Kto będzie mnie szukał?

Dobrze znany w historii kina motyw rodzinnego spotkania niemiecki reżyser Hans-Christian Schmid wykorzystuje do postawienia pytania, na ile żyjemy sami dla siebie, a na ile dla innych. W ustach jednej z bohaterek znamienny okaże się sparafrazowany cytat z książki Josie Lloyd i Emlyn Rose. Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść. Jeśli cię kocha, to wróci, ale jeśli nie wróci…

 

Marko przyjeżdża z synem do domu rodziców, by spędzić z nimi, bratem i jego dziewczyną przyjemny weekend. Mają wszyscy uczcić sprzedaż wydawnictwa ojca i wejścia w nowy etap życiowy, jednak matka przyszykowała niespodziankę. Reżyser Hans-Christian Schmid gładko komplikuje sytuację, konfrontując swoich bohaterów z tematem choroby psychicznej. Gitte, choć kosztuje ją to sporo wysiłku, oznajmia rodzinie, że od kilku miesięcy nie bierze leków i czuje się bardzo dobrze. Spodziewana przez nią reakcja okaże się niestety spiralą wyważonych gestów, zmartwionych spojrzeń, chodzenia na palcach i szeptów za jej plecami. Wymowna jest scena, w której wychodzi z salonu mówiąc z rozpaczą, że teraz będą mogli w spokoju porozmawiać bez niej. Światło dzienne ujrzą rodzinne sekrety, trzeba będzie przyznać się do błędów, a nie wszystko okaże się do uratowania.

Zadziwiające, w jak różnym świetle Schmid stawia tutaj chorobę psychiczną. Z początku wydaje się ona przede wszystkim czynnikiem spajającym więzi rodzinne, czymś, co na stałe wpisało się w życie każdego członka familii. Jak mówi mąż Gitte, od trzydziestu lat trwania małżeństwa walczy z napadami histerii i myślami samobójczymi żóny, nie pamięta już innej codzienności. Podobnie jest ze starszym synem Jakobem, mieszkającym w domu obok, który również zawsze opiekował się matką. Jedynie Marko sprawia wrażenie bardziej gościa aniżeli domownika i stara się traktować matkę jako kogoś równego sobie. Dystans wobec sytuacji, jaki daje mu mieszkanie w Berlinie, pozwala myśleć racjonalnie i podjąć właściwe kroki, gdy Gitte przepadnie jak kamień w wodę.

Tu zresztą jej choroba nabiera innego znaczenia – staje się katalizatorem ujawnienia wstydliwych, a nawet bolesnych tajemnic rodzinnych. Najpierw niecodzienne wyznanie kobiety, później jej reakcja obronna na zachowanie najbliższych burzy ustalony porządek życia w podmiejskim domu. Zaczynają kruszeć maski, które nosi Günter i Jakob, dopasowane do rutyny zestawy zachowań przestają wystarczać i rozpętuje się piekło. Tym silniejszy ma wydźwięk, że pokazane jest minimalistycznymi środkami, na szerokich planach, gdzie kamera podpatruje bohaterów w chwilach zmęczenia czy rezygnacji. Dlatego tak bolesna jest scena, kiedy osamotniony Marko dzwoni do byłej żony z przeprosinami, że nie da rady jednak zawieźć syna do szkoły. Łzy w jego oczach i przerażone spojrzenie jasno sugerują, że myślami jest teraz przy matce, która zaginęła. Równie silny ładunek emocjonalny ma ich quasi-pożegnanie, gdy Gitte przyprowadza mu do łóżka synka i otula ich kocem.

I wreszcie – choroba psychiczna okazuje się lekcją dorosłości. W obliczu utraty kogoś bliskiego bohaterowie muszą zredefiniować własny stosunek do niej, a także swoje minione decyzje i błędy. Wszystko odbywa się prawie bez słów, przypadkowe dialogi, które prowadzą ze sobą domownicy są próbą zagłuszenia czy to pustki, wstydu, czy poczucia winy. W tym kontekście sensu nabiera oryginalny niemiecki tytuł filmu – Was bleibt? znaczący po polsku Co pozostanie?. W ten sposób reżyser przypieczętowuje uniwersalny wydźwięk opowieści, nie domykając przy tym jej zakończenia. Po Gitte każdemu z jej bliskich zostaje co innego, zaś widzom pytanie – kto tak naprawdę szukając jej, chciał ją znaleźć?

Film był pokazywany przedpremierowo w ramach 18. Festiwalu Wiosna Filmów w Warszawie.

5kilo kultury jest patronem medialnym filmu.

Monika Pomijan

Dom na weekend

reżyseria: Hans-Christian Schmid

premiera: 14 lutego 2012 (świat), 21 czerwca 2013 (Polska)

produkcja: Niemcy

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *