Za fasadą

Filmowy dorobek Giuseppe Tornatore jest bardzo różnorodny. Wśród dzieł Włocha znajdziemy zarówno kameralne dramaty, epickie opowieści i mrożące krew w żyłach thrillery. Taka wszechstronność niesie ze sobą ryzyko artystycznego fiaska – wszak niełatwo być jednocześnie mistrzem kilku konwencji. Rzecz komplikuje się dodatkowo, gdy w tym samym dziele autor miesza różne gatunki. Niestety, Koneser nie stanowi eklektycznej całości, przypominając raczej stylistyczną wieżę Babel.

 

 

Tornatore odnosił sukcesy jako twórca historii z Sycylii i kontynentalnych południowych Włoch. Cinema Paradiso to obraz kultowy i jeden z najpiękniejszych filmów autotematycznych. Doceniano także Czystą formalność z Gérardem Depardieu i Romanem Polańskim – znakomicie wyreżyserowany thriller, którego nie powstydziłby się sam polski mistrz gatunku, obsadzony w jednej z głównych ról. Ceniono również amerykański, bajkowy obraz Tornatore – 1905: Człowiek legenda z Timem Rothem i świetną muzyką Ennio Morricone, stałego współpracownika reżysera. W Koneserze autor łączy intrygę kryminalną i wartką narrację rodem z kina popularnego. Przy tym stara się tchnąć w swój obraz romantycznego ducha właściwego jego wczesnym filmom. Odnosi się wrażenie, że Tornatore zrealizował jednocześnie zbyt wiele pomysłów – i fabularnych, i stylistycznych. W efekcie powstał film chaotyczny.

Głównym bohaterem jest Virgil Oldman (w tej roli nieoceniony Geoffrey Rush), licytator wynajmowany przez domy aukcyjne i zamożny esteta. Jest stroniącym od ludzi samotnikiem. Aby unikać cielesnego kontaktu nosi wytworne rękawiczki, jednak za okazałą szafą, w której przechowuje te części swojego nienagannego ubioru, trzyma specyficzny zbiór dzieł. Każe on widzowi spojrzeć na bohatera z nieco innej perspektywy. Otóż zimny i zdystansowany mężczyzna za swoistą fasadą chowa imponującą kolekcję kobiecych portretów, namalowanych w różnych epokach i stylach. Jak się okazuje – renesans czy impresjonizm, nie ma różnicy artystycznej wartości, gdy twórca jest doskonały, a przedmiotem jego pracy jest obraz kobiecej twarzy. Kiedy Virgil siada pośrodku sali i przygląda się niemym postaciom, narzuca się skojarzenie z przepięknym finałem Cinema Paradiso – seansem najsłynniejszych pocałunków w historii kina.

Tę oto ambiwalentną naturę bohatera poznajemy w czasie jednego z jego zawodowych epizodów. Pewnego dnia do biura dzwoni tajemnicza kobieta i prosi o spotkanie w celu sporządzenia wyceny rodzinnych antyków. Klientka nie zjawia się o umówionej porze. Mimo to nie rezygnuje z pozyskania usług znanego specjalisty i uparcie prosi o kolejne spotkanie. Virgil, początkowo zdenerwowany zaistniałą sytuacją, zaczyna interesować się tajemniczą kobietą, gdy dowiaduje się od jej służącego, że nigdy nie widział on właścicielki domu…

Na etapie zawiązywania się akcji Koneser zapowiada się ciekawie. Nad intrygującą postacią, która frapuje głównego bohatera, unosi się romantyczno-nostalgiczna aura filmów a la Tornatore. Reżyser z odpowiednim wyczuciem tempa rozwija relację między postaciami. Okazuje się, że Claire cierpi na agorafobię. Sypia i pracuje (jest pisarką publikującą pod pseudonimem) w kilku skromnie urządzonych pomieszczeniach, ukrytych za ścianą (symboliczną fasadą), na której namalowano bogaty ogród. Tornatore zabierze tam widzów w czasie stosownym do rozwoju fabuły. Mimo że bohaterowie nie mogą się zobaczyć, rodzi się między nimi nić porozumienia. Pewnego dnia Virgil, chcąc wreszcie zobaczyć oblicze Claire, zatrzaskuje drzwi domu od wewnątrz i ukrywa się za jedną z rzeźb. Jak można się domyślić kobieta jest młoda i piękna. Mężczyzna twierdzi nawet, że przypomina kobiety z sztychów Dürera. Będzie starał się zdobyć jej zaufanie.

 
Bohaterowie pragną przełamać swoje lęki – ona przed obcymi miejscami i tłumem, on – przed bliskimi relacjami. Do momentu kulminacyjnego, swoistego teraz albo nigdy, obraz jest wciągający i mimo że dość przewidywalny, to nie pozbawiony uroku. Jednak gdy na pierwszy plan wysuwa się intryga kryminalna, opowiedziana skrótowo i o wątpliwych podstawach we wcześniejszych wydarzeniach, widz traci zainteresowanie. Kilkakrotnie przywoływane zdanie: w każdym falsyfikacie odnajdziesz coś oryginalnego nabiera większego sensu, błyskawicznie pointując całą historię. Może gdyby Tornatore nie stawiał dość banalnego pytania o wartość trudu, jaki ludzie zadają sobie, by pokonać własne fobie, byłaby ona ciekawsza.

Włoski reżyser zrobił film nierówny. Pierwsza część może sugerować, że mamy do czynienia z kameralnym romansem w najlepszym stylu włoskiego reżysera. Niestety, reszta historii to jedynie kiepski kryminał, nieco tylko osłodzony świetnie dobraną do ostatnich scen filmu muzyką Ennio Morricone. Koneser jest kolejną produkcją przy której współpracowali obaj artyści. Morricone, wybitny autor ścieżek dźwiękowych, które swoich odbiorców znajdują nawet wśród osób stroniących od tego gatunku, napisał muzykę stonowaną, dyskretnie podążającą za akcją. Ścieżka dźwiękowa do Konesera nie będzie evergreenem jak melodie skomponowane na potrzeby 1900: Człowieka legendy czy Cinema Paradiso. Zresztą podobnie jak nowy film tego, skądinąd znakomitego, duetu.

Bartosz Marzec

Koneser”

reżyseria: Giuseppe Tornatore

premiera: 1 stycznia 2103 (świat), 2 sierpnia 2013 (Polska)

produkcja: Włochy

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.