Pingwin – zwierzę społeczne

Nie nakręcę kolejnego filmu o pingwinach – mówi Werner Herzog w jednej z pierwszych scen Spotkań na krańcach świata. Z tej zapowiedzi można wnioskować, że według popularnego reżysera owe sympatyczne zwierzęta są przedmiotem nadmiernego zainteresowania filmowców. Być może właśnie tak wygląda stan faktyczny, szczególnie w kinie dokumentalnym spod znaku National Geographic. Z pewnością jednak pingwiny – przynajmniej w naszym kręgu kulturowym – zajmują dalekie miejsce w zbiorowym wyobrażeniu światowego zwierzyńca. A szkoda, bo, jak pokazuje dokument Luca Jacqueta, zwierzęta te przejawiają bardzo ciekawe zachowania, w których nierzadko przypominają ludzi.

 

Hasło pingwin w kinie wywołuje kilka skojarzeń. Przypomina się choćby Oswald Cobblepot, jeden ze schwarzcharakterów serii komiksów i produkcji filmowych o Batmanie, czy poczciwy, ale dość nieporadny tytułowy bohater Pingwina w reżyserii Jerzego Stefana Stawińskiego. W ostatnich latach jednak pierwsze miejsce na tej liście zajmują pingwiny z Madagaskaru. Ów przebojowy oddział do zadań specjalnych doczekał się swojego serialu, a nawet pełnometrażowej produkcji, która miała światową premierę 8 listopada (na ekranach polskich kin pojawi się 30 stycznia). W kontekście obrazu Jacqueta szczególnie ważne jest to, że pingwiny z Madagaskaru stanowią zgrany zespół. Podobną narrację snuje Francuz i między innymi dlatego trudno nie polubić sympatycznych bohaterów jego filmu.

Pingwiny to bowiem zwierzęta społeczne. Uczestnictwo w życiu zbiorowości jest wręcz warunkiem koniecznym ich przetrwania. Każdej zimy od milionów lat odbywają wspólną podróż do bezpiecznego miejsca godów. Aby przetrwać najgorsze mrozy, tworzą ścisły krąg i ogrzewają się wzajemnie swoimi ciałami. Gdy niska temperatura da się im we znaki, gorzej sytuowane pingwiny zamieniają się miejscami z członkami grupy zajmującymi bardziej korzystne pozycje wspólnego układu. Członka pochodu, który odłączy się od grupy, czeka pewna śmierć w wiecznych śniegach Antarktydy. Spekulując na temat przyczyny takiego zachowania, możemy podejrzewać pomylenie drogi lub inne czynniki natury technicznej. Jednak Werner Herzog we wspomnianych Spotkaniach na krańcach świata dopatruje się w tym zachowaniu romantycznego nonkonformizmu. Pingwin z jego filmu nie jest nieszczęsnym gapą, a upartym buntownikiem, który, po dołączeniu go przez ludzi do członków stada, ponownie odłączy się od grupy i ruszy w stronę horyzontu oddzielającego niebo o barwie tycjanowskiej oraz śnieżną biel wiecznego lodu.

Poza zbieżnościami w znaczeniu życia zbiorowego w filmie Jacqueta widać także zdumiewające podobieństwo pingwinów do ludzi w zachowaniach z gruntu emocjonalnych. W jednej ze scen widzimy, jak zwierzęta okazują sobie czułość, która bynajmniej nie jest preludium do napędzanego ewolucyjnie zimnego aktu prokreacji. Stanowi wartość autoteliczną i bezinteresowną. W innej obserwujemy, jak matka, zrozpaczona po utracie swojego potomstwa, rozpaczliwie stara się wykraść dziecko swojej towarzyszki. Takie działanie uniemożliwia jednak reszta społeczności. W związku z bezinteresownością wspomnianych zachowań romantycznych można zakładać, że zarówno dramatyczna reakcja matki, która straciła potomstwo, jak i stosunek grupy do jej zachowania, nie są spowodowane biegiem w sztafecie ewolucji czy gatunkowym instynktem przetrwania. Wydaje się, że działa tu inny, bardziej subtelny czynnik. Pingwiny po prostu czują, kochają siebie wzajemnie i swoje potomstwo – jak ludzie.

Począwszy od egzegezy starotestamentowego glejtu, który głosi: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!, ludzie ustawiają się w pozycji nadrzędnej w stosunku do innych organizmów żywych. Skutki tej postawy bywają dramatyczne, włącznie z wymieraniem całych gatunków zwierząt. Tym bardziej więc należy cenić postawę Zofii Nałkowskiej, która, podobnie jak buddyści, traktowała zwierzęta jako istoty równe człowiekowi. Pisarka o swojej ulubionej charcicy Dianie twierdziła bowiem: Ona jest moim psem, a ja jestem jej człowiekiem.

Bartosz Marzec

Marsz pingwinów

reżyseria: Luc Jacquet

premiera: 7 października 2005 (Polska), 21 stycznia 2005 (świat)

produkcja: Francja

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony. Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.