Gdyby „Pozycja dziecka” była nakreślona choć trochę grubszą kreską i z odrobinę mniejszą wprawą, obraz Calina Petera Netzera zamieniłby się w ciężkostrawną publicystykę. Na szczęście oglądamy dzieło z najwyższej półki – na ekranie w psychologicznej walce zderzają się interesy, motywacje, klasy społeczne, nie ma miejsca na półśrodki. Nie byliśmy świadkami tak wyrazistego i z nerwem poprowadzonego dramatu społecznego od czasu irańskiego „Rozstania” Asghara Farhadiego.

 

On uważa, że nasze pokolenie powinno zniknąć – mówi o swoim synu Cornelia (Luminita Georghiu), wyglądająca jak podstarzała Krystle z rumuńskiej wersji „Dynastii”. Należy do finansowej elity Bukaresztu, na jej 60. urodzinach balują znajomi lekarze, architekci, sekretarze ciągle zmieniających nazwy ministerstw. Razem z mężem niezgrabnie tańczy do rumuńskiego szlagieru na pustym parkiecie nowobogackiej willi, to wciąż – mimo upływu lat i zmian ustroju – ich czas. Syn Cornelii, Barbu (Bogdan Dumitrache), żyjąc z nieakceptowaną przez matkę Carmen w jasnym, nowoczesnym mieszkaniu stara się odciąć od zaborczej rodzicielki i świata w ciężkich, pozłacanych ramach. W rzeczywistości jest równie zepsuty co „stara gwardia”. Barbu pędząc 140 km na godzinę na podmiejskiej drodze śmiertelnie potrąci dziecko. Sprawa jest prosta: albo nasz ekspert, albo ich. Zbłąkany syn marnotrawny szybko wróci do rodzinnej willi, a Cornelia, walcząca zaciekle o spokojną przyszłość swojego jedynaka, znajdzie się w swoim żywiole. W ruch pójdą kontakty, wymuszone uśmiechy i grube pliki euro w kopertach. Trzeba będzie zapłacić za pogrzeb i przybrać żałobną minę (na ile prawdziwą?) by móc spojrzeć w oczy rodzicom martwego dziecka.

W tym świecie każdy próbuje zyskać nad każdym psychologiczną przewagę. Cornelia na „audiencji” z głęboką, wzajemną nieufnością wypytuje swoją sprzątaczkę o apartamenty syna, po czym oddaje jej eleganckie, prawie nowe (co z tego, że na stopy sprzątaczki za małe) buty. Na komendzie przed oszołomionym, katatonicznym synem zmusi do posłuchu policjantów, by później w doskonałej scenie targowania się o zmianę zeznań z majętnym świadkiem, którego na drodze wyprzedzał Barbu, zostać zmuszoną nie tylko do zapłacenia gigantycznej łapówki, ale także upokorzającej „zaliczki”. Upokorzenie skutecznie odbije sobie, stosując te same metody manipulacji, w rozmowie z Carmen, która wyzna jej wstydliwe szczegóły życia intymnego z Barbu.

Podobnie jak we wspomnianym irańskim „Rozstaniu” Farhadiego w jednym, tragicznym momencie zderzają się dwa światy, które skrzętnie oddzielono od siebie i pilnowano, by nigdy się nie spotkały. Panie w drogich futrach (matka Barbu i jej siostra), które z komórkami w dłoniach łączą się w „telekonfernecji” z naczelnikiem policji, wyklinający je szwagier ojca zabitego dziecka i płaczące rodzeństwo siedzą naprzeciw siebie w szarej poczekalni komisariatu. Gdzieś pośrodku są policjanci, wydawałoby się niechętni wobec zadzierających nos elit, w rzeczywistości czekający na konkretne propozycje „przysługi”.

Rozedrgana kamera operatora Andreja Buticy podąża za bohaterami – gdy zmagają się ze sobą panoramuje na ich twarze. To rozedrganie połączone z oświetlonymi żółtym światłem wnętrzami zamkniętej willi buduje, narastające ze sceny na scenę, napięcie. Luminita Georghiu („Za wzgórzami”) i Bogdan Dumitrache („Dobre chęci”), którzy spotkali się wcześniej na planie „Śmierci Pana Lazarescu” tworzą wyrazisty, kipiący emocjami duet. Ona – zaborcza, w jednej chwili agresywna, w drugiej, wzbudzająca litość i poczucie winy. On – wycofany, pogrążony w depresji, duży-mały chłopiec, którego zagoniono do kąta. Niepotrzebnie naddany, choć na szczęscie jedynie zasygnalizowany, wydaje się freudowski wątek matczyno-synowskiej, erotycznej fascynacji.

Tytułowa pozycja dziecka, czyli nazwa ćwiczenia jogi, w kontekście filmu jest nie tyle embrionalna co służalcza. Niby modnie i światowo, a jednak ze zgiętym karkiem. To, że pieniądze i władza deprawują, wiemy od dawna, jednak dojmująca w filmie Netzera jest niemożność łatwej kategoryzacji na kryształowych „nas” i paskudnych „onych”. To nie układ (zamknięty), tutaj ofiary i sprawcy godzą się na kompromisy i przewartościowania  (140km czy 110? A może 80 i 50? Co to za różnica?), poruszają się w rzeczywistości, w której wszystko jest względne. Ostatecznie pod czujnym wzrokiem matki nastąpi wymuszony, wątły uścisk dłoni. Nie oznacza on jednak zgody, ale porażkę, poddanie się cudzej woli i przyjęcie zasad nieczystej gry. Oznacza przyjęcie pozycji dziecka.

Krystian Buczek

Film był pokazywany przedpremierowo w ramach 19. Festiwalu Wiosna Filmów w Warszawie.

„Pozycja dziecka” („Poziţia copilului”)

reżyseria: Calin Peter Netzer

premiera: 11 lutego 2013 (Świat)

produkcja: Rumunia

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony 5kilokultury.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *