Kaseciarz

Wprawdzie jeszcze niedawno nawlekali na magnetofonowe szpule nowe inspiracje na drugie LP, znaleźli czas, by podzielić się z nami filmami, które poleciliby z zamkniętymi oczami. Czasem o doborze konkretnych tytułów zadecydowały czynniki zewnętrzne, jak twierdzi tajemnicza Pani Wychowawczyni, ale możecie być pewni, że nie pożałujecie zetknięcia się z nimi.

 

MACIEK:

John Waters – “Pink Flamingos (1972)

Ze wszystkich filmów Watersa do tego chyba wracam najczęściej, a to dlatego, że w całej swej szokującej zawartości jest niesamowicie rozrywkowy. Uwielbiam dziadowskie, przegięte kino, a tutaj wszystkie elementy pasują do siebie idealnie. Jest ciekawa fabuła, która pokazuje rywalizację o tytuł najbardziej obrzydliwego człowieka na świecie, są fantastyczne krajobrazy takie jak różowa przyczepa czy brudna, ospermiona piwnica. Są też wspaniałe kreacje aktorskie, gdzie potężna i władcza Divine stawia czoło idealnej parze złoczyńców, którzy są grani przez Mink Stole i Davida Lochary. Wbrew pozorom największą dla mnie atrakcją “Pink Flamingos nie jest scena z pieskiem, która słusznie może budzić obrzydzenie. Mnie najbardziej rozbroiła scena ze śpiewającym odbytem, głównie dzięki sprytnemu zastosowaniu pewnej piosenki, która wydaję się być wręcz stworzona pod taki obraz.

Tetsuro Takeuchi – “Wild Zero (1999)

Jeden z najgłośniejszych zespołów na świecie nakręcił film. O zombich. I innych rzeczach. Jest to niesamowite kino, które sprawiło, że jestem lepszym człowiekiem, bo mamy tu i świetny soundtrack (bo oprócz Guitar Wolf są między innymi Oblivians i Teengenerate), cudownie skleconą fabułę, która łączy rock and roll, zombie i jakimś cudem udaje się tu wpleść wątek genderowy. Na dodatek wszystko jest tu fantastycznie komiksowe. Pistolety wywołują eksplozje, rozkroki bohaterów są tak szerokie, że można się zastanawiać, czy ktoś ich nie podtrzymuje, a wszystko jest głośne i w płomieniach. Nawet silniki pojazdów są przesterowane. Polecam również wyszukać “Wild Zero drinking game i oglądać stosując się do jej zasad. Wspaniała zabawa na rodzinne, niedzielne popołudnie.

Paul Bartel – “Death Race 2000 (1975)

Gdy byłem mały bardzo lubiłem kino akcji z lat 80 i ich bohaterów. W efekcie moi rodzicie pożyczali na VHS filmy z Arnoldem i Sylvestrem, przez co w wieku sześciu lat znałem na pamięć “Terminatora 2. Dzisiejsze mamy i tatowie złapaliby się pewnie za głowę, że to okropny pomysł, ale jakoś nie wyrosłem na cyborga, więc luz. “Death Race natomiast był czymś innym, bo został pożyczony przez to, że na okładce kasety był Sylvester Stallone, więc spodziewałem się klasycznego strzelania i ciętych ripost. Dostałem za to mordercze samochody i kasowanie ludzi za punkty! Film jest godny polecenia ze względu na to, że mamy tu Davida Carradine’a świeżo po serialu “Kung-Fu i Sylvestra Stallone’a przed “Rockym. David fajnie prowadzi główną postać, co miło zaskakuje, biorąc pod uwagę budżetowość tego filmu, ale to głównie Stallone jest dla mnie tutaj gwiazdą. Sylvester wciela się w Machine Gun Joe Viterbo, który jest niewyobrażalnym chamem, prostakiem, brutalem i człowiekiem, którego zżera zazdrość. I wypada znakomicie! Poza tym fajna jest też tu fabuła, która do dziś jest aktualna w swoim komentarzu na temat telewizji w USA czy coś.

Mark L. Lester – “Commando (1985)

OK, skoro już mowa o macho menach z lat 80., to trzeba tu wspomnieć o tym filmie, bo jest fantastyczny. Arnold w szczytowej formie, najbardziej męski z męskich mężczyzn (dźwiga kłodę, co by udowodnić wszystkim). Sypie tekstami jak z rękawa i zabija całą wyspę, mając tylko 5 naboi w taśmie. Niesamowity film, jedyny w swoim rodzaju. Czasami próbuję o nim porozmawiać z ludźmi z filmoznawstwa, ale oni na mnie tylko dziwnie patrzą i palą papierosy. A to piękny film na prawdę. Podobno po wyłączeniu dźwięku “Commando idealnie synchronizuje się z “Dark Side Of The Moon.

ŁUKASZ:

Zdeněk Svěrák, Ladislav Smoljak – “Na skraju lasu (1976)

Jest to jedna z wielu komedii tego duetu, czeski film opowiadający historię praskiej rodziny, która postanawia kupić sobie dom na wsi w celach rekreacyjnych. Uniwersalna opowieść o typowych mieszczuchach, którzy nie potrafią się odnaleźć w wiejskiej rzeczywistości. Jest to jeden z tych filmów, które są pełne sytuacji wyciągniętych z życia. Kiedy na przykład główny bohater pyta właściciela młyna, czy balustrada jest oryginalna (w domyśle czy pochodzi z epoki) – podobnych ludzi spotkałem odwiedzając zamek w Pieskowej Skale, tyle że oni pytali przewodniczki, czy oryginalne są drewniane schody!

[Pani Wychowawczyni: uchylając rąbka tajemnicy, fascynacja Łukasza czeskim kinem prawdopodobnie wiąże się z tym, że jest dumnym licencjonowanym bohemistą i w przerwach prób rozbawia nas cytatami z czeskich filmów właśnie, w oryginale!]

Jeremiah Chechik – “Witaj św. Mikołaju (1989)

Długo się zastanawiałem, jaki film z Chevym Chasem wybrać, w końcu zdecydowałem się na ten, który rytualnie oglądam w okolicach Bożego Narodzenia. Tak samo jak w przypadku “Na skraju lasu mogę szczerze powiedzieć, że takich ludzi jak Clark Griswold możemy spotkać na co dzień (szczerze mówiąc, sam czasem robię akcję w stylu Clarka).

Clint Eastwood – “Mściciel (1973)

Tutaj także musiałem się zastanowić co wybrać, tym razem z dorobku Clinta. Akurat ten western, a raczej trochę taki horror western, moim zdaniem. zasługuje na uwagę. Bohater Clinta jest dosłownie nietykalny i to mi się podoba. Przybywa do miasteczka nie wiadomo skąd i zostawia je w ruinach. Plus fajna, klimatyczna muzyka Dee Bartona.

Rob Reiner – “Oto Spinal Tap (1983)

Nie da się ukryć, że jeśli gracie w kapeli rockowej musicie obejrzeć ten film. Sytuacje w nim pokazane są wyciągnięte z życia, a Eddie Van Halen podobno oglądając to dzieło, płakał (bynajmniej nie ze śmiechu). A czy muszę tutaj wspominać, że sami z Kaseciarzami mieliśmy sytuację a’la Spinal Tap, kiedy to przez godzinę pchałem z Maćkiem samochód Piotrka, którym jechaliśmy na koncert, żeby mógł odpalić. Wtedy też nam nie było do śmiechu 🙂

[Pani Wychowawczyni: Łaskawie Łukasz oszczędził opowieści o postaci managera zespołu w tym filmie, ale dla zachęty mogę powiedzieć, że na każde święta chłopcy odgrażają się, że podarują mi w prezencie pałkę do krykieta, bo niejednokrotnie pojawiała się szansa jej wykorzystania – w jakim celu zrozumiecie jak obejrzycie film.]

Andrzej Kondratiuk – Hydrozagadka (1970)

Ostatnio w Krakowie nawiedziła nas fala upałów – Taka spiekota w mieście to piekło 🙂 Poza tym As, który jest lepszy niż Superman – jedyne co go może zabić to alkohol (bo alkohol zabija prawdziwego mężczyznę). Doktor Plama i maharadża Kaburu i ich wieczorne rozmowy (Komary rypią – przejdźmy do środka).

PIOTR:

Emerica: “This is Skateboarding (2003)

Gdy usłyszałem, że jako muzycy mamy wybrać filmy, które byśmy polecili słuchaczom – od razu wiedziałem, że wśród nich musi się znaleźć film deskorolkowy. Długo wahałem się między kilkoma tytułami, ale jako członek Kaseciarza wybrałem jeden z filmów firmy Emerica. Wybrany został dlatego, że poza świetnym przejazdami gwiazd światowej deskorolki (Ed Templeton, Bryan Herman, Andrew Reynolds) jest w nim też dużo dobrej nuty. Jest The Richmont Sluts i ich “Drive Me Wild, jest Danzig z “777, Jimi Hendrix z “Burning of the Midnight Lamp. Poza tym The Cure, Mogwai w ładnym remiksie, Belle & Sebastian (w bonusach jeszcze Mudhoney, Can, The Sea and Cake). Do każdego kawałka mamy wkomponowane stukanie blatów i dźwięk tarcia trucków o rurki poręczy. Zdecydowanie polecam!

Sam Peckinpah – “Pat Garrett & Billy the Kid (1973)

Chyba pierwszy w historii antywestern wybrany ze względu na moją wielką fascynację Bobem Dylanem. Historia szeryfa Pata Garretta, który próbuje dorwać swojego dawnego przyjaciela Billy’ego. Fakt raczej ogólnie znany, ale jakby ktoś nie wiedział, to wśród utworów skomponowanych przez Dylana do tego filmu znalazło się Knockin’ on Heaven’s Door.

Alfonso Cuarón – I twoją matkę też (2001)

Film opowiada o historii dwóch meksykańskich nastolatków, Julia (Gael Garcia Bernal) i Tenocha (Diego Luna), którzy po maturach (lub ich meksykańskim odpowiedniku) spędzają wakacje pod znakiem imprez, alkoholu i narkotyków. Pewnego razu spotykają nieszczęśliwie zamężną Luisę, której próbują zaimponować historią o najpiękniejszej plaży w Meksyku. Razem z nią wybierają się na poszukiwanie tego wymyślonego miejsca, któremu nadali imię Usta Niebios. Wycieczka pełna niespodziewanych zdarzeń zmienia młodzieńców na całe życie. Szczególnie polecam fanom kina meksykańskiego.

[Pani Wychowawczyni: A tak naprawdę Piotr wybrał ten film, bo kojarzy mu się z wakacyjną miłością z liceum, w którą zamieszana była pewna pani od angielskiego…]

Kolejna porcja rekomendacji 5 grudnia.

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.