurowali z biforami na plaży, i Fair Weather Friends zamykający ten dzień festiwalu o nieludzkiej godzinie, gdy mniej wytrwali udali się już do namiotów.

Ale Tatarak to nie tylko koncerty live. To również (a może przede wszystkim) świetne występy DJ’ów. Zresztą wielu festiwalowiczów spędzało dni praktycznie nie opuszczając namiotu Beat Stage. Chociaź poziom był bardzo zróżnicowany, to klimat sprzyjał zabawie bez względu na gatunek grającej akurat elektroniki. Wyrazisty był chociażby występ mewy, czyli duetu MÖWE. Uśmiechnięci, naładowani superpozytywną energią, wakacyjni i bardzo przystępni w odbiorze. Trochę jak egzotyczna wersja hitu One Day, a.k.a. Reckoning Song – zdecydowanie zachęcali do kiwania bioderkami. Komu jednak muzyka na Beat Stage nie odpowiadała, a był zdecydowanie w tanecznym nastroju, mógł zawsze wybrać się na Silent Disco i samemu zdecydować, do czego ma ochotę pobaunsować.

5kilo kultury było patronem medialnym festiwalu.

tekst: Teodor Klincewicz i Anna Ślusareńka
zdjęcia: Teodor Klincewicz

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *